[Mój ulubiony handheld] PRZENOŚNA MIŁOŚĆ… czyli z konsolą w kieszeni

Praca zajęła siódme miejsce w konkursie „Mój ulubiony handheld”. Autorem jest crazy.

Odkąd pamiętam, to zawsze grałem w gry. Przez moje 39 lat życia miałem okazję grać na wielu stacjonarnych oraz przenośnych sprzętach. Nie będę się tu rozpisywać o każdej konsoli, jaką miałem (czy na jakich grałem), tylko skupię się na tej jednej, konkretnej, która w moich oczach jest najlepszą przenośną konsolą jaka powstała.

Firma Sony po wydaniu najlepszej konsoli wszech czasów (czyli PlayStation 2) miała ochotę wejść na rynek konsol przenośnych, gdzie zawsze dominowało Nintendo ze swoimi GameBoy’ami. Sony wydało PlayStation Portable – w skrócie PSP – i było to gamingowe cudo jak na swoje czasy. Poza głównym zadaniem, jakim było oczywiście odtwarzanie gier, handheld mógł także służyć jako przenośny multimedialny sprzęt do filmów, zdjęć czy muzyki.

PSP trafiło na rynek europejski w 2005 roku, a ja tylko chodziłem po sklepach z elektroniką i śliniłem się do gablot z wystawionymi konsolami oraz grami. Zgrabne pudełka zawierające gry na nośniku UMD prezentowały się fenomenalnie obok klasycznych „dużych” odpowiedników z PS2. Sporo wycieczek po sklepach odhaczyłem, ciągle marząc o tym, by stać się posiadaczem tego cuda, no ale co może zrobić uczeń bez stałego źródła dochodu…

W końcu, niecałe dwa lata po oficjalnej premierze, stałem się szczęśliwym posiadaczem PSP (DZIĘKI MAMOOOO!!!) i grałem gdzie tylko mogłem i ile mogłem. W domu dalej królowało stacjonarne PS2, ponieważ przenośna konsolka nigdy nie była dla mnie zastępstwem dużej konsoli, tylko jej uzupełnieniem. PSP było odpalane wieczorem, w łóżeczku, jak człowiek się wybierał do spania. Drugim scenariuszem grania na PSP w domu był brak prądu, a skoro nie ma prądu, to PS2 nie odpalę. Gorzej, jak się okazywało, że zapomniałem podładować baterię i nie można było grać ani na dużej, ani na małej konsoli.

A poza domem? PSP zawsze było wrzucone w pokrowcu między zeszyty, by się zrelaksować w szkole, jak była taka możliwość. Czy to była długa przerwa, czy to było okienko między lekcjami – nie zliczę ile razy był grany Tekken 5 Dark Resurrection w takich warunkach. Na PSP nie miałem dużo gier, ale wszystkie je pamiętam do dnia dzisiejszego. LocoRoco to chyba pierwsza gra, którą na PSP uruchomiłem. Kolorowa, wesoła zręcznościówka. Łatwa, by grać, ale by ją wymaksować, trzeba się było trochę namęczyć. Druga gra, która skradła moje serce i gram w nią do dziś to Lumines. Ten Tetris nowej generacji kupił mnie od pierwszego uruchomienia. Połączenie efektów audio-video ze spadającymi na ekranie klockami sprawiało, że nie potrafiłem się oderwać od konsolki. Moje TOP 3 zamyka wcześniej wspomniany Tekken 5. Co tu dużo gadać… Tekken to Tekken! Mocno ogrywany z kumplami T5 na PS2 dostał aktualizację w postaci Dark Resurrection na PSP?! No nie było opcji, bym nie miał tej gry! Jak nie grałem sam w domu, ćwicząc combosy, to wrzucałem PSP do kieszeni i gdzieś „na mieście” cioraliśmy z kumplami VS.

Oczywiście poza wspomnianym TOP3 były również inne gry, jak Wipeout, God of War, Patapon, Ridge Racer oraz Burnout. Z każdą inne wspomnienia. Właśnie może z powodu tych wspomnień, kiedy człowiek był młodszy i bez problemów dorosłego życia, uznaję PSP za najlepszego handhelda, jaki powstał. Fantastyczny design konsoli, świetna grafika oraz super wciągające gierki, i człowiek nie potrzebował nic więcej do szczęścia…

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *