Children of Morta

Jak rogaliki lubię, tak często nie daję rady ich przejść. Stosowany w nich system losowości ratuje dla mnie idea zawarta w lekkich rogalikach, czyli zapewnienie stałego podnoszenia mocy, a więc i szansy na przetrwanie. Children of Morta korzysta z tych rozwiązań i robi to bardzo dobrze.

Przejmujemy stery nad rodziną Bergsonów, która jako jedyna może powstrzymać zepsucie, które spływa z góry, na której rezyduje rozgoryczony bóg. Twórcy postanowili bardziej rozwinąć tę historię, stopniowo przekazując nam kolejne informacje na temat tego, jak w ogóle doszło do tej sytuacji i co można zrobić, by ją powstrzymać. Jest to kolejna „mitologiczna” opowieść, ale ma kilka zaskakujących elementów. Dowiemy się też trochę więcej o samej rodzinie Bergsonów oraz jak wygląda ich życie. Nie zabraknie dawki informacji o świecie, w którym się znajdujemy, w tym pomniejszych historyjek związanych z lochami. Cały ten fabularny pakiet sprawia, że wypady do lochów w Children of Morta to także podróż grająca na emocjach, bo to nie jest radosne miejsce.

Aby dotrzeć do końcowego bossa, najpierw musimy uwolnić duchy trzech bram. Lokacje za pierwszymi dwoma portalami zostały podzielone na trzy sektory, a w trzecim są dwa. Każdy sektor jest trudny, gdy wchodzi się do niego za pierwszym razem. Jednak wytrwałe powtarzanie wypadów sprawi, że w końcu będziemy wystarczająco silni, by skończyć grę. Zapewnia to pozostawienie nam po każdej „śmierci” doświadczenia oraz kruszcu. Doświadczenie jest indywidualne dla każdego z sześciorga grywalnych członków rodziny. Dysponują oni swoimi drzewkami umiejętności, które rozwijają ich moce, ale też zawierają zdolności przekazywane całej rodzinie, jak przybycie z dodatkowym atakiem czy nawet regeneracja zdrowia. Kruszec jest materiałem, który pozwala rozwinąć dwa rodzaje bonusów przeznaczonych dla całego rodu. U rodzinnego kowala zwiększymy moc ataku czy częstotliwość ataków krytycznych. Natomiast u matrony ulepszymy takie rzeczy, jak procent zdobywanego doświadczenia czy trwałość działania totemów. I nawet jeśli od razu po podbiciu poziomu danej statystyki nie zauważymy różnicy, tak z czasem rozwijanie wszystkich opcji pokaże, jakie ma to znaczenie.

Jak wspomniałem wyżej, grywalnych jest sześć postaci. Każda osoba ma swój styl walki, dzięki czemu musimy wykazać się elastycznością w walce. Dla przykładu, inaczej prowadzi się Johna, który ma miecz i tarczę, inaczej wolnego Joeya w wielkim młotem czy szybką magiczkę Lucy, która może atakować tylko wtedy, gdy stoi w miejscu. Poza bazowymi zmianami, jak forma ataku czy statystyki, każda z postaci może nauczyć się nawet trzech unikalnych zdolności specjalnych, jak unik zadający obrażenia czy spuszczenie deszczu strzał. Można też naładować pasek furii i wykorzystać jeszcze ciekawsze moce. To jednak nie koniec, bo w lochach znajdują się też runy ulepszające ataki i zdolności, jak przypisanie im elementu ognia. Do arsenału ataków dołączają też boskie relikty, które pozwalają co jakiś czas stworzyć pole ochronne czy strzelający totem. Znajdowane co jakiś czas błogosławieństwa zapewniają bonusy, jak ogłuszający przeciwników dron czy zwiększenie szybkości. O obeliskach i talizmanach nie mówiąc.

Każdy loch zaczynamy tylko z podstawowymi statystykami. Wszystkie rzeczy typu talizmany czy runy można znaleźć i wykorzystać tyko w czasie pobytu w lochu. Generalnie zawsze wpadniemy na coś, co nas wesprze, czasem wypadnie z wroga, częściej jednak wypada z otwartej specjalnej klejnotem skrzynki. Ponieważ gra opiera się na losowo generowanych lochach, nie mogło też zabraknąć specjalnych komnat z dodatkowymi szansami na pomoc. W związku z tym możemy zniszczyć kilka fal przeciwników, wygrać w Ponga czy odkryć kolejność wciskania kamiennych płyt. Warto więc sprawdzać każdy zakamarek sektora, by ułatwić sobie zdobywanie ekspa i kruszcu. Ale żeby było jasne – nie jest to łatwe. Nie raz zdarzy się tak, że po wejściu do lochu zostaniemy napadnięci przez masę, która zakończy zabawę w pięć minut. Jednak jak niskie nie byłoby nasze życie, tak zawsze warto przeć do przodu, bo a nuż znajdzie się jakąś flaszeczkę odnawiającą życie i pociągnie się troszkę dłużej. Twórcy jednak wiedzieli, że muszą zachować umiar, więc nawet jeśli utkniemy w jakimś sektorze, to w sensownym czasie wzmocnimy rodzinę na tyle, by ruszyć dalej. W tym miejscu warto jeszcze zaznaczyć, że nie możemy cały czas prowadzić jednej osoby. Gdy nasza wybrana postać jest za długo na skażonych terenach, to opada z sił i lepiej odczekać, prowadząc kogoś innego. Dla pojedynczego gracza raczej nie ma to znaczenia, ale przy zabawie w co-opie może się to okazać jeszcze ciekawszym rozwiązaniem.

Na osobną uwagę zasługuje pikselartowa grafika. Twórcy postanowili wykorzystać pełen potencjał, jaki dają wysokie rozdzielczości, pchając na ekran bardzo dużą ilość pikseli. Dzięki temu otrzymaliśmy bardzo dokładną, ale charakterystycznie poszarpaną oprawę wizualną. Na pochwałę zasługuje też klimat konkretnych miejsc, jak dom Bergsonów, który mieni się wieloma barwami czy zniszczone ulice pustynnego miasta. Również nie brakowało fantazji projektantom przy tworzeniu modeli przeciwników w tym, przede wszystkim, bossów. Produkcja została też bardzo dobrze udźwiękowiona. Na specjalną uwagę zasługuje jednak narrator, który opowiada o wszystkim co się dzieje. Odpowiedni nastrój dostarcza też muzyka, która jest w znacznej mierze orkiestrowa, aby przypasować ją do średniowiecznego klimatu powierzchni z domem Bergsonów czy bliskowschodnich pustynnych lokacji w jednej z bram, Ale, rodzinna rezydencja znajduje się na cmentarzysku dawnej, ale bardzo zaawansowanej technologicznie cywilizacji. W związku z tym pojawia się także muzyka współczesna, czasem gitarowa, czasem elektroniczna. Wszystko to jednak bardzo dobrze się ze sobą łączy, tworząc niepowtarzalny klimat.

Niestety słiczowy port nie jest wolny od problemów. Przy dłuższej grze w końcu dojdzie do sytuacji, w której audio zacznie się opóźniać, a wkrótce później gra się wykrzaczy. Lepiej więc zresetować ją od razu po wyjściu z lochu. Jednak crashe zdarzały się też od tak. W lochach co jakiś czas trafiamy na komnaty z falą przeciwników do pokonania. Niestety czasami jeden z wrogów biega w ścianach… Jeśli mamy postać strzelającą, to nie ma problemu, gorzej z kimś walczącym w zwarciu. Rozwiązania na to są dwa, albo unikać tych miejsc (sam tak robiłem), albo liczyć, że się uda, a jak nie, to szybciej zakończyć wycieczkę bez strat w zdobytych rzeczach przez opcję w menu. Poza tą komnatą też zdarza się wchodzenie przeciwników w ściany, ale zwykle nie ma to znaczenia. Co jakiś czas przy naprawdę grubej akcji pokazują się spadki animacji, ale są bardzo małe i szybko znikają. I niestety największa bolączka tej wersji – ekrany wczytywania. Są na tyle długie, że szybko zaczynają męczyć, a już szczególnie przy trudniejszych sektorach, gdy często się ginie. Grałem na wersji 1.0.1 i liczę, że twórcy wydadzą drugiego patcha, który naprawi przynajmniej bugi.

Children of Morta oferuje kilkanaście godzin bardzo przemyślanego grindu. Dzięki formule lekkiego rogalika zmniejsza powtarzalność walki i oglądanych miejsc oraz pozwala swobodnie powracać do wybranych lokacji po więcej materiałów do rozwoju rodziny Bergsonów bez potrzeby biegania po pustych lokacjach. Na pochwałę zasługuje też idea prowadzenia kilkorga członków rodu, przy czym każdy z nich ma swój własny styl walki., warto jednak zaznaczyć, że niemal wszyscy są łatwi do opanowania i zmiana pomiędzy nimi jest całkiem naturalna. Do tego dochodzą jeszcze wszystkie inne, dobrze połączone pomysły, jak drzewka rozwoju dające też coś innym członkom rodziny czy wspólne podnoszenie statystyk ogólnych. Wszystko to dopełnia całkiem rozwinięta fabuła i świetna oprawa AV. Ale te bugi i czasy wczytywania… Niestety nie dostałem odpowiedzi od wydawcy i twórców (pytałem kilka razy na Twitterze), ale liczę, że wydadzą patcha. Jeśli nie, to i tak warto podejść do gry w obecnej formie, bo wciąż daje o wiele więcej radości w stosunku do irytacji z bugów.


Ocena: 8,5/10


Serdecznie dziękujemy 11 bit studios 
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Dead Mage
Wydawca: 11 bit studios
Data wydania: 20 listopada 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1,9 GB
Cena: 88 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *