Mini Motorways

Czasem mniej znaczy więcej. Mini Motorways przypomina, że do świetnej zabawy nie są potrzebne żadne techniczne wodotryski.

Mini Motorways nie jest tytułem ani skomplikowanym, ani wyróżniającym się graficznie, ani tym bardziej rozbudowanym dźwiękowo. Wciągnął mnie jednak na tyle, że nawet nie wiem, kiedy zleciało mi przy nim ponad 20 godzin! Za powstanie gry odpowiada nowozelandzkie studio Dinosaur Polo Club, którzy w branży debiutowali niemalże identyczną na pierwszy rzut oka grą Mini Metro. Od razu jednak uspokajam – są to dwie zupełnie różne pozycje.

W ich najnowszym produkcie (który, notabene, w usłudze Apple Arcade debiutował już w roku 2019, a na komputerach w 2021) stajemy się budowlańcem, a konkretnie drogowcem w 11 światowych metropoliach (o dziwo, jest też Warszawa!). Nasze zadanie jest bajecznie proste – musimy jedynie stawiać drogi, które połączą kolorowe domy z odpowiadającymi im barwą większymi budynkami. Do symbolizujących zakłady pracy czy też centra handlowe obiektów cały czas z terenów swoich posesji zmierzają pojazdy, które po krótkim pobycie w robocie (czy tam na zakupach) kierują się z powrotem do domu. Jedna tura w grze trwa wirtualny tydzień, w trakcie którego regularnie przybywa nie tylko budynków (a tym samym i samochodów), ale także dodatkowych możliwości organizacji ruchu. Wachlarz nie jest wprawdzie zbyt bogaty (sygnalizacja świetlna, rondo, most, tunel oraz autostrada), ale też teren naszych działań nie jest duży. Szkoda tylko, że poszczególne miasta różnią się od siebie tylko detalami charakterystycznymi dla ich położenia – przykładowo w Tokio przyjdzie nam częściej korzystać z mostów, a w Zurychu zaś z tuneli.

Sam teren działań to kartograficzna siatka, a w każdym z jej kwadracików możemy postawić jeden kafelek drogi z odnawiającej się co tydzień puli. Na początku wszystko oczywiście przebiega gładko, ale im więcej domów i budynków tym na drogach coraz ciaśniej, a grę kończymy w przypadku ostatecznego zakorkowania miasta. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, uwierzcie, że pojedynki z zatorami potrafią dostarczyć naprawdę sporo emocji – to ciągła walka zarówno z zapychającymi się ulicami, jak i gospodarką notorycznie brakujących kafelków niezbędnych do tworzenia dodatkowych arterii. Na szczęście popisy naszego inżynierskiego geniuszu możemy na bieżąco modyfikować, przy okazji odzyskując surowiec bardziej potrzebny w danym momencie w innym rejonie. Z czasem też uczymy się kombinować i przedkładamy estetykę nad praktyczność – nasze drogi robią się nienaturalnie zakręcone, ale dzięki temu oszczędzamy budulec. Można więc stwierdzić, że Mini Motorways to gra łącząca w sobie kilka gatunków – symulator, grę logiczną oraz strategię.

Po zliczeniu zdobytych w danym mieście wyników odblokowywane są dodatkowe zadania. Rywalizować można też w wyzwaniach dziennych oraz tygodniowych. Graczom, którym będzie nadal mało budowlanki, mogą zaliczyć tytuł ponownie na wyższym poziomie trudności. Zdecydowanie jest więc co robić – myślę, że gdyby nie moja potężna kupka wstydu gier czekających na zaliczenie, to przy Mini Motorways spokojnie nakręciłbym trzycyfrowy wynik ilości spędzonych przy niej godzin. Obawiam się jednak, że ostatecznie to nastąpi, gdyż ciężko jest się powstrzymać przed chociażby jedną (zwykle trwającą ok. kwadrans) partyjką dziennie.

Wciągającej rozgrywce sprzyja bardzo udana warstwa wizualna. Mimo ascetycznej grafiki, dobór kolorów sprawia, że gra na szczególnie na ekraniku Lite’a prezentuje się nie tylko świeżo, ale i zachęcająco. Jak już wspomniałem, warstwa muzyczna tytułu jest jeszcze bardziej minimalistyczna – w zasadzie tworzą ją jedynie dźwięki towarzyszące gameplayowi – sygnały oznajmiające pojawienie się kolejnych budynków, powiadomienia informujące o tym, że auto dojechało do celu czy też alarmy o zatorach. Na ekranie tak wiele się jednak dzieje, że naprawdę niczego więcej ze strony dźwiękowej nie będziecie potrzebowali.

Wiele osób z pewnością doceni Mini Motorways z uwagi na jej niezwykłe dopracowanie. Sterowanie jest tak intuicyjne, że praktycznie wcale nie ma potrzeby korzystać z funkcji dotyku. Co więcej, każdy jego element można dostosować do własnych preferencji. Potrzebny bardziej responsywny kursor? Nie ma problemu. Chcesz zmapować poszczególne przyciski z różnymi funkcjami? Droga, nomen omen, wolna. Twórcy tytułu nie zapomnieli nawet o tak wydawałoby się drobnych elementach, jak ciemny motyw czy też udogodnienia dla osób z dysfunkcjami.

Podsumowując, Mini Motorways bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło! Pobierając tę niewielką produkcję, nawet przez myśl mi nie przeszło, iż tak prosta gra okaże się jednym z najsympatyczniejszych tytułów, które w tym roku odpaliłem na Switchu. Wszystko dlatego, iż Mini Motorways jest może grą prostą, ale nie prostacką, jak większość produkcji mających swój rodowód na komórkach. Oby więcej tak lekkich i nieskomplikowanych, ale i wciągających bez reszty pozycji!


Polecamy!


Serdecznie dziękujemy Dinosaur Polo Club
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Dinosaur Polo Club
Wydawca: Dinosaur Polo Club
Data wydania: 11 maja 2022 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 227 MB
Cena: 49 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.