LUMINES REMASTERED

„SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ SHININ….”

Od premiery Lumines: Puzzle Fusion na PSP minęło już… piętnaście lat! Nowatorska „kopia Tetrisa” będąca dzieckiem Tetsuyi Mizuguchi’ego – umysłu stojącego między innymi za kultowym Rez i nieco bardziej współczesnymi Child of Eden oraz Tetris Effect, zachwycała w 2004 roku nie tylko wciągającą rozgrywką, ale też imponującą, surrealistyczną oprawą audiowizualną. Przez lata gra doczekała się wielu sequeli i portów wydanych na kilkanaście platform. Nadeszła najwyraźniej jednak pora na powrót do początków serii. LUMINES REMASTERED jest właśnie tym – odświeżoną i dopakowaną po brzegi wersją oryginalnej produkcji.

Jeśli nigdy nie graliście w Lumines i zastanawiacie się czym ten kolorowy zbiór tetromino różni się od Tetrisa, to śpieszę z wyjaśnieniem. Bloki, które spuszczamy kolejno na mapę, nie różnią się od siebie kształtem – wszystkie są kwadratowe i składają się z czterech mniejszych wielokątów dzielących się zawsze na dwa kolory. Aby zapewnić sobie stały dopływ punktów, z pomocą przynajmniej czterech figur utworzyć musimy kwadrat, który następnie znika, gdy zetknie się w przesuwającą się cały czas w prawo linią. Naszym celem jest oczywiście jak najszybsze pozbywanie się zalegających bloków, zanim ich zbyt duża ilość wykroczy poza obręb mapy, co kończy grę napisem „game over”.

Pod tą z pozoru prosta formułą kryje się cały szereg interesujących możliwości, zaawansowanych taktyk i trików. Dzięki temu rozgrywka wydaje się być ponadczasowa i uzależniająca. I choć nowicjusze zdecydowanie mogą początkowo poczuć się zagubieni – szczególnie jeśli początkowo będą próbować grać w Lumines jak w Tetrisa, ale zasady i specyfika gameplay’u szybko stają się coraz bardziej klarowne.

W głównym trybie rozgrywki – „Challenge”, znajdziemy trzy odnogi. W „Basic” naszym celem jest przetrwanie do setnego poziomu trudności. To właśnie tutaj odblokować możemy większość skórek i pozostałe dwa warianty – „Endless”, gdzie po ukończeniu wszystkich utworów gra się zapętla, oraz „Shuffle” mieszający ze sobą playlistę utworów. Poza tym przygotowano też kilka trybów dodatkowych. W „Time Attack” próbujemy usunąć jak największą liczbę bloków w wyznaczonym czasie. Tryby „Puzzle” i „Mission” wspólnie stanowią zbiór stu pięćdziesięciu wyzwań (np. utworzenie konkretnego kształtu za pomocą jednego rodzaju bloku lub usunięcie wszystkich kwadratów przy ograniczonej ilości ruchów), które stanowić mogą nie tylko wyzwanie, ale też ciekawy samouczek uczący nowicjuszy bardziej zaawansowanych technik. Dostępne też dwa tryby versus – w jednym toczymy serię dziesięciu pojedynków z komputerem, w drugim zmierzyć możemy się z przyjacielem na jednej konsoli.

Sukces serii nie leży jednak w samej rozgrywce. To co zawsze wyróżniało ją na tle podobnych gier logicznych, to muzyka i bezpośrednio powiązane z nią oprawa graficzna. W wersji zremasterowanej znajdziemy aż czterdzieści wpadających w ucho utworów muzycznych z obręby szeroko rozumianej elektroniki. Soundtrack jest przy tym dynamiczny, sukcesywnemu eliminowanie kolejnych bloków zawsze towarzyszy odpowiedni dźwięk, a ruchome tła dodatkowo potęgują uczucie bycia w transie. No i co tutaj dużo mówić, soundtrack jest po prostu świetny. Utwory takie jak „Shinin” czy „Roundabout” to klasyki i nie zdziwcie się, jeśli nagle poczujecie potrzebę słuchania ich poza grą. Na potrzeby reedycji twórcy zadbali o to, aby wszystkie piosenki zostały zawarte w swojej oryginalnej, nieskompresowanej formie. Polecam więc grać przy pomocy słuchawek lub porządnym nagłośnieniu. Warto wspomnieć o tym, że wersja na Switcha doczekała się też jednego z bardziej oryginalnych sposobów wykorzystania HD Rumble. W normalnej sytuacji wibracje kontrola odpowiadają dźwiękom wydawanym przez grę. Jeśli jednak do konsoli podłączymy więcej niż jedną parę Joy Conów i włączymy w opcjach tryb „Trance Vibration”, gra zaczyna wysyłać do każdego pada z osobno oddzielną sekwencję wibracji. W zamyśle twórców gracz powinien wtedy przyłożyć kontrolery konkretnych części ciała (np. na uda), co przy pomocy technologii haptycznej ma za zadanie potęgować doznania płynące z gry. Zdecydowanie jest to ciekawy pomysł, nawet jeśli niezbyt praktyczny.

LUMINES REMASTERED zestarzało się świetnie. Moim pierwszym zetknięciem z serią było Lumines: Electronic Symphony na Vitę i po latach przerwy mogę stwierdzić, że naprawdę stęskniłem się za układaniem kwadratów. Rozgrywka jest równie wciągająca i głęboka co kilkanaście lat temu. Jeśli szukacie dobrego zabijacza czasu, opus magnum Tetsuyi Mizuguchi’ego sprawdzi się w tej roli świetnie, ale jest to jednocześnie gra, w której doświadczeni gracze zdecydowanie spędzić mogą nawet setki godzin próbując podbijać w kółko własne rekordy. Być może jedyną brakującą tutaj opcją jest sieciowy tryb online, choć zawartości dla jednego gracza zdecydowanie tutaj nie brakuje. To co, Enhance Games, teraz może pora na port Tetris Effect?


Ocena: 9/10


Producent: Resonair
Wydawca: Enhance Games
Data wydania: 26 czerwca 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 891 MB
Cena: 60 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia_mypsvita


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *