Silence

Festiwal portowania gier na Switcha trwa w najlepsze już od debiutu konsoli, nieprzerwanie dzieląc graczy. Dla jednych to nic innego, jak łatwy skok na kasę, dla innych jest to świetna okazja, by wyłowić prawdziwą perełkę, której do tej pory się nie ograło na innych platformach. Sprawdźmy, czy wydana przed rokiem na pstryczka przygodówka zatytułowana Silence jest skarbem czy jest na Switchu zbędna.

Recenzję napisał Fryta

Recenzję zaczynamy wysokim C, gdyż w mojej opinii tytuł opracowany przez niemieckie studio Daedelic Entertainment (twórców m.in. serii Deponia) jest grą, która w doskonały sposób łączy tradycję z nowoczesnością. Z jednej strony jest to przedstawiciel nieco zapomnianego już gatunku przygodówek point and click, z drugiej zaś charakteryzuje się przepięknie wykonanym światem, w którym na plansze 2D nałożono trójwymiarowe postacie. Mimo że w warstwie fabularnej jest kontynuacją wydanej ponad dekadę temu gry The Whispered World, tak do rozgrywki można podejść bez oglądania się na jedynkę. Ja jednak gorąco polecam nadrobić zaległość – raz, że pierwszą część gry można dorwać w naprawdę atrakcyjnych promocjach, a dwa, że znacznie zwiększy nam to immersję ze światem Silence. Bo to, co najmocniejsze w obu tytułach, to właśnie świat przedstawiony. Znajdziemy w nim mistyczne, baśniowe otoczenie, w którym panoszy się zło, co tworzy niesamowitą atmosferę. Doznanie zwiększa ciekawa fabuła, w której jest kilka dobrych zwrotów. To wszystko na raz wręcz wylewa się z ekranu telewizora, a jeszcze bardziej z samego ekranu konsoli, jeśli gramy w trybie przenośnym. Im mocniej zagłębiałem się w przygodę, tym bardziej przypominały mi się beztroskie czasy dzieciństwa, kiedy to z wypiekami na twarzy zaliczałem kolejne części kultowej serii Gobliiins. Wprawdzie tamte tytuły stały głównie humorem, co nie jest głównym motywem Silencem, ale i w nim nie brak zabawnych momentów, o czym wspomnę później.

Nowoczesność tytułu przejawia się również w rozgrywce, a konkretnie w tym, co jest solą tego typu produkcji, czyli łamigłówkach. Napotykane zagadki nie należą, niestety, do zbyt skomplikowanych, choć czasem ich rozwiązanie wymaga dłuższej chwili skupienia. Dla weteranów gatunku przewidziano wyłączenie w opcjach różnych typów podpowiedzi, które są już chyba wymagane w każdej nowej produkcji. Myślę też, że właśnie w ramach maksymalnego uproszczenia rozgrywki w grze nie występuje ikoniczny w tego typu produkcjach ekwipunek. Główny protagonista znalezione rzeczy po prostu chowa do swej przepastnej torby, a gdy przychodzi na to czas, używa ich automatycznie. Czy jest to słuszny zabieg? Na pewno z jednej strony spłyca to grę i odziera ją z dodatkowego elementu łamigłówkowego, ale z drugiej oszczędza nam spotykanych w innych tytułach zacięć, szczególnie takich, kiedy w akcie desperacji łączymy już wszystko ze wszystkim. Mnie zaproponowane przez deweloperów rozwiązanie odpowiada, gdyż pozwala w pełni skupić uwagę na przeżywaniu fabuły oraz eksploracji wspaniale zaprojektowanego świata.

W Silence przyjdzie nam poruszać się aż trzema bohaterami. Tytuł zaczynamy z rodzeństwem – Noahem i Rennie – do których po niedługim czasie dołącza najciekawszy pod względem mechanik Spot. To przesympatyczny zielony robak, który w razie potrzeby może m.in. stać się płaski jak deska bądź też błyskawicznie zamienić się w balonik. Właściwe wykorzystywanie jego umiejętności jest niezbędne, by popychać fabułę do przodu. Dzięki mnogości grywalnych postaci na nudę nie powinniśmy więc narzekać. Tym bardziej, że statyczną rozgrywkę uzupełniają dodatkowe elementy, m.in. zręcznościowe, jak balansowanie ciałem. Poza tym wszyscy wykreowani bohaterowie są wyraziści, i pomimo różnic w ich odbiorze oraz przede wszystkim w ich charakterach, ciężko ich nie polubić.

Pozytywne doznania potęguje bardzo dobra gra aktorów głosowych. Warto w tym miejscu dodać, że tytuł został wydany w polskiej wersji językowej, i to z dubbingiem, co, jak wiemy, nieczęsto ma miejsce w przypadku gier na konsolę Nintendo. Poziom udźwiękowienia naszej mowy ojczystej jest bardzo dobry. Jedyne, do czego można by się przyczepić, to głos Noaha. Moim zdaniem jego kwestie powinny być przeczytane głosem o co najmniej kilka lat starszym. Za to pozostałe dobrane głosy do postaci to już prawdziwy majstersztyk. Szczególnie mam na myśli Rennie, przez którą niejeden co wrażliwszy gracz może w trakcie przechodzenia tytułu uronić przysłowiową łzę.

Równie wysoki poziom trzymają postacie drugoplanowe. Nie są to tylko statyczne NPC-e mające robić za tło dla głównego trio. Oni również zostali zaprojektowani z dużym zaangażowaniem i mimo że ich losy krzyżują się z Noah, Rennie i Spotem tylko przez chwilę, to widać, że mają własne życie. Nie chciałbym zbytnio zdradzać fabuły, ale wspomnę tylko, że niektóre wątki poboczne mogłyby spokojnie posłużyć deweloperom do stworzenia innych, całkiem ciekawych gier pobocznych.

Wspomnieć należy o pozostałych warstwach dźwiękowych tytułu. Podobnie jak przy reszcie składowych gry, również i w tym przypadku ciężko znaleźć poważne wady. Muzyka jest nastrojowa, w pełni pasuje do opowiadanej treści i doskonale buduje magiczny klimat. Dochodzące z konsolowych głośniczków dźwięki są takie, jakie być powinny, więc gdy trzeba, wprowadzają grozę, a kiedy jest to konieczne, odpowiednio budują weselszą atmosferę.

Podsumowując, dawno już nie grałem w tytuł, który tak bardzo by mnie pochłonął. Również dawno nie grałem w tytuł, który natychmiast przeszedłem po raz drugi. Być może to tylko efekt nostalgii, tęsknoty za dawnymi czasami, ale nie chcę się jednak w to zagłębiać. Swoim tekstem pragnę po prostu polecić grę studia Deadalic Entertainment. Widać, że doświadczenia wyniesione z serii Deponia nie poszły na marne, gdyż Silence to nie tylko porządny kawał kodu, ale przede wszystkim gra z duszą. A o gry z duszą na rynku komputerowej rozrywki coraz trudniej. Jednak, jako recenzent, od którego opinii być może zależy to, czy na daną grę wydacie swoje pieniądze, muszę zachować obiektywizm i wypunktować Silence jak każdy inny tytuł. A jest tu kilka minusów, które zaniżają ostateczny werdykt. Przede wszystkim można tu podać długość gry, która oscyluje wokół zaledwie 5 godzin. O ile na żywotność tytułu można w ostateczności przymknąć oko, bo są tu dwa zakończenia, o tyle bardziej wymagającym graczom ciężko będzie zaakceptować poziom oferowanych zagadek. Niedosyt może też wywoływać słabe poprowadzenie wątków pobocznych postaci. W mojej opinii wady te jednak bledną w obliczu niesamowitej grywalności, którą produkcja oferuje, a także pochłaniającego klimatu. Z czystym sumieniem wystawiam grze mocne 8/10, zapewniając, że wielu graczy znajdzie w tej pozycji coś dla siebie. Miłośnicy staroszkolnych klimatów przypomną sobie czasy przygodówek z Amigii i wczesnych PC-tów, zaś rodzice grający z pociechami spędzą miło 2-3 wieczory, doznając pełnego wachlarza uczuć – od smutku, przez wzruszenie, aż po sporo śmiechu. Z kolei stawiający pierwsze kroki w grach z gatunku point and click nie znajdą lepszego tytułu na rozpoczęcie przygody z tym nieco już zakurzonym, ale powoli wracającym do łask gatunkiem. Silence to produkt nie tylko świetnie wykonany, ale przede wszystkim uniwersalny. Zdecydowanie polecam.


Zalety:

  • piękna grafika
  • nastrojowa muzyka
  • bardzo dobra gra aktorska
  • ciekawie wykreowane postacie
  • dopracowana polska lokalizacja
  • wysoka immersja
  • klimat, klimat, klimat!

Wady:

  • długość gry
  • proste zagadki
  • brak wątków pobocznych

Grafika: 9
Dźwięk: 8
Grywalność: 7
OCENA: 8/10


Producent: Daedalic
Wydawca: Daedalic
Data Wydania: 3 kwietnia 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 7,1 GB
Cena: 160 zł


Recenzja została przysłana na konkurs „Zrecenzuj mnie! 2”
i zajęła w nim trzecie miejsce.


Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. alf pisze:

    Warto wspomnieć, że istnieje również dystrybucja fizyczna a nie tylko cyfrowa.
    Na rodzimym portalu aukcyjnym bez problemu znalazłem pudełkową wersję tego tytułu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *