The Hundred Line -Last Defense Academy- (po pierwszych 40 godzinach)

100 okazji, aby zmienić przyszłość.

Ciężko nie być pod wrażeniem twórców, którzy pomimo wszelkich przeciwwskazań z uporem robią wszystko, aby zrealizować swój wymarzony projekt. The Hundred Line -Last Defense Academy- to gra, przy której siły połączyli Kazutaka Kodaka (twórca serii Danganronpa) oraz Kotaro Uchikoshi (twórca Zero Escape i AI: The Somnium Files), a by mogła powstać, twórcy musieli zapożyczyć się, aby dokończy kilkuletni projekt, przez co studio Too Kyo Games stanęło na krawędzi bankructwa. Czy tytuł był warty tak sporego ryzyka? Już po kilku pierwszych godzinach spędzonym z szaloną zbieraniną bohaterów The Hundred Line wiedziałem, że odpowiedź na te pytanie jest twierdząca.

Nasz protagonista, Takumi Sumino, wraz dziewięcioma innymi nastolatkami budzą się w tajemniczym budynku niedługo po tym, jak ich dom – podziemny kompleks imitujący architekturę Tokio – zostaje zaatakowany przez przypominających pluszowe misie najeźdźców. Zdezorientowani bohaterowie dowiadują się od antropomorficznej maskotki o imieniu Sirei, że po tym gdy ich dom został zaatakowany, zostali wybrani do ochrony tytułowej Akademii, w której właśnie się znajdują.

Najdziwniejsze dla młodych obrońców jest jednak to, co widzą za oknami. Przyzwyczajeni do życia we względnym komforcie pod olbrzymią kopułą nagle widzą zrujnowane miasto ogarnięte fioletowymi, nigdy niegasnącymi płomieniami, a dodatkowo nad ich ich głowami roztacza się nieskończona przestrzeń. Sirei tłumaczy im, że aby chronić swoich przyjaciół i rodzinę wciąż schronionych w podziemnym kompleksie, bohaterowie będą musieli przez następne 100 dni odpierać kolejne fale ataków ze strony niesprecyzowanych najeźdźców, którzy chcą wykraść ze szkoły tajemniczą superbroń. Jeśli im się to uda, cała ludzkość zostanie unicestwiona.

Jak jednak banda licealistów ma odpierać natarcia krwiożerczych pluszaków? Otóż okazuje się, że we krwi bohaterów znajduje się tajemnicza substancja zwana „Hemoanimą”. Po jej aktywacji poprzez przebicie swoich serc specjalnym sztyletem, obrońcy przechodzą transformację, dzięki której ich skuteczność na polu bitwy drastycznie się zwiększa. Dodatkowym wsparciem okazuje się też być specjalna maszyna, która jest w stanie całkowicie zreanimować bohaterów po śmierci, niezależnie od otrzymanych obrażeń.

Rozgrywka The Hundred Line dzieli się, de facto, na dwie części. Pierwsza z nich to faza przygotowawcza, która działa jak typowe visual novel z domieszką zabawy eksploracyjnej. Po krótkim ogłoszeniu rozpoczynającym każdy dzień w Akademii, Takumi musi mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami, które stawiają przed nim życie ucznia lub towarzysze broni. W praktyce gameplay sprowadza się wtedy głównie do czytania dialogów i spoufalania się z postaciami.

Tak jak wspomniałem, każdy z bohaterów gry natychmiast zapada w pamięć. Jeśli graliście w poprzednie gry Kodaki, to zapewne wiecie, że twórca ten ma bardzo specyficzny styl pisania postaci oraz dialogów. Natychmiast skupiająca na sobie uwagę Darumi w niemal każdym okienku dialogowym łamie czwartą ścianę, opowiada, jak to wolałaby zamknąć się w pokoju i czytać hardcorowe eroge lub rzuca ponurymi żartami o samookaleczaniu lub organizacji śmiercionośnej gry. Zimna, wyrachowana i pomiatająca wszystkimi Hiruko zdaje się od początku wiedzieć znacznie więcej o prawdziwym pochodzeniu Akademii. Gaku jest ekstremalnie samolubny, ale zaskakująco kompetentny w wielu dziedzinach. Rodzeństwo Ima i Kako są ze sobą niesamowicie blisko – może nawet zbyt blisko, jak na relację między bratem a siostrą. Mamy też w kolekcji młodocianego płatnego zabójcę Yugamu, noszącą na głowie olbrzymią maskę w kształcie pomidora, bezczelną Kurarę czy posiadającego samoocenę na poziomie rowu mariańskiego Shoumę. Nawet wydająca się najbardziej normalną z całego towarzystwa Tsubasa cierpi na przypadłość, przez którą w jakkolwiek stresującej sytuacji natychmiast musi wymiotować.

Opisałem tylko część tej zbieraniny, ale, jak widzicie, jest to gromadka bardzo kolorowa. Styl Kodaki nie musi przypadać do gustu każdemu, ale nie da się zaprzeczyć, że twórca naprawdę dba o odpowiednio głęboką charakteryzację każdej z postaci. Stopniowe poznawanie ich i odkrywanie ich często nieoczywistych historii sprzed znalezienia się w Akademii jest jedną z najsilniejszych stron The Hundered Line.

Zresztą cały scenariusz stoi na bardzo wysokim poziomie. Bohaterowie regularnie muszą stawać przed nowymi wyzwaniami, co chwilę jesteśmy świadkami niespodziewanego zwrotu akcji, pytania na temat prawdziwego celu ochrony szkoły się piętrzą, aż w końcu bohaterowie sami zaczynają zastanawiać się, czy na pewno w tej historii to oni są tymi dobrymi. Co prawda trzeba przebrnąć kilkuset żartów o podtekście seksualnym, ale prawdą pozostaje fakt, że od The Hundred Line trudno się oderwać.

Co jakiś czas sielskie życie bohaterów zostaje przerwane przez syreny alarmujące o zbliżającym się ataku. Wtedy przechodzimy do drugiej części gry, czyli turowej strategii z elementami tower defense. W trakcie ataku naszym celem jest ochrona generatorów pola siłowego chroniącego szkołę. Każda z postaci wyróżnia się własnym specyficznym zestawem ruchów, zasięgiem oraz zdolnościami pasywnymi. Na przykład Darumi króluje w atakach dystansowych przydatnych do pozbycia się dużej ilości słabszych wrogów, Shouma przyzywa na mapę mecha funkcjonującego jako tank, wykrwawiające ataki Yugamu implementują stałe debuffy, a protagonista bryluje w zadawaniu wysokich obrażeń pojedynczym silniejszym jednostkom.

Na tle innych przedstawicieli gatunku The Hundered Line wyróżnia się zachęcaniem gracza do bardzo agresywnej rozgrywki. Liczba dostępnych ruchów w jednej turze zwiększa się z każdym pokonanym wrogiem drugiego stopnia, co oznacza, że jeśli odpowiednio rozplanujemy nasze działania, często możemy odeprzeć całą falę bez pozwolenia przeciwnikom na jakikolwiek ruch. Dodatkowo, tak jak wcześniej wspomniałem, śmierć nie jest tutaj w żaden sposób karana ani narracyjnie, ani gameplayowo. Gra zachęca wręcz do podejmowania ryzykownych decyzji i narażania postaci na wysokie obrażenia. Bliscy śmierci bohaterowie mogą w razie desperacji poświęcić się, aby ostatkiem sił wykonać potężny atak specjalny, dodatkowo wypełniając wskaźnik energii pozwalający na wykonywanie podobnych (ale już nie autodestrukcyjnych) ataków przez inne postacie lub aktywację specjalnych buffów trwających przez całą potyczkę. Polegli towarzysze są natomiast natychmiast transportowani przez drony do reanimującej komory, dzięki czemu mogą nas wspomóc w kolejnej fali.

Warto tutaj zaznaczyć, że The Hundred Line nie jest grą RPG w stylu na przykład Fire Emblem. Postacie nie otrzymują żadnych punktów doświadczenia, a większość potyczek rozgrywa się na jednej mapie otaczającej szkołę i wyróżniają je zazwyczaj rozstawienie przeciwników oraz finałowy boss do pokonania. Zamiast tego gra co jakiś czas daje nam do dyspozycji dni wolne, w trakcie których może wzmacniać i odblokowywać nowe ruchy, wydając surowce, które otrzymujemy po udanej obronie szkoły lub w ramach eksploracji ulic zrujnowanego miasta przedstawionego w formie planszówki, po której poruszamy się, losując karty z liczbą ruchów, które mamy wykonać. Czas wolny możemy także przeznaczyć na tworzenie upominków dla innych uczniów, rozmowy z postaciami, czytanie książek w bibliotece (wszystkie zwiększają biegłość protagonisty w różnych dziedzinach naukowych, co także jest potrzebne przy ulepszaniu ruchów) lub trening w opcjonalnych wyzwaniach.

Trzeba też wspomnieć o bardzo dobrej warstwie audiowizualnej. Stylistyka łączy w sobie elementy dwu- i trójwymiarowe. Charakterystyczne designy postaci spod ręki Rui Komatsuzakiego wyglądają świetnie na płaskich portretach i zostały solidnie zaadaptowane do modeli 3D wykorzystywanych w trakcie walki. Dodatkowo gra posiada zaskakująco sporą ilość prerenderowanych przerywników 3D o wysokiej jakości. Masafumi Takada dostarczył zaś kolejny świetny soundtrack doskonale towarzyszący codziennej eksploracji szkoły, podbudowujący bardziej emocjonalne sceny i zagrzewający do walki w trakcie sekcji strategicznych.

Do tej pory celowo pomijałem wspominanie o być może najważniejszym elemencie The Hundred Line, który definiuje produkcję Too Kyo Games. Wszystko, co do tej pory napisałem, dotyczy w większości pierwszych 30 godzin gry, które są w praktyce tylko prologiem. Bez wchodzenia w szczegółowe spoilery, po przetrwaniu 100 dni pozostawieni zostajemy z większą ilością pytań niż odpowiedzi, a zakończenie zostawia spory niedosyt. Jest to jednak celowy zabieg, bowiem w tym momencie cofnięci zostajemy z powrotem na sam początek naszej drogi. Wyposażeni w wiedzę, którą zdobyliśmy przy pierwszej próbie ochrony szkoły, możemy tym razem decydować, w jakim kierunku podąży historia.

The Hundred Line posiada 100 zakończeń. Gry o nieliniowej konstrukcji często lubią się chwalić takimi liczbami, chociaż finalnie okazuje się, że zdecydowana większość zakończeń wygląda niemal identycznie i różnią się tylko niewielkimi elementami. Do tej pory, po 40 godzinach gry, udało mi się zobaczyć garstkę z nich i już mogę stwierdzić, że nie jest to tylko chwyt marketingowy. Gra faktycznie posiada 100 oryginalnych zakończeń. Aby poznać je wszystkie, poświęcić będę musiał zapewne jeszcze około 100 godzin. Dopiero wtedy będę mógł ocenić czy zawirowana fabuła doczeka się odpowiedniego zwieńczenia, które pozostawi mnie usatysfakcjonowanym po włożeniu w grę tak wielu godzin.

Już jednak sam fakt, że po takim czasie wciąż mam ochotę na więcej i gotowy jestem na odblokowanie wszystkich możliwych ścieżek fabularnych świadczy o tym, że The Hundred Line -Last Defense Academy- jest tytułem wartym polecenia. Nowa ambitna gra Too Kyo Games zaskoczyła mnie pozytywnie pod każdym względem. Teraz moje oczekiwania do reszty przygody są już naprawdę wysokie. Kolejne dziesiątki godzin będą kluczowe w odpowiedzi na pytanie, czy jest to „tylko” gra bardzo dobra czy może jednak wybitna.


Polecamy!


Serdecznie dziękujemy Aniplex
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Too Kyo Games, Media.Vision
Wydawca: Aniplex
Data wydania: 23 kwietnia 2025 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 13.35 GB
Cena: 274,99 PLN


Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *