Omega Labyrinth Life

Czy Omega Labyrinth Life ma coś więcej do zaoferowania, niż cycki i macanie?

Omega Labyrinth to seria, o której było głośno, ponieważ Sony zablokowała publikację drugiej części ze względu na sprośność. Co ciekawe, trzeci, opisywany właśnie epizod, pojawił się nie tylko na słiczu, ale także na PS4. Jednak należy wspomnieć, że wersja na konsole Nintendo, w przeciwieństwie do wydania z PS4, nie została w żaden sposób ocenzurowana.

Chyba nikogo nie zdziwi, jak napiszę, że streszczanie fabuły nie ma w tym miejscu sensu, ponieważ jest po prostu idiotyczna. W tego typu produkcje nie gra się jednak dla poznania niesamowitej historii, mimo to byłoby miło, gdyby jednak nie odrzucała wplecionymi byle jak schematami. Mamy więc akademię pełną młodych dziewczyn, nową uczennicę – protagonistkę, która musi zdobyć zaufanie, oraz intrygę w postaci zwiędnięcia kwiatów w ogrodzie. O dialogach nawet nie piszę, ponieważ szkoda w ogóle o nich wspominać.

Produkcja nie szaleje także z rozgrywką i poszła na łatwiznę, dając nam prostego dungeon crawlera. Każdą wyprawę zaczynamy z pierwszym poziomem doświadczenia oraz wybranym ekwipunkiem. To buduje pewną rogalikowatość, choć z pewną dozą postępów. I tu dochodzimy do rozgrywki. Jeśli ktoś grał w klasyczne gry z tego typu, to już właściwie wie wszystko. Chodzimy po losowo generowanych labiryntach, zabijamy potwory i zbieramy nowy ekwipunek. Do pomocy zabieramy jedną z dziewczyn, która pomoże nam w walce ze złem.

Można by pomyśleć, że tego typu gier nie można zepsuć, a jednak kilka rzeczy przydałoby się poprawić. Po pierwsze sztuczna inteligencja to proste skrypty, więc rozgryzienie poczynań przeciwników czy naszego towarzysza nie będzie stanowić problemu. Kolejną rzeczą jest czasochłonne ekwipowanie naszych postaci. Nie byłoby to problemem, gdyby nie fakt spotykania na naszej drodze przeciwników wybijających zarówno broń, jak i zbroje, przez co zostają odrzucone na odległość. Aby je założyć, trzeba je podnieść, wejść w ekwipunek, znaleźć je i dopiero założyć.

Omega Labyrinth Life nie jest jednak całkowicie wybrakowane z ciekawych mechanik. Jedną jest automatyczne przebieganie przez korytarze. Nasza postać zatrzymuje się dopiero, jak trafi na przeciwnika, przedmiot lub rozwidlenie. Kolejnymi jest system wzrostu piersi. Zabijając potwory, zdobywamy punkty Omega wpływające na ich rozmiar, a każde zwiększenie rozmiaru pozwala nam aktywować tryb, w którym nasza protagonistka ma chwilowo zwiększone statystyki.

Dobra, odkładałem to tak długo, jak mogłem, ale w końcu trzeba napisać coś więcej o głównym celu powstania tej produkcji, czyli systemie macania. W przeciwieństwie do produkcji na Vicie, posiadających podobne mechaniki, w Omega Labyrinth Life nie mamy dowolności w dotykaniu, ponieważ produkcja musiała dostosować się pod grę w doku i sterowanie padem. Wyskakuje więc kilka punktów na ciele dziewczyny, które musimy przeklikać albo padem, albo palcem na ekranie, aby ją zadowolić. Jeśli zrobimy to dobrze, to dziewczyna zostaje częściowo rozebrana i ostatecznie puszcza soki. Każda z bohaterek ma cztery schematy, a wykonując je, zwiększamy ich poziomy, zwiększając początkowe statystyki oraz dając dostęp do nowych umiejętności.

Skłamałbym, mówiąc, że gra wyciska soki ze słicza tak samo, jak z dziewczyn. Niestety, ale produkcja posiada dość ubogą grafikę oraz wiele uproszczeń. Przykładowo w ogrodzie możemy przechodzić przez niemal wszystkie obiekty, ponieważ nie ma wykrywania kolizji. Zresztą wystarczy zobaczyć, jak wyglądają labirynty, w których spędzimy większość czasu, ponieważ są one ubogie w elementy i mało zróżnicowane względem siebie. Natomiast o audio można napisać tyle, że włączymy je tylko i wyłącznie wtedy, gdy będą nas interesować jęki bohaterek podczas pieszczot.

Omega Labyrinth Life jest dość skonkretyzowane, jeśli chodzi o grupę docelową, którą nie odrzucą minusy produkcji. Cóż więcej dodać? Jeśli nie jara cię macanie ekranu, to lepiej sobie odpuścić.


Ocena: 3,5/10


Serdecznie dziękujemy D3 Publisher
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: D3 Publisher
Wydawca: D3 Publisher
Data wydania: 1 sierpnia 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 2,6 GB
Cena: 240 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *