[Mój ulubiony handheld] Rymowanka Nintendzianka

Praca zajęła piąte miejsce w konkursie „Mój ulubiony handheld”. Autorką jest Arvi. 

W gry Nintendo sobie gram.
Na Joy Conach robię bam bam bam.
Tak jak Donkey Kong naparza,
mi też się to czasem zdarza.

Pytacie mnie o handheldy.
Przyznam szczerze, że to na Nintendo Switch Oled były moje pierwsze Zeldy.

W przeszłości nie byłam graczo maniakiem,
ten świat odwiedziłam bardzo przypadkiem.
Trwa to może z 5 lat tak łącznie,
od tego czasu Nintendo jest mi codziennie nieodłączne.

Podoba mi się w nim powrót do młodości,
kolory Joy-Conów, które nie utknęły w życia szarości.
Co prawda, Nintendo Switch 2 nie daje tej kolorowej radości,
ale z dodatkiem etui już lepiej wychodzi w oczach ucieczki od codzienności.

Wysyłam Wam fotki, które to zaprezentują,
myślę, że właśnie Joy Cony i Pro Controller tak najlepiej się czują:

Co więcej o konsoli powiedzieć Wam mogę.
Gram w gry na niej za każdym razem, gdy jadę gdzieś w drogę.
Nie jako kierowca, żeby nie było przykrości,
gram na niej jak ktoś inny wiezie moje tylne kości.
Z całego serca polecam ją każdemu.
Można grać w pojedynkę jak i stoczyć z przyjaciółmi ciekawą partyjkę.
Np. w Mario Party, gdzie każdy wkręci się nie na żarty.

Dobrą opcją na tego gagatka,
jest również przyciśnięcie „A”,
gdy odliczanie z 3 na 2 w Mario Kart
spada od latającego bratka.

Myślę, że ta konsola sprawiła mi wiele radości,
w sumie nie tylko mi, bo każdemu z moich domowych gości.

Jest lekka, poręczna i pozwala grać w przygodówki,
które dla mnie są kluczowymi grami dla życia wędrówki.
Można odkryć trochę zagadek i znaleźć ich rozwiązania.
Pomaga się odprężyć i zniszczyć złe przekonania.

Zapytacie jakie są złe?
O tym, że konsola zabiera wszystkim całe dnie.
Nie jest to prawdą, bo trzeba ją ładować
i wtedy jest czas, aby na chwilę ją schować 🙂

Dziękuję pięknie za poświęcony czas.
Mam nadzieję, że wywołałam uśmiech u Was chociaż raz.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *