Blue Reflection Quartet

Obszerny pakiet magicznych licealistek, uczuć i ratowania świata. 

Po latach ciszy o serii Koei Tecmo postanowiło przypomnieć o niej graczom za pomocą zestawu czterech gier. Motyw jest dość ciekawy, bo pierwsza część wyszła w 2017 roku, a następna cztery lata później. Jednak sequel nie był jedyną pozycją wydaną w 2021 roku. Koei chciało wyciągnąć więcej z marki, więc pojawiło się jeszcze anime oraz mobilna gra typu gatcha. W omawianym pakiecie oba te dodatki również się znalazły, ale przeszły pewne zmiany. W tym tekście dowiecie się jakie!

Blue Reflection

Dla porządku najpierw wypada tu wspomnieć o początkach serii, czyli pierwszej odsłonie z 2019 roku. Ale będę leniwy i po prostu przekieruję Was do osobnej recenzji, którą znajdziecie tutaj: «KLIK». Została zrobiona przeze mnie na bazie Switcha 2, ale też włączyłem pierwowzór na Steam Decku. Tak więc jest tam nie tylko o fabule i mechanikach, ale również o jakości grafiki w obu wydaniach, a także różnych pozmienianych szczegółach, jak długość i ruch spódnicy Hinako.


Blue Reflection Ray

Drugą pozycją ważną dla kolejności wydarzeń w serii jest anime z podtytułem Ray. Ponownie głównymi bohaterkami są Reflektorki, które walczą o uczucia. Tu jednak nie ma już zagrożenia dla Ziemi z powodu walki z Sephirami, ale jest nim pewna dziewczynka z bardzo trudnym dzieciństwem podczas którego najwyraźniej zebrała w sobie tyle goryczy, że zdobyła możliwość przemiany świata według swojej wizji. Pokrzyżować jej plany będą musiały Ruka i Hiori.

Animca obejrzałem jakoś przy okazji grania w Second Light i, w skrócie mówiąc, jest średni. Jest trochę efektownych walk, ale też masa piskliwych głosów, gadania o uczuciach itp., itd. Za to to, co działa w tej fabule, to jej mroczniejszy podkład – chociażby w postaci wątku Shino oraz Uteny, które są głównymi przeciwniczkami Reflektorek. Serial ma 24 odcinki, czyli twórcy mieli sporo czasu na rozwinięcie postaci czy pokazanie ich motywacji. Natomiast wersja growa z tej kolekcji została spłycona do niecałych dwóch godzin. Generalnie grę można uznać za mocno spłycone podsumowanie anime. Przede wszystkim jest tam do obejrzenia trochę scenek z dialogami, które przypominają Ruce i Hiori, co wydarzyło się zanim trafiły do „Wspólności” w celu powstrzymania Shino. Z anime twórcy wzięli tylko kadry, żadnych większych animowanych scen nie dali, i służą one za podkład do wspominek. Gameplay to łażenie od jednego punktu zbioru fragmentu wspomnień do następnego. Oprócz głównych są też poboczne, które potem można przeczytać w menu. Grafika jako taka jest dość w porządku i w tej części nawet działa bieganie. Natomiast bardzo kiepsko wygląda szybsze obracanie kamery, ponieważ robi się okropne rozmycie.

Jeżeli będziecie chcieli poznać całą historię Blue Reflection, wtedy spokojnie możecie odpuścić sobie tę grową część i po prostu obejrzeć anime. Zdecydowanie lepiej poświęcić więcej czasu na 24 odcinki 25-minutowego serialu niż około dwie godziny na ten podsumowujący je twór.


Blue Reflection Sun

Trzecią chronologiczną częścią serii jest gra gatcha, która przetrwała z otwartymi serwerami maks rok. Sun wprowadza dość dużo zmian do świata przedstawionego, ponieważ, mimo że już dwie swego rodzaju apokalipsy zostały zatrzymane, to pojawiło się kolejne zagrożenie. Tym razem powodem jest biały popiół, który zaczął spadać z nieba i dość szybko pokrył większość planety. Zostało tylko kilka miejsc, gdzie ludzie jeszcze walczą, ale część z nich została zainfekowana popiołem. Co prawda jeszcze nad sobą panują, ale gdy stracą to panowanie z powodu zachwiania uczuć (w końcu o nich jest ten cykl!), zamienią się w potwory. Jednak w międzyczasie niektóre z tych osób dostają możliwość wykorzystania nabytych mocy. Powstały więc specjalne jednostki licealistów (młode mięso armatnie, bo jakżeby inaczej), które korzystają z tych zdolności do walki z potworami i do próby uratowania najpewniej i tak już zgubionego świata.

Jako że jest to gatcha, musiał zostać wprowadzony koleś, który zbiera wokół siebie grono wojowniczek (tak zakładam, bo w żadne nie grałem). Szczerze? Gdy go zobaczyłem, pierwszą myślą było: „Nie no, bez sensu, to psuje cały dziewczęcy vibe, który seria budowała przez trzy części…”. Gdy już się przejdzie nad tym do porządku dziennego, fabuła jako taka ujdzie. Żeby ją przejść bez dodatkowego gadania z dziewczynami, aby je lepiej poznać, trzeba poświęcić góra trzy godziny. Większość z tego czasu to oglądanie scenek. Walki natomiast zostały strasznie okrojone – jest ich jakoś osiem i właściwie tylko z bossami. Z gameplayu niemal całkowicie zostało wycięte pozbywanie się mobów i tym samym levelowanie postaci (po walce z bossem poziom skacze o kilka cyferek do przodu). Same potyczki są banalne na normalnym poziomie trudności, a wzięty z Second Light system walki został okrojony. Walczące postaci nie mają nawet zdolności leczących, załatwia to automatycznie wsparcie spoza ekranu…

Gameplay wypada więc słabo i także dziwnie słabo prezentuje się granie na Switchu 2 w trybie handhelda. Płynność potrafi spadać i też pojawia się ten paskudny blur przy obracaniu kamery, i to w małych pomieszczeniach szkoły. Całą tę mizerność przeniesienia gry gatcha do wersji offline trzeba jednak poznać, żeby zobaczyć wydarzenia, które prowadzą do Second Light. Dobrze więc, że to tylko cztery godziny… Z drugiej strony, gdyby twórcy zrobili z tego normalniejszego erpega przez dodanie zwykłych walk z lepiej dogranym poziomem trudności, wrażenia na pewno byłyby lepsze.  


Blue Reflection: Second Light

I dotarliśmy do ostatniej części Niebieskiego Refleksu. To dzięki Second Light, pięć lat temu, poznałem ten cykl i tak bardzo mi się spodobało, że chciałem zobaczyć, co było przed nim. Podobnie jak z jedynką, nie będę się tu rozpisywał. Moją obszerną recenzję na bazie Switcha znajdziecie tutaj: «KLIK».

Natomiast jeśli chodzi o jakość wersji na Switcha 2, to nie ma co wiele pisać – jest po prostu ładniejsza dzięki odświeżeniu tekstur pod obecne rozdzielczości (chociaż jak patrzę na screeny z hamdhelda, to jakieś poszarpane i rozmyte bywają, ale na ekranie jest OK). Pograłem góra godzinę, bo wiedziałem, że jeśli przysiądę na dłużej, to włączy mi się chęć ponownego przejścia, a zdecydowanie nie mam na to czasu. Jednak w tym czasie od razu zauważyłem, że Second Light o wiele lepiej działa pod kątem stabilności klatek oraz nie ma tego okropnego blura, nawet mimo o wiele bardziej detalicznych teł. Ciekawy motyw dotyczy też spódniczek dziewczyn – w tej części nie zostały zmienione, czyli mają oryginalną długość i ładnie falują pod ruch. Może już wtedy od razu twórcy tak je zakodowali, że przy większym zakręceniu postacią nie będzie widać majtek, więc nie musieli tu tego zmieniać. Interesujące jest też to, że i w tej części od razu nie było prześwitujących po przemoczeniu bluzek. Tak więc bardziej wygląda na to, że Gust dopasował pierwszą odsłonę do ostatniej, a nie po prostu tylko rzucił się na cenzurowanie. Kojarzę jednak, że widziałem informacje, że bardziej pikantne odpowiedzi nie są już premiowane dodatkowymi puntami. Za to to, co jest mniej fajne, to niedołączenie do tej wersji wszystkich DLC. Zwykle Koei pcha wszystko, co było tak dodatkowo wydane, chociażby na przykładzie późniejszych wznowień serii Atelier, ale tu sporo dodatków zostało odrzucone. Nie będę sprawdzał, co dokładnie pominęli, ale bądźmy szczerzy, gdy trzeba było to wcześniej kupić, i tak pewnie mało kto to zrobił. Ba, sam nigdy żadnej kosmetyki czy dodatkowych przedmiotów w ramach DLC nie kupiłem.


Podsumowanie

Blue Reflection Quartet został wyceniony na 200 PLN w eShopie. W tej cenie dostajemy jedną dobrą grę oraz jedną świetną – i dotyczy to najważniejszych pozycji w tym zestawie, czyli pierwszej i ostatniej odsłony serii. I tak, są tam pewne zmiany, które mogą być dyskusyjne dla purystów oryginalnych wydań, ale jednak poprawki pod jakość życia spokojnie przewyższają je ważnością. Już dla samych tych dwóch gier w jednym zgrabnym pakiecie warto sięgnąć po tę kolekcję. Natomiast dwa pozostałe tytuły dobrze, że są, ponieważ są istotne dla ciągu fabularnego. W przypadku adaptacji anime dla tych, którzy mogę nie mieć dostępu do legalnego obejrzenia, a piractwem się brzydzą (są w ogóle tacy oglądacze anime?), przynajmniej została pokazana jakaś wersja tej historii. Podobnie jest z okrojoną gatchą – jest bardzo istotna dla ciągu przyczynowo-skutkowego, więc także dobrze, że pojawiła się w tej kompilacji, a nie została porzucona gdzieś na jakimś dysku w magazynie. Może też nawet lepiej, że została okrojona do jakoś czterech godzin. W końcu oryginalnie była to tylko gatcha, która i tak za wiele gameplayowo nie oferowała, natomiast cały tekst został zachowany. Dodatkowo w menu kolekcji zostały dodane wykresy porządkujące wydarzenia oraz postaci, co jest miłym bonusem pod kątem spójności. Tak więc spokojnie mogę polecić Wam zakup Blue Reflection Quartet nawet w pełnej cenie.

PS. Wtrącę jeszcze coś z prywaty. To moja 700. recenzja! Zabawnie wyszło, że akurat przypadła tej serii, ponieważ od dłuższego czasu chciałem nadrobić jedynkę. Może to jakaś forma bonusu? W każdym razie teraz zostaje mi tylko cisnąć dalej te gierki, żeby dobić do 1000 tekstów na MyHandhelds.pl! Dzięki, że czytacie nasze około handheldowe opinie, zdecydowanie motywuje nas to do dalszego działania 🙂


Polecamy


Serdecznie dziękujemy KOEI TECMO Europe
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Gust
Wydawca: Koei Tecmo
Data wydania: 30 lipca 2026 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna (tylko w wydaniu japońskim z angielskimi napisami na NS i PS5)
Waga: 14 GB
Cena: 200 PLN
Platformy: Nintendo Switch 2, Nintendo Switch, PC, PS5

Możesz również polubić…

2 komentarze

  1. riguana pisze:

    Graz spoza mojego kręgu zainteresowań, ale gratulacje, 700 recenzji – ho ho, no pełen podziw! Tym bardziej, że na tym portalu jest co poczytać, teksty zawsze są mięsiste!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *