A Hole New World

Na dokładnie dwa tygodnie przed dziesiątymi urodzinami naszej strony zasiadam do pisania 800-nej recenzji gry na PS Vita!

Niestety nie będzie to pozytywny tekst, a szkoda, bo gra miała potencjał pod względem rozgrywki. Ale najpierw fabuła. Istniała jakaś bogini, która rozdzieliła świat na dwie lustrzane strony. Mocno ją to osłabiło, więc jeszcze dodatkowo stworzyła pięć kryształów, które, nie wiem, miały ją chronić? W każdym razie po jakimś czasie pojawia się mroczny koleś, który chce zawładnąć światem. Czoła mu i armii potworów stawia mistrz mikstur. Idea typowa, ale kryją się w niej dwa ciekawe pomysł – dwa światy oraz mikstury. Natomiast opis tej historii został słabo przedstawiony, ponieważ przede wszystkim za długo jest na ekranie, a jeśli chce się go przyspieszyć, to się nie da, od razu jest kończony i trzeba by całość od nowa oglądać…

Yeti ich pomysł na gangbang.

A Hole New World jest typową platformówką 2D, która próbuje być retro dzięki grafice, a także formie rozgrywki. W przypadku grafiki, tak ogólnie, jest całkiem w porządku pod względem projektowym, natomiast wykonanie już nie wyszło całkiem dobrze. Głównym problemem jest tu niestety brak czytelności, szczególnie odczuwa się to w przypadku małych przeciwników, jak nietoperze, oraz przy części pułapek. Natomiast rozgrywka pod retro idzie nie w kierunku trudności, ale wręcz upierdliwości i nieuzasadnionej niesprawiedliwości znanej z niektórych starych produkcji. Problem składa się z dwóch elementów. Pierwszym jest forma ataku mistrza mikstur, bo rzuca on buteleczkami. Podstawowy atak ma średni zasięg i leci po łuku, więc trafienie czegokolwiek małego na ziemi czy latającego nie jest proste. Poza tym przeciwnik jest na planszy tak długo, aż się odpowiednio oddalimy albo go ubijemy, więc gonią nas te małe dziadostwa. Drugim i nawet gorszym elementem jest zbieranie potworów w duże grupy, których po prostu nie sposób ubić… Drugi atak to buteleczka z piorunem, która jest rzucana pod własne nogi i odpala się z zauważalnym lagiem. W momencie, gdy ma się wokół siebie z pięć yeti i z trzy chmury (oczywiście wszyscy strzelają), to jedyną opcją przetrwania jest ucieczka i utrata przy tym co najmniej jednego serduszka. Rozwiązanie jest dodatkowo niedorzeczne, bo w trakcie przechodzenia zbieramy punkty właśnie za zabijanie przeciwników oraz walające się tam i ówdzie klejnoty. Na dodatek przy takim zgrupowaniu gra zaczyna zauważalnie zwalniać.

Przykład na miejscami lipną czytelność, a przy okazji pokaz, jak wygląda odwrócony świat.

I tak właściwie te problemy z przeciwnikami sprawiły, że odechciało mi się grać dalej w A Hole New World po trzech planszach z, bodajże, sześciu. A nie, zaraz, czarę goryczy przelał boss trzeciej planszy, bo trzeba zadać mu dużo obrażeń, a jest niepotrzebnie ciasno, wrogie pociski przelatują przez sufit, jeśli zejdzie się do drugiego świata; oraz nie ma wybicia z krawędzi, więc często się spada, zamiast polecieć w górę. Generalnie podstawowe pomysły na tę grę były w porządku, ale wszystko roztrzaskało się o późniejsze niedopracowanie mechanik, nieprzemyślaną trudność oraz, zasadniczo, niewykorzystany potencjał lustrzanego świata. Bo tak naprawdę tylko wskakuje się w dziury, żeby świat stał do góry nogami i właściwie do niczego to nie służy oprócz omijania kilku przeszkód terenowych. Ostatecznie więc A Hole New World lepiej…


Omijać z daleka…


Producent: Mad Gear Games
Wydawca: Hidden Trap
Data wydania: 3 października 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Funkcje crossowe: -buy z PS4
Waga: 757 MB
Cena: 42 PLN

Gra jest również dostępna na Nintendo Switch w cenie 40 PLN.

Możesz również polubić…

1 Odpowiedź

  1. Skorrpion pisze:

    Skusiłem się na ten tytuł jak chyba miał swoją premierę i kurcze… jest to jedna z dwóch gier na Vitę, na którą żałowałem wydanych pieniędzy. xP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.