Freedom Planet

Kiedy podróbka zostaje o wiele lepiej przyjęta od oryginału.

Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy, gdy spojrzymy na Freedom Planet, to oczywiście próba skopiowania Sonica. Ten drugi od dłuższego czasu nie potrafi zaspokoić oczekiwań fanów, dlatego pojawienie się zamiennika tym bardziej nikogo nie powinno dziwić. Choć trzeba przyznać, że jest to tylko część prawdy, ponieważ produkcja studia GalaxyTrail nie jest tylko kopią. Tytuł daje chociażby możliwość przechodzenia jako platformera, w którym na spokojnie mierzymy się z przeciwnikami i pokonujemy przeszkody. To od gracza zależy, czy woli próbować pokonać plansze jak najszybciej, czy może w dość spokojnym tempie. W obu przypadkach dostajemy satysfakcjonujący gameplay, co już samo w sobie jest sztuką.

Same plansze są naprawdę dobrze przygotowane. Niemal zawsze mamy co najmniej kilka dróg i tylko od nas zależy, którą podążymy. Dodatkowo przeszkadzać nam będą różne pułapki oraz przeciwnicy. Tych drugich można zarówno w jakiś sposób omijać, jak i po prostu eliminować, co zależy od przyjętego od nas podejścia. Co mi jednak przeszkadzało, to trudność w rozpędzeniu postaci, gdy chciałem przebiec przez planszę jak najszybciej. Nie mam zbyt dużego doświadczenia w grach z Sonicem, więc może bardziej zaawansowanemu graczowi będzie to przychodziło z łatwością, ale ja zaliczam to na minus produkcji.

Dużym plusem jest za to replayability. Gra oferuje nam trzy postaci, którymi gra się inaczej. Dodatkowo pozwala na wspomniane różne podejścia do gameplayu, a także ma dodatkowy tryb przedłużający zabawę oraz kilka poziomów trudności. Zostały również zaimplementowane trofea, które możemy podejrzeć w menu, więc fani zbierania ich na pewno się ucieszą. To, co mi jednak przeszkadzało, to strasznie niewyważeni bossowie. Na pewno da się ich pokonać sposobem, ale nawet na najniższym poziomie trudności potrafili irytować.

Ciekawym aspektem jest za to fabuła. Historia nie powala, ponieważ opowiada o walce o tajemnicze źródło energii z kosmitami w tle, ale nie to jest problemem. Dużo opinii o Freedom Planet zarzuca zbyt długie wstawki między misjami i trudno się z tym nie zgodzić. Myślę, że gdyby scenariusz był bardziej polotny, prawie nikomu by to nie przeszkadzało, ale zbyt długie przedstawianie słabej opowieści staje się w pewnym momencie wkurzające.

Za to nic nie można zarzucić oprawie audiowizualnej. Mimo zastosowania grafiki retro, dość łatwo się o tym zapomina, a nawet daje się oczarować niczym znowu zasiadając przed Segą Saturn (lub inną klasyczną konsolą z Soniciem). Do tego otrzymujemy bardzo dobry soundtrack i, co nie jest spotykane zbyt często w indykach, dubbing.

Nie będę się rozpisywał, ponieważ już wystarczająco wychwaliłem Freedom Planet. Jeśli więc lubisz Sonica i/lub dobre platformówki, warto się tym tytułem zainteresować, zwłaszcza że można go dorwać za 60 złociszy.


Ocena: 8/10


Serdecznie dziękujemy Marvelous Europe
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: GalaxyTrail
Wydawca: Marvelous Europe
Data wydania: 30 sierpnia 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 352 MB
Cena: 60 PLN


Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *