Warface

Oferta gier free to play na Switchu jest naprawdę bardzo bogata. Do wyboru mamy wyścigi, bijatyki, battle royale, a nawet klona Monster Huntera, ale od zawsze brakowało solidnego FPS-a osadzonego w niedalekiej przyszłości, czyli czegoś pokroju Call of Duty. Tę niszę stara się zapełnić Warface i moim zdaniem robi to całkiem dobrze!

Recenzję napisał Krzysztof Dereszyński

Warface został wydany w 2013 roku i początkowo był dostępny tylko przez przeglądarkę. Jednak w pewnym momencie zmieniono to, wydając grę na Steamie i konsolach, a teraz również na Nintendo Switch. Gra jest przedstawicielem darmowych MMOFPS-ów, które od zawsze starały się uszczknąć kawałek tortu w większości należący do dwóch największych graczy na rynku – Call of Duty i Battlefielda. Jednak żadna z tych większych produkcji jeszcze nie trafiła na Switcha, więc nisza w całości należy do Warface.

O fabule wspominam z dziennikarskiego obowiązku, gdyż, jak w większości gier tego typu, jest szczątkowa i służy tylko jako pretekst do wprowadzenia dwóch przeciwnych sobie drużyn. Akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości. Po wielu latach kryzysu gospodarczego, powstaje frakcja Blackwood, która kieruje się wyłącznie zyskiem, nie licząc się z ludzkim cierpieniem i życiem. Przeciw niej staje tytułowa organizacja Warface.

Warface można podzielić na dwa bloki: PvP i PvE. Segment PvP oferuje wiele trybów, zarówno takich, które już znamy, jak Team Death Match, Free for All, Dominacja itp. Jednak są też całkiem nowe, które głównie polegają na podkładaniu i rozbrajaniu bomb lub obronie/ataku określonych miejsc i punktów. Od pierwowzorów różnią się szczegółami typu włączone/wyłączone odradzanie. Trybów jest dosyć dużo, jednak nadal jest ich mniej względem wersji na PC. Mam nadzieję, że twórcy nadrobią braki w kolejnych aktualizacjach. Sprawa atrakcyjności map jest dosyć zróżnicowana. Jedno jest pewne: jest ich dużo. Niektóre są lepsze, niektóre gorsze. Z ciekawszych map można wymienić stację kolejową, gdzie co jakiś czas przyjeżdża pociąg. Z nudniejszych i sztampowych od razy przychodzi na myśl lokacja, gdzie są same kontenery. Gra PvP przypomniała mi beztroskie czasy, kiedy wracało się ze szkoły, rzucało się plecak w kąt, odpalało TDM i cisnęło ze znajomymi aż do znudzenia. Może to ja się zestarzałem, albo widzę wyidealizowany obraz mojego dzieciństwa, ale wspomniane znudzenie nadeszło dość szybko. Robienie w kółko tego samego stało się monotonne po kilku-kilkunastu godzinach spędzonych z grą. Jednym z najbardziej irytujących problemów, z którymi aktualnie boryka się tryb PvP, jest słaby system respawnu. Nie starczyłoby mi palców u rąk, aby policzyć sytuacje, gdzie ginąłem zaraz po odrodzeniu, bo za mną stał medyk uzbrojony w strzelbę, albo niedaleko była postawiona mina. Jest to jeden z większych mankamentów, który skutecznie może zrazić chętnych do gry.

Całe szczęście z segmentem PvE jest o wiele lepiej. Misje co-opowe są podzielone na pięć głównych trybów, które możemy rozegrać na trzech poziomach trudność (łatwy, normalny, trudny). Jest klasyczne przejście z punktu A do punktu B z zabiciem jak największej ilości blackwoodów, są walki z bossami czy eskorty pojazdów. Jednak to tryb, gdzie odpieramy kolejne fale wrogów, skradł moje serce i większość czasu. Grając w niego, od razu przypomniał mi się tryb Zombie z Call of Duty, ale śmiało mogę powiedzieć, że to przy trybie z Warface bawiłem się lepiej. Odpieranie kolejnych fal umarlaków w Czarnobylu czy nieskończonych zastępów robotów na Marsie jest niesamowicie satysfakcjonujące i na pewno zajmie Wam niejeden wieczór. No właśnie, Mars i Czarnobyl są ciekawymi lokacjami, ale w segmencie PvE w trybie Spec Ops jest więcej interesujących miejsc, na przykład Prypeć czy Egipt. Aby zagrać misję w trybie Spec Ops, musimy wydać jeden Survival Coin, których zapas co jakiś czas się odnawia.

Gameplay, niezależnie od tego, czy gramy PvP, czy PvE, jest równie przyjemny. W grze istnieje podział na klasy. Mamy strzelca, który może uzupełniać amunicję towarzyszom; medyka stawiającego swoich kompanów na nogi, naprawiającego pancerz inżyniera czy likwidującego wrogów z dystansu snajpera. Jest jeszcze tajemniczy SED, którego jedynym celem jest siać zniszczenie. Ma on w zasadzie jedną broń, która nie ma limitu amunicji, może się jedynie przegrzać, a jej celność wzrasta w miarę prowadzenia ognia. Model strzelania może nie jest realistyczny, ale fajnie, że czuć delikatne różnice pomiędzy poszczególnymi modelami broni, jak np. większy odrzut w karabinach szturmowych względem pistoletów maszynowych. Trochę nie pasował mi krótki Time-To-Kill, jednak jest to mocno indywidualna kwestia. Dużym plusem jest wykorzystanie w grze HD Rumble i celowania za pomocą żyroskopu. Widać, że twórcy się napracowali i nie jest to kolejny żywcem przeniesiony tytuł.

Pod względem technicznym Warface sprawuje się bardzo dobrze. Kto by pomyślał, że na Switchu zostanie wydana gra stworzoną na CryEngine? Lekko zmodyfikowanym, ale jednak. Produkcja działa w stabilnych 30 fps-ach w 720p w trybie stacjonarnym, natomiast w handheldzie jest to 540p. Przeważnie grałem w tej drugiej opcji i nie uświadczyłem większych problemów z płynnością. Grafika jak i animacje są po prostu poprawne, ale miejscami nierówne. Nie wyróżniają się za bardzo na tle innych darmowych strzelanek. Niestety cięcia w grafice musiały wystąpić, aby CryEngine mógł na Switchu stabilnie ruszyć. Najbardziej widoczne jest to w teksturach i systemie oświetlenia. Nie unikniemy postrzępionych krawędzi i rozmazanych tekstur. Niektóre miejsca są zbyt ciemne, inne natomiast wręcz oślepiają.

Warface, mimo swoich technicznych i mechanicznych niedomagań oraz tych związanych z modelem dystrybucji, znalazł swoją niszę na konsoli od wielkiego N i na brak popularności nie może narzekać. Polecam ją sprawdzić szczególnie z paczką znajomych, chociażby ze względu na świetny tryb PvE, który przy pełnym składzie i użyciu komunikacji głosowej wiele zyskuje. Warto wspomnieć, że nie potrzebujecie abonamentu Nintendo Online, aby sprawdzić Warface w akcji, więc nic was to nie kosztuje!              


Plusy:

  • duży wybór broni i wyposażenia
  • ciekawy tryb PvE
  • ładne widoki i ciekawe miejsca w co-opowych misjach
  • wykorzystanie HD Rumble i żyroskopu
  • dużo zawartości i map

Minusy:

  • nudny tryb PvP
  • zepsuty system odradzania
  • problemy z oświetleniem

Ocena: 7/10


Producent: Crytek, Blackwood Games
Wydawca: MY.COM
Data wydania: 18 lutego 2020 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 7,4 GB
Cena: bezpłatna


Recenzja została przysłana na konkurs „Zrecenzuj mnie! 2”
i zajęła w nim jedenaste miejsce.


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *