Weedcraft Inc

O rety, o rety, nawet nie wiem, od czego zacząć – tyle problemów ma Weedcraft Inc na Switchu.

Jako że to gra o marihuanie, to porządnie przypaliłem przed jej rozpoczęciem. Może nie był to najlepszy pomysł (chociaż wątpię, żeby na trzeźwo było lepiej), bo, po pierwsze, tekst i wszystko w tej grze jest tak małe, że nieraz trzeba przystawiać nos do ekranu, żeby coś doczytać, czy w ogóle dojrzeć (np. wartości liczbowe w gwiazduniach przy i tak już malutkich portretach klientów…). Niemal kompletnie nieczytelne jest też zaznaczanie kolejnych elementów hudu – po części wynika to z małej wielkości części składowych, a po części z niezbyt wyróżniającej się kolorystyki. Po drugie, twórcy nie zrobili dobrej roboty z przybliżeniem nam, jak działa mechanika tej gry. Zostajemy zasypani informacjami o klientach, smakach i zapachach odmian, widać ile jeszcze opcji będziemy mieć, do wyboru, ale tak właściwie w większości tego wszystkiego musimy kopać sami z nosem przy ekranie, bo wszystko jest takie małe i słabo czytelne. Dla przykładu, dopiero po odpaleniu drugiego scenariusza przez przypadek trafiłem w miejsce badania różnych parametrów roślin i aż się zdziwiłem, że jest tam jakieś delikatne, pomarańczowe zaznaczenie. Potem szukałem na ekranie informacji, o walucie badawczej, chwilę mi zajęło odkrycie jej nad gotówką… Dopiero gdzieś po czterech godzinach odkryłem, że opcja nożyc przy roślinach jest do przycinania ich w trakcie rośnięcia, a nie do wcześniejszego ścięcia w razie przypału, bo, o dziwo, nie dostajemy od razu możliwości zarządzania filtracją powietrza… Ale to już rozgrywka, i o niej zaraz będzie więcej. W każdym razie pierwsze odpalenie i pierwsza godzina z Weedcraft Inc były męką, bo jeszcze wszystko działa dość ślamazarnie, od przechodzenia między zakładkami, po autozapisy wywalające z obecnych działań czy przydługie, jak na taką prostą pozycję, loadingi).

Nawożenie i podlewanie jest na maksa uproszczone, ale za to o 10 stopni można zmniejszyć temperaturę w pomieszczeniu dość małym wentylatorem czy że ziemia torfowa jest tańsza od zwykłej.

Do wyboru mamy trzy scenariusze – każdy różni się historią bohatera i poziomem skomplikowania początków nowego przedsięwzięcia biznesowego, którego się podejmujemy. Zacząłem od podstawowej opcji, czyli kolesia, który nie ma pieniędzy na studia, więc zaczyna z bratem uprawę zioła. Zaczynamy od trzech roślin, które trzeba podlewać i (jak się potem okazało) przycinać. Możemy regulować prędkość upływu czasu w czterech stopniach (pośród nich jest pauza), więc dość szybko mamy pierwszą partię produktu. Potem zaczynamy działalność dilerską w jednym czy dwóch punktach, i tak się to toczy. Co jakiś czas dostajemy zadania do wykonania, które określają postęp scenariusza. Zanim dojdę do największego kuriozum tego portu, wspomnę, że gdy już wymęczyłem wstępne rozeznanie się gdzie co jest, to wszystko szło już tak gładko, że nie nadążałem z produkcją towaru, bo ledwo coś rzuciłem na rynek, to się rozchodziło. W ten sposób utknąłem w martwym punkcie, a właściwie to w bezsensownej pętli uprawa-sprzedaż, bez możliwości dalszego rozwoju, bo ani nie mogłem zwiększyć pola uprawy, ani używać lepszych materiałów A wiecie dlaczego? A dlatego, że nikt przy portowaniu, a potem w testach i już po premierze (miesiąc od niej minął, gdy to piszę) nie dał opcji podejrzenia w dowolnej chwili, jakie są aktualne cele! Jest po lewej stronie pole, gdzie siedzą, ale za cholerę nie da się tam wejść (próbowałem wielokrotnie na różne sposoby). Tak więc jeśli nie spojrzy się na komunikat od razu, gdy wyskoczy, i nie zapamięta treści czasem nawet kilku wymogów, to jest się w dupie.

Po prawej mamy nadmiar informacji, a do tych po lewej, jakże istotnych, nie da się dostać. Wybieranie odmian itd przy sadzeniu też jest męczące.

Żeby nie było, że grę porzuciłem za szybko, odpaliłem drugi scenariusz, w którym koleś po 50-tce wychodzi z więzienia. Oczywiście trafił tam za uprawę trawy, a że po kilkunastu latach w kiciu niezbyt ma inne opcje, znowu się za to zabiera. Tym razem na start mamy do zainwestowania 50 kafli. Za to trzeba wynająć budynek lub budynki, w których będzie odbywać się uprawa oraz dilerka. Są nawet dodatkowe opcje, jak biznesy będące przykrywką. W przypadku roślin jest już opcja wyboru podłoża, oświetlenia, ewentualnie dodatkowego sprzętu i dość szybko wraz z zaliczaniem kolejnych celów pojawiają się nowe. Ponownie nie wybrałem łatwiejszego trybu i teraz nie wiem, czy ta gra ma tak skopany progres czy ja jestem w nią za dobry… Może dwie godziny minęły, choć raczej mniej, i znowu utknąłem w pętli… Towar był, sprzedawał się bez problemów, nawet trochę zapasu było. Gdzieś tam policja się czaiła, doszło drzewko rozwoju bohatera, mogłem też badać optymalne warunki dla roślin. Niby fajnie, ale rozwaliło mnie tempo, jakie zostało na mnie narzucone z lataniem między zajmowaniem się w sumie dwunastoma plantami w dwóch różnych lokacjach, a zatwierdzaniem zakupów. Za każdym razem trzeba wchodzić i wychodzić z miejscówek, co trwa przez planszę z loadingiem. Żeby wyjść z uprawy, trzeba przytrzymać przycisk, żeby było szybciej bez przebijania się przez zakładki w hudzie. Następnie na mieście każdą jedną chrzanioną transakcję trzeba zatwierdzić trzymaniem 2-3 sekundy przycisku! No po jaką cholerę?! W związku z tym w pewnym momencie zanim zatwierdziłem z sześć zakupów i jeszcze tak samo w przeciągnięty sposób dałem w łapę policji, okazało się, że tyle czasu minęło, że dziewięć plantów dojrzało i zaczęło walić, co oczywiście zwróciło uwagę patrolu. I w tym momencie zataczamy koło, a nawet dwa. Wspomniałem w pierwszym akapicie, że filtracja to podstawa. I o ile dwóch młodych braci mogło polecieć w głupa i ruszyć z uprawą bez opanowanej wentylacji, tak brak tej opcji na starcie w drugim scenariuszu to nieporozumienie totalne. Co więcej, gra nie daje nam w żaden sposób znać, że na którejś miejscówce krzaki są już gotowe to ścinki. I żeby było jeszcze zabawniej, miałem kasę na pracowników, niby mogłem też jakichś zatrudnić, ale żaden nie mógł pilnować roślin czy zbierać hajsu. No chyba że mógł, ale nie znalazłem w tym mini hudzie miejsca, gdzie ich przypisać… Za to można było ich posłać na grożenie innym dilerom czy wykradanie nasion, co na tym etapie nie miało żadnego przydatnego znaczenia… Drugim zatoczonym kołem jest… werble… nadal brak podglądu celów! Coś kojarzę, że miałem jakiegoś kolesia poznać, ale potem nie mogłem go znaleźć, a tego doszedł problem zapierdolu bez opcji zatrudnienia pomocy, więc już sobie odpuściłem.

Ten podział na klientów i ich upodobania jest przesadą. W końcu każdy bierze co jest, jeśli tylko cena pasuje. A wygląd tego topa jest po prostu odrażający.

Ucieszyłem się na wieść o wydaniu Weedcraft Inc na Switchu. Ucieszyło mnie też, że zrobiło tę grę polskie studio Vile Monarch (nie pamiętam, czy wiedziałem o tym, gdy tytuł debiutował kilka lat temu). W końcu niewiele jest gier, które traktują o ziole, a ta miała być taka większa, porządniejsza. Oj, jak bardzo się rozczarowałem. Najpierw wciągnąłem kometę w postaci kiepskiego i leniwego, bo kompletnie niedostosowanego do Switcha portu (nawet sterowania dotykowego nie ma). Potem bania była nieczytelna, pełna kołujących niejasności, a w efekcie końcowym tak zamulająca, że wyrzuciłem pozostałą partię tego towaru do kosza. O wiele lepszą jazdę zapewnia odpalenie symulatora alfonsa sukubów. Swoją drogą, bardzo mi się nie podoba wizualizacja topów roślin. Kwiatostany bardziej przypominają jakieś zmutowane jagody… Niby twórcy chcieli wesoło podejść do tematu, ale znowu kłóci się to z bardziej poważnymi artami widzianymi w menu. Powstaje z tego kolejny niekorzystny dla odbioru gry dysonans. Muzyka jest za to spoko. Może gdyby port nie był tak słaby, to bym się jeszcze wahał, ale w tej opcji muszę odradzić tę pozycję na Switchu.


Omijać z daleka…


Serdecznie dziękujemy Klabaterowi
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Vile Monarch
Wydawca: Klabater
Data wydania: 3 listopada 2022 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1,8 GB
Cena: 99,99 zł

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *