Bucket Knight

Istnieją gry, które odpychają już na starcie. Do listy takich pozycji dodaję Bucket Knight.

Wystarczył już ekran początkowy i denna retro muzyczka, abym poczuł pierwsze fale niechęci. W grze dostępne są 24 plansze, ja przeszedłem pięć i zatrzymałem się na szóstej. Zanim przejdę do gameplayu, wrócę jeszcze do muzyczki. O ile gra wygląda jako tako, tak podkład dźwiękowy jest jedną z większych kaszan, jakie słyszałem w indykach. W znacznej mierze powodem jest okrutna tendencyjność nawiązania do 8-bitowych podkładów muzycznych – utwory są banale i nudne, a gdy kompozytor próbował je urozmaicać, dodawał tylko jeden ton w innej prędkości. Jak zwykle w pracy trochę mi szkoda, że radio zagłusza audio w grach, ale w tym przypadku było to zbawieniem.

Głównym grzechem Bucket Knighta jest jego straszna, ale to straszna ślamazarność. I nie, nie dramatyzuję. Rudzielec z wiadrem na głowie jedynie w miarę szybko strzela, ale co z tego, skoro chodzi wolno i jeszcze wolniej skacze. Problem pojawia się głównie w momencie, gdy trzeba ominąć, a najlepiej załatwić dla dodatkowej kasy przeciwników z bronią lub szybkich kamikaze. I to właśnie taki zestaw ostatecznie mnie zdenerwował w szóstej planszy. Nie dość, że najpierw w żółwim tempie trzeba przeskoczyć kilka półek, to potem pojawiają się kamikaze, a po nich czterech strzelców. Strzelcy są wolni jak reszta gry, więc kolejne kule są wystrzeliwane wolno. Z tego powodu raz, że trudniej wyczuć kiedy zareagować, a dwa, zabijanie wroga przez władowanie w niego kilku kul, z czego każda musi być poprzedzona skokiem, jest tak cholernie nużące i upierdliwe, że się odechciewa.

Kiepsko rozwiązanie pozbywanie się wroga to jedno. Jeszcze zabawniej jest, gdy część platformowa platformówki jest skopana. Przede wszystkim twórca za szybko uciął punkt wybicia. W związku z tym dobre przyzwyczajenia w postaci wybijania się z krawędzi nie mają tu zastosowania. Upadek po próbie skoku skończy się nadzianiem się na jakąś przeszkodę i utratą całego lub części życia. Poza tym dlaczego skok jest na kółku, a strzał na iksie? Zbyt wiele razy zginąłem przez to ustawienie, bo dla tej produkcji jest nienaturalne.

Bucket Knight wypada trochę lepiej tylko w chwili, gdy trzeba skakać i nie jesteśmy pospieszani. Za to gdy trzeba zrobić coś sprawniej lub walczyć, gra tylko frustruje. Twórcy niby próbowali zachęcić gracza do zastania przez dodanie timera, punktacji czy ulepszenia broni, ale niewiele to pomoże, bo gameplayowy rdzeń jest powykrzywiany. Zwykle przy szybkim odejściu od gry nie daję jej oceny, ale w tym przypadku, dla podkreślenia przestrogi, wstawię ją.


Ocena: 3/10


Serdecznie dziękujemy Sometimes You
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: PigeonDev
Wydawca: Sometimes You
Data wydania: 28 lutego 2020 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 464 MB
Cena: 21 PLN

Gra jest także dostępna na Nintendo Switch w cenie 20 PLN.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Quithe pisze:

    Ta, nie ma teraz zbyt wiele ciekawych gier na PSV. Cóż, przynajmniej wiadomo, czego nie ruszać xD

    KotStation jeszcze pisze o grach na Vitę, ale rzadziej niż ja. SaGę 2 i Syrup and the Ultimate Sweet sprawdza obecnie. Ja będę miał Explosive Jack (ten sam twórca, co powyższe i podobna lipa). Co dalej, się okaże 🙂

    I dzięki za wyłapanie literówki, poprawię ją.

  2. Skorrpion pisze:

    „Zanim przejdę to gameplayu” mały błąd. 😛 Poza tym, dobrze się czytało – dzięki za recenzje! 😀
    No ja raczej też zbyt wiele się po tym tytule nie spodziewałem…. w sumie wyskakuje teraz tych gier na Vite jak grzybów po deszczu, szkoda tylko, że dużo z nich to trujące muchomory…

    Można wiedzieć Quithe, jakie jeszcze gry masz w planie zrecenzować? Tak zwracam się tylko do Ciebie, bo chyba nikt inny już się produkcjami na Vite nie zajmuje. 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *