Beat Cop

Czasem jest tak, że trailer sprzeda nam to, co reklamuje. W moim przypadku tak było z Beat Cop, mimo że nie w pełni wiedziałem, czego spodziewać się po rozgrywce.

Wcielamy się w mundurowego Jacka Kelly’ego. Sęk w tym, że dopiero wrócił do tego stanu, wcześniej był detektywem. Pech chciał, że ostatnia sprawa doprowadziła go do włamania do domu senatora. To, że Kelly zabił włamywacza nie powinno być żadnym problemem, tyle że jednak nim jest. Okazuje się bowiem, że z sejfu polityka zginęły diamenty i zostało to zrzucone na naszego protagonistę. Nie zostaje mu więc nic innego, jak pójść na zsyłkę i czekać na decyzję wewnętrznego. Jednak już pierwszego dnia nowej służby jego „przewodnik” zostaje zabity, co szybko doprowadza go z powrotem do własnej sprawy. Tak więc obok codziennych działań krawężnika, przyjdzie mu rozwiązać własną sprawę.

Do odkrycia, co tak naprawdę stało się w domu senatora, dostajemy 21 dni. W tym czasie nasza praca będzie kręciła się w podobnym schemacie: opieprz od sierżanta, dniówka na wypisywaniu mandatów i patrolowaniu ulicy, rozliczenie dnia. Opieprz to oczywiście odprawa, w trakcie której dowiemy się, co danego dnia trzeba zrobić. Zwykle jest to wypisanie iluś tam mandatów za dane przewinienie, ale pojawiają się też zadania dodatkowe, jak śledzenie kogoś czy odnalezienie jakiegoś auta. W tracie dniówki, poza przydzielonymi zadaniami, pojawią się różne wezwania, na które trzeba reagować, w tym łapanie złodzieja czy zabezpieczenia ciała. To będzie też czas, w którym należy lawirować pomiędzy mafią, a gangiem. Mamy trzy wskaźniki – jeden jest policji, pozostałe dwa dla tych organizacji przestępczych. Każde nasze zachowanie względem tych grup odbije się na punktacji, a jeśli za bardzo w niej zejdziemy, to albo wywalą nas z roboty, albo przestępcy odstrzelą nam dupsko. W dbaniu o bycie dobrym gliną oczywiście „wystarczy” robić, co do nas należy. Aby zadbać o relacje z szemranymi typami, trzeba podejmować się różnych zadań zleconych przez nich. Na koniec dniówki dostaniemy wypiskę, co zrobiliśmy dobrze, co nie, ile w danej kategorii przybyło lub ubyło punktów. I tak dzień po dniu, przez trzy tygodnie.

Żeby nie było, choć dni mają swój schemat, dzieje się w ich trakcie całkiem dużo. I tu wchodzi istotna dla tej gry część składowa, czyli fabuła. Dialogów jest sporo i po prostu rozwalają! Produkcja jest utrzymana w klimacie filmów z lat 80., więc nie ma tu mowy o patyczkowaniu się; lecą „bambusy”, „kurwy”, pierdoleni naziole” i cała masa innej radości. Jest też sporo nawiązań do popkultury z tamtego czasu, co oczywiście zawiera w sobie więcej niż filmy. Sam punkt wyjścia dla całej gry, czyli motyw rabunku u senatora, jest dość sztampowy, ale odpowiednio ciekawie poprowadzony. Sami jednak musimy pilnować prowadzenia go, ponieważ może się okazać, że coś pominiemy, gdzieś nie zdążymy pójść i w efekcie dostaniemy jedno z kilku zakończeń, które wcale nie będzie szczęśliwe. W przypadku drugoplanowych wydarzeń możemy liczyć na pojawienie się satanistycznego kultu, rozgrywki pomiędzy makaroniarzami i czarnymi, czy nawet kręcenie pornola. Wszystko to okraszają zabawne, często chamskie, grubiańskie, rasistowskie i seksistowskie teksty, które zdają się być obecnie w odwecie. Tak, to zdecydowanie powrót do starych czasów, w których twórcy nie szczypali się i nie patrzyli, czy kogoś urażą.

Graficznie dostajemy pikselartową ulicę, na której tętni życie. Jeździ wiele aut, co chwilę parkują nowe, po chodniku przetacza się dużo ludzi, koty chodzą po parapetach, a metale kręcą głowami w oknach do szarpanych strun. W tym wszystkim odnajdujemy się my i czasem gubimy tych, których mamy śledzić, albo się nie pokazują… W dwóch przypadkach miałem sytuację, gdy cele mi się nie pokazały. Jednym na pewno była grupa kultystów – pojawiło się info, że wychodzą z klatki, a nie widziałem bandy, która by pasowała do takiego motywu; przepadł też prawnik mafii. Nie powtarzałem tych dni, więc możliwe, że po ponownym wczytaniu jest już w porządku. Gra działa bardzo dobrze, choć w trybie ręcznym bywają momenty, w których pojawia się widoczne, jednorazowe zwolnienie będące efektem doczytania treści. W kwestii audio jest mniej żywo. W trakcie odprawy leci jeden utwór nawiązujący do epoki, ale jest współczesną kompozycją, więc to „ta fajna wersja muzyki tamtych lat”. Na ulicy natomiast są dwa, trzy punkty, w których rozbrzmiewają utwory z dwóch czy trzech gatunków, jak wspomniany już metal czy hip-hopowe bity. Najlepiej w części audio wypadają efekty dźwiękowe, pewnie z racji różnorodności i porządnego wykonania.

Beat Cop wybija się jakością dialogów, w tym także porządną polską lokalizacją. Trochę gier już upłynęło odkąd w tym medium tak mnie rozbawiły teksty. Przede wszystkim niszczy w tej kwestii sierżant – właściwie każda odprawa to złoto i warto włączyć wszystkie opcjonalne dialogi. Sam gameplay jest przyjemny, ale nie jest łatwy. Zarządzanie paskami, a więc wyrabianie się z wszystkimi zadaniami jest właściwie niemożliwe do zrealizowania. Zresztą, twórcy są tego świadomi i stąd te kilka różnych zakończeń i zamysł powtarzania gry dla nich. I jak zwykle mam problemy z takimi grami, tak tu elementy składowe rozgrywki zostały dokręcone wystarczająco, by nie frustrować gracza brakiem postępów czy ciągłym widmem powtórzenia dnia. Problematyczne były jednak niektóre zadania. Znikających/niepojawiających się podejrzanych już wspomniałem. W innym przypadku podczas napadu przeoczyłem, że muszę użyć broni, był to pierwszy raz i dopiero na sam koniec zauważyłem, że na dolnym pasku jest podświetlona. Podobny motyw był z zaraportowaniem śledzonej osoby. Gdyby jednak komuś zależało na powtarzaniu dni dla zakończeń i będzie miał podobne problemy, to już zapamięta, co trzeba robić i w nowym podejściu pójdzie już sprawniej. Tak więc polecam Wam zapoznać się z tą grą, szczególnie, że za te 50 zł dostaniecie przynajmniej osiem godzin zabawy, i to z polskimi napisami.


Ocena: 8/10


Serdecznie dziękujemy 11 bit studios 
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Pixel Crow
Wydawca: 11 bit studios
Data wydania: 5 marca 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 653 MB
Cena: 49,99 PLN

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *