Witchcrafty

PigeonDev i Sometimes You postanowili, że Witchcrafty będzie przez kilka miesięcy ekskluzywne dla PS Vita. Problem w tym, że także przez pośpiech w wydaniu przez kończący się termin wydawniczy dla handhelda gra ma sporo niedociągnięć.

Wcielamy się w tej grze w wiedźmę, która budzi się z amnezją w nieznanym jej miejscu z amnezją. Po wyjściu z domku okazuje się, że wszyscy ją znają, co ją niezmiernie irytuje. Co więcej, gdy ona spała, gobliny zniszczyły wioskę i okolice. Oczywiście do uporania się z tymi istotami zostaje wysłana właśnie ona. W trakcie gry pojawia się trochę dialogów oraz specjalna księga, które rzucają trochę światła na sytuację przedstawioną w tym świecie. Problem w tym, że czcionka użyta przez twórców jest mało czytelna na ekranie Vity. Wygląda ciekawie, nie powiem, ale jest mała i jej boldowy krój nie ułatwia czytania. Poza tym drukowaniu tekstu towarzyszy irytujący dźwięk. A skoro mowa o irytujących dźwiękach mowa, to do takich też należy zaliczyć chiptune’ową muzyczkę, która jest nie dość, że tendencyjna, to jeszcze wybrzmiewa działającymi na nerwy tonami. Całkiem przyjemna w odbiorze jest za to kolorowa grafika, choć miejscami pułapki zbyt mało się odcinają.

Rozgrywka w Witchcrafty to typowa platformówka 2D, która ma być trudna. Rzeczywiście, pułapki i przeciwnicy bywają tak rozstawieni, szczególnie przynajmniej dwóje strzelających, że łatwo stracić jedno z dwóch serc. Gdy  zaliczymy skuchę dwa razy, wracamy do ostatniego punktu zapisu i tracimy cały postęp, czyli odkrytą mapę i zebrane kryształy. W tym momencie mogę zacząć pisać o problemach trapiących grę, ale nie wiem, od czego zacząć, tyle tego jest… To może najpierw kwestia kryształów i dwóch innych typów znajdziek. O ile po znajdźki schowane w skrzyniach możemy pójść ponownie, tak raz zebrane kryształy po zgonie są utracone na zawsze, trzeba by powtarzać od nowa planszę, żeby się pojawiły. Już na drugim poziomie okazuje się, że są bardzo potrzebne, bo można za nie kupić u handlarza wspomniane znajdźki do rozwoju liczby żyć i ataków magicznych wiedźmy. Bez nich będziemy lecieć ciągle na atakach magicznych i dwóch sercach… Ataki magiczne w ogóle są bez sensu (kilka typów), bo wrogom zadają tyle samo obrażeń, co fizyczny atak różdżką, i generalnie wydają się być przydatne tylko do spalania blokujących drogę skrzyń czy otwierania konkretnych typów skrzynek. Plansze nie są jakoś rozwinięte, ale rzadkie savepointy nie zachęcają do powtarzania komnat, żeby wszystko pozbierać po zgonie.

Zgony natomiast są częste, ponieważ, jak zwykle, PigeonDev nie zadbał o wybicie się z krawędzi półki. I mimo że wiedźma potrafi zrobić dasha w powietrzu czy się przeturlać, całe sterowanie wydaje się toporne. Było nawet kilka momentów, gdy postać zamiast ruszyć do przodu na chwilę się zablokowała, przez co ja traciłem życie. Przeciwnicy też mają różne bugi. Na przykład jest miejsce, gdzie atakuje nas niewidzialny nietoperz. Po kilku zgonach zostawało mi tylko stanąć w konkretnym miejscu i na ślepo atakować, aż trzy razy trafię dziada. Z kolei jeden z plujących kwiatków, w przeciwieństwie do reszty, od otrzymaniu ostatniego ciosu zawsze wypuścił pocisk, który trafiał i odbierał jedno z żyć.

Chciałem dać Witchcrafty szansę i zaliczyć te pięć poziomów, które są zawarte w grze, ale nie dałem rady. Odpadłem po pierwszym checkpoincie w na drugiej planszy, bo liczba upierdliwych błędów i toporne sterowanie skutecznie mnie zniechęcały do ponawiania prób. Gdyby można było jeszcze zbierać ponownie kryształy, to może dałoby to jakąś zachętę do próbowania zaliczenia wszystkich komnat w planszy przed zapisaniem stanu gry. Niestety tak nie jest i szybko ma się ochotę po prostu przebiec przez grę, a do tego z kolei zniechęcają niedoróbki. W związku z tym nie mogę polecić tej pozycji.


Omijać z daleka…


Serdecznie dziękujemy Sometimes You
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: PigeonDev
Wydawca: Sometimes You
Data wydania: 20 lipca 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 276 MB
Cena: 21 PLN

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Quithe pisze:

    Tak, nowe gry już nie są akceptowane. Był podany termin, do kiedy trzeba oddać gotowe produkcje. Ostatni zestaw gier został wydany 20 lipca.

    • Skorrpion pisze:

      Kurcze szkoda… dla mnie trochę dziwna sprawa, bo przecież Sony ma z tego jakiś procent od sprzedaży, twórcy jak widać, sami chcą robić gry.

      No nic… pozostaje tak więc homebrew – a jest przygotowywany port DooMa 3 oraz powstaje zupełnie nowa gierka:
      https://www.youtube.com/watch?v=e0Whmil4K6M – polecam rzucić okiem, dawno nic trójwymiarowego nie wyszło. 😛

      W ogóle jak zapatrujecie się na to, by pokazywać właśnie takie gierki, które wyszły nieoficjalnie?
      Pewnie część posiadaczy Vity nie ma pojęcia o istnieniu takich projektów, czy portów (no ale to już zahacza trochę o piractwo, przynajmniej teoretycznie).

      • Quithe pisze:

        Pewnie koszty ogarniania wydań przeważają nad opłacalnością. Jak zawsze, liczy się tylko zysk udziałowców 🙂

        Rozmawialiśmy w ekipie o tekstach związanych z homebrew, ale czy coś z tego wyjdzie, trudno powiedzieć. Dla przykładu, jak się wcześniej zastanawiałem na przerobieniem Vity, tak teraz widzę, że i tak tego pewnie nie wykorzystam, bo czasu zrobiło mi się mniej. Jesteśmy jednak otwarci na propozycje, gdyby ktoś chciał coś w tym temacie napisać 🙂

        • Skorrpion pisze:

          Gdybym miał coś ciekawego do napisania na temat jakiegoś homebrewu, to dam znać. 😉

          Fajnie, że nie zamykacie się na ten temat, bo wygląda na to, że nic “legalnego” już nie zobaczymy na PS Vicie.

  2. Skorrpion pisze:

    Szkoda trochę, że tak wyszło z tym tytułem bo graficznie, mimo iż prosto, to wygląda przyjemnie dla oka.

    Czy ten cały pospiech miał związek TYLKO z zamknięciem sklepu, czy już w ogóle – nie wiem – twórcy mają zakaz robienia gier na te platformę?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *