Unexplored: Unlocked Edition

Rogaliki bywają problematyczne z kilku powodów. Ale w sumie najgorzej jest, gdy taka gra wydaje się ciekawa, ale ramy gatunku ją psują. Unexplored jest dla mnie tego przykładem.

Celowo we stępie zaznaczyłem „dla mnie”, ponieważ tekst pójdzie w kierunek pierwszych wrażeń. Grę wzięliśmy do recenzji, ponieważ większość produkcji z oferty Digerati można zakwalifikować jako ciekawe. Unexplored nie było na niczyim radarze i w końcu tytuł przypadł mi. Podszedłem do niego z zainteresowaniem, ponieważ eksploracja lochów w ramach wyznaczanych przez rogaliki bywa ciekawa. Niestety już na początku uderzyła mnie przytłaczająca liczba opcji do wyboru. Przede wszystkim były to trzy poziomy trudności. Ale doszły do tego jeszcze dwa tryby gry. Poza tym można wybrać, czy chce się dodatkowe zagadki i dodatkowych bossów. I to wszystko w samej „Nowej grze”. Oprócz niej jest jeszcze opcja specjalnych wypadów. Konkretnie są trzy, w tym np. zabicie jak największej liczby creepsów (cokolwiek to jest).

Ponieważ już wstępny wybór formy gry był za duży, postanowiłem zacząć od tutoriala, bo zacząłem mieć złe przeczucia. W nim odbiłem się od gry po raz pierwszy. Przede wszystkim sterowanie było nieciekawe. Samo poruszanie się w opcji twinsticka i zaatakowanie ZL i ZR to nie był problem, ale wywoływanie dodatkowych menu (z mapą i ekwipunkiem) i poruszanie się po nich było bardzo nienaturalne. Gdy już w końcu dostałem miecz, to zdecydowanie za długo zajęło mi rozpracowanie, jak go używać… Wkrótce potem zginąłem, więc przejdźmy dalej.

Tutorial nie zachęcił mnie do ruszenia na głębszą wodę, więc wybrałem tryb łatwy. Zacząłem powoli dowiadywać się, o co chodzi w grze. Przede wszystkim odkrywa się zaciemnioną mapę i schodzi w dół. I gdzieś tam na dole znajduje się klejnot czy inny artefakt, z którym trzeba wrócić na górę – oczywiście nic takiego mi się nie udało zdobyć. Gra wydaje się oferować sporo ekwipunku i przedmiotów do użycia, w tym wiele do identyfikacji. Poza tym można natrafić na ołtarze ofiarne czy kuchenki do gotowania. Co jakiś czas trafią się nawet zagadki. Bardzo prosta, rysunkowa oprawa i ciekawie wyglądające lochy również są wstępnie na plus. Niestety wszystko zepsuła mi walka, a konkretnie jej toporność. Rozumiem, że może chwilę trwać zrobienie nowego zamach (ile, to już zależy od broni), ale połączenie tego z byciem wolnym i próbą dźgania szybszych przeciwników nie tworzy dobrego zestawu… Tak więc pierwszy raz zginąłem dość szybko, już nawet nie pamiętam przez kodo. Drugi zgon spowodował gargulec, w cholerę silny, który nagle pojawił się po otwarciu skrzynki. Trzecia śmierć była efektem zagryzienia przez jakieś wodne kreatury, których nawet dobrze nie widziałem, bo nad wodą unosiła się mgła i w ogóle ciężko było znaleźć wyjście z tego piętra… W ostatniej próbie udało mi się już zejść głębiej, a to głównie dzięki unikaniu cięższych walek. Niestety, próba zabicia jednej jaszczurki, jakoś na piątym piętrze podziemi, skończyła się tym, ze zagryzło mnie ich z sześć…

I na tych w sumie pięciu podejściach, które zajęły mi, nie wiem, 2-3 godziny, moje podboje w Unexplored się zakończyły. Gra zdecydowanie ma potencjał, bo ilość przedmiotów, lochy, przeciwnicy i oprawa AV zachęcają. Niestety zarządzanie menu, które aspiruje do tych z zachodnich aRPG, oraz taka, a nie inna walka, nie idą w parze z rogalikowatością. To po prostu elementy, które powinny być częścią normalnego erpega, w którym leveluje się postać i postępy nie idą w cholerę, szczególnie że szybko musimy stawiać trudniejszym przeciwnikom. Poza tym generowanie nowej rozgrywki trwa dość długo. Trudno mi więc określić, do kogo twórcy skierowali swój twór. Może jakichś hardcorowych graczy, który lubują się w przesadnie trudnych grach, gdzie się bardziej omija przeciwności niż stawia im czoła? Choć to też tu nie przejdzie, bo są miejsca, gdzie po porostu trzeba walczyć… W sumie dobra, po napisaniu tego wszystkiego doszedłem do wniosku, że jednak dam ocenę, i po prostu będzie taka sobie.


Ocena: 4,5/10


Serdecznie dziękujemy Digerati
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Ludomotion, Nephilim game Studios
Wydawca: Digerati
Data wydania: 9 sierpnia 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 241 MB
Cena: 60 PLN

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *