Norman’s Great Illusion

Papers, Please łączy niby prostą rozgrywkę z komentarzem politycznym. Need a Packet? z kolei wzięło za cel współczesny sposób życia. Norman’s Great Illusion też ma aspiracje to bycia taką komentatorską pozycją, ale nie jest tak dobra, jak powyższe.

Twórcy ze studia Civil Savages postanowili omówić za pomocą gry, jak dochodzi do godzenia się z tym, co wyprawia władza. Żeby od razu jasno pokazać, o co chodzi, powiedzmy, że PiS jest tamtejszą władzą, tyle że odwala mu w pewnym momencie jeszcze bardziej, co pokazuje duże zamówienie na drut kolczasty i inne elementy zbrojeniowe, wydłużanie godzin pracy bez rekompensaty w państwowym zakładzie czy już potem takie jakie akcje, jak zwinięcie obywatela do nieoznakowanego samochodu i wytknięcie mu, że nie głosował na władzę podczas ostatnich wyborów. Z drugiej strony zaczyna się budzić komunistyczne podziemie, czyli bardziej skrajna wersja Razem – organizują strajki, protesty, zbierają się na czytanie Marksa itp.

Przedstawiony nam bohater jest zwykłym inżynierem, który robi w państwowej fabryce. Ledwo ciągnie i przejada oszczędności, bo wydatków co miesiąc jest więcej, niż zarabia (ewentualny awans tylko wyrówna bilans). Każdy dodatkowy wydatek w końcu wprowadzi go pod kreskę, co może doprowadzić do wyboru dorobienia w milicji, rabunku, zemszczenia się na szefie lub przyłączenia się do fanklubu Marksa. Na minusie byłem przy pierwszym podejściu do gry jakoś w szóstym miesiącu i gdy tylko do tego doszło, zostały mi przedstawione powyższe opcje. Wszystkie były od czapy i nagłe w stosunku do tego, co działo się w tle. Wybranie zemsty skończyło się spaleniem domu szefa, zgarnięciem przez policję i wylądowaniem w więzieniu. I tak jak słabe było przedstawienie tych wyborów, tak samo słaby jest rozwój wydarzeń. Niby miesięczne interwały w jakiś sposób tłumaczą gwałtowny rozwój radykalizacji rządzącej partii, ale wszystko to jest przedstawione w bardzo nieprzekonujący sposób.

Historia została przedstawiona w miesięcznych interwałach. Zaczynamy od poranka z żoną i córką, potem jedziemy do pracy i z niej wracamy. Niestety przy każdym podejściu do zaliczenia nowego zakończenia (jest ich siedem) dostajemy dokładnie takie same teksty przy stole, ponieważ wcześniejsze wybory na nie nie wpływają, a powinny, bo bez tego każda decyzja, np. czy uratować bitego na ulicy, traci na znaczeniu. Dopiero po powrocie z pracy przy stole rozmowa męża z żoną jest oparta o podjętą w międzyczasie decyzję, jeśli jakąś trzeba było podjąć. Wszystkie dialogi i wybory nie są jednak przekonujące z racji rozwoju wydarzeń. Może problemem jest wzięcie małżeństwa liberałów niczym z PO, którzy prowadzą jałowe dyskusje, które do niczego nie prowadzą. W związku z tym ten kukiełkowy polityczny teatrzyk nie wciąga.

Norman’s Great Illusion, pomiędzy króciutkimi dialogami i wyborami zachowania w danej sytuacji oferuje też dwie mini gry. Pierwszą jest docieranie do pracy samochodem. W jej trakcie trzeba w zatrzymać przesuwający się wskaźnik w zielonym polu. Ponieważ ma dość sporego laga w zatrzymaniu się po naciśnięciu przycisku, trzeba zawsze się skupić. Każda wpadka uszkadza auto, a gdy uzbiera się ich wystarczająco dużo, stracimy 150 dolców. Druga mini gra odbywa się w pracy i polega na liczeniu prostych równań, jak (9-6)*3. Na normalniej trudności pasek czasu na każdym równaniu ucieka dość szybka dla tych, którzy nie są szybcy w takim liczeniu – sam wychodziłem wtedy do menu Vity, aby dać sobie czas. Obie gierki nie są w żaden sposób satysfakcjonujące i ciekawe. Nie wiem, czy w swoim zamierzeniu miały też ukazać monotonię życia na etacie, ale jeśli tak, to tego nie poczułem. Za to zobaczyłem, że większość decyzji i realia finansowe w grze są tak ustawione, że obywatel jest niemal skazany na nieuchronną porażkę.

Z jednej strony widzę, co twórcy Norman’s Great Illusion chcieli pokazać, ale z drugiej stwierdzam, że im się to nie udało. Radykalizacja działań partii i przejście do państwa w pełni opresyjnego jest kompletnie nie nakreślone. Coś tam się po prostu dzieje w tle. Niby tak to ma wyglądać z perspektywy zwykłego obywatela, ale bohaterem jest inżynier – facet po studiach, który jednak trochę zainteresowania wydarzeniami w kraju powinien wykazać. Podejmowane decyzje wydają się jednorazowymi wyborami, co w ostatecznym rozrachunku nie daje żadnej satysfakcji przy oglądaniu każdego z siedmiu zakończeń. Sam zaliczyłem dwa i moje reakcje były bliższe „Co? Czemu?”. Grafika, audio i gameplay też nie są najlepsze, więc nie będą żadną kartą przetargową przy podejmowaniu decyzji o zakupie. Lepiej sięgnąć po jedną z podanych we wstępie pozycji, jeśli macie ochotą na taką grę. Od biedy gra ta może posłużyć jako ciekawostka, ale tak naprawdę lepiej poświęcić czas na coś innego.


Ocena: 4/10


Serdecznie dziękujemy Sometimes You
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Civil Savages
Wydawca: Sometimes You
Data wydania: 19 sierpnia 2020 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 107 MB
Cena: 21 PLN

Gra jest także dostępna na Nintendo Switch w cenie 20 PLN.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *