Cyber Protocol

Podczas Pixel Heaven 2019 miałem okazję zagrać w wiele niezależnych produkcji rodzimych i zagranicznych developerów. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, jak wysoko twórcy mierzyli i że w wielu przypadkach udało im się zrealizować swoje ambitne plany. To był naprawdę bardzo dobry pokaz dla sceny indie. Tam poznałem produkcje takie jak Survive the Blackout, Liberated, czy Chernobylite, które rozwiały moje wątpliwości, czy kupić Switcha. Na festiwalu znalazł się jeszcze jeden tytuł, który mocno mnie wciągnął, a był nim Cyber Protocol. Jest to debiut RedDeerGames, który łączy grę logiczno-zręcznościową z cyberpunkową otoczką.

Recenzję napisał Maciej Melcher

Podczas pierwszego uruchomienia gry wita nas ubogie w dialogi intro o bardzo klimatycznej, komiksowej oprawie graficznej. Z niego dowiadujemy się, iż nasz bohater wszedł w posiadanie tajemniczej dyskietki, która po załadowaniu w komputerze… wyświetla menu główne gry, którą wkrótce sami będziemy hakować! A tak naprawdę, to mamy przed sobą mainframe naszego kumpla androida, który zawalił brudną robotę, więc na nasze barki spada aktywowanie protokołu, który przywróci go online.

Cyber Protocol jest nastawiony na rozgrywkę arkadową. Oznacza to, że bardzo często będziemy ginąć, więc każdy z poziomów powtórzymy wiele razy, aż do skutku, choć w tym pomogą okazjonalne  checkpointy. Ale we wstępie wspominałem też, że jest to gra logiczna, i to właśnie w tej części skryta jest esencja produkcji. Naszym zadaniem jest dostanie się do końca planszy, która nieco przypomina labirynt z Pac Mana. Po drodze musimy zebrać jak najwięcej tokenów w jak najkrótszym czasie. Problem w wykonaniu zadania stanowią mechanizmy obronne naszego kompana. Jego firewall jest przepełniony wszelkiej maści pułapkami, których tylko przybywa wraz z kolejnymi poziomami. Z kolei nasz awatar porusza się z zawrotną prędkością, ale tylko w jednym kierunku. W związku z tym dopiero gdy zatrzyma się na ścianie możemy pomyśleć, co dalej, i szybko pomknąć w inną stronę. Przejście planszy nie jest takie proste, gdyż z czasem coraz większa powierzchnia ścian staje się śmiertelna w kontakcie. Gdy to wszystko połączymy w całość, powstaje wybuchową mieszankę akcji i główkowania, która wymaga od nas precyzji, cierpliwości i refleksu, a każdy błędny ruch nie jest wybaczalny.

W grze czeka na nas sto klaustrofobicznych plansz do bólu naszpikowanymi laserami, dronami i innymi mechanizmami, które ułatwią bądź utrudnią przemieszczanie się. Produkcja stara się więc dać nam duże wyzwanie, ale też nie robi tego na siłę. Można grę po prostu przejść, ale najbardziej zaciekli gracze zmierzą się z wyzwaniem zdobycia wszystkich tokenów w jak najkrótszym czasie, oczywiście jak najmniej przy tym ginąc. W nagrodę za dobre wyniki odblokujemy więcej bonusów i wraz z postępem staną się dla nas dostępne nowe awatary czy efekty graficzne i dźwiękowe. Oprócz trybu historii, Cyber Protocol oferuje również tryb „Arcade”, w którym na losowo wybranych planszach może grać do czterech osób. Fanów bicia rekordów na pewno zainteresuje udział w walce o wysokie miejsce w globalnym rankingu.

Zdawać by się mogło, że Cyber Protocol to wręcz gra idealna. Niestety, czasem zbyt częste powtórki przejścia planszy powodują rozregulowanie się ruchu przeciwników, który na początku jest precyzyjny niczym mechanizm w zegarku. Powoduje to, że czasem musimy chwilę dłużej czekać na wykonanie ruchu, a to z kolei sprawia, że nasz rytm rozgrywki zostaje zaburzony, przez co łatwiej popełniamy proste błędy.

Stylistyka gry jest zbudowana z rozżarzonych  pikseli, do złudzenia przypominających rozświetlone neony cyberpunkowych miast. Otoczka rozgrywki jest nieco surowa, gdyż tło jest zupełnie czarne, a kształty przeciwników i obiektów są uproszczone i kontrastują ze sobą, byśmy mogli w pełni skupić się na tym, co istotne. Grafika ma nałożone różne filtry, które przypominają obraz telewizora kineskopowego, a od czasu do czasu na ekranie pojawi się charakterystyczny glitch czy inny artefakt rodem z uszkodzonego sygnału VHS. Warto też wspomnieć, że mimo wartkiej akcji, gra zawsze utrzymuje 60 fps-ów.

Wisienką na torcie jest niezwykle klimatyczna ścieżka dźwiękowa należąca do gatunku synthwave i 8-bit chiptune. Gdyby Hotline Miami nie wciągnęło mnie w te elektroniczne brzmienia, to z całą pewnością stałoby się to dzięki Cyber Protocol. OST składa się z jedenastu nastrojowych tracków, które raz są spokojne i ułatwiają skupienie się, a innym razem swoją dynamiką tylko podgrzewają atmosferę. Bardzo cenię gry, które dają możliwość posłuchania ścieżki dźwiękowej w opcjach, i niezwykle cieszy mnie, że Cyber Protocol również zalicza się do tego typu gier.

Podsumowując, Cyber Protocol to gra, którą należy sobie dawkować, by dać szansę odpocząć palcom i szarym komórkom. Idealnie nadaję się na chwile, gdy chcemy krótkiej dawki adrenaliny i główkowania w tramwaju czy pociągu. Jeżeli komuś  będzie zależeć na odblokowaniu dodatkowej treści i poprawianiu rekordów, to z pewnością nie będzie zawiedziony. Produkcja jest niezwykłym amalgamatem różnych gatunków, co dało przednią rozrywkę, która wymaga główkowania. Gra może się też pochwalić przyjemną dla oczu oraz uszu oprawą audiowizualną. Bardzo cieszę się, że gdy w końcu skusiłem się na Nintendo Switch, Cyber Protocol był już dostępny w eShopie w bardzo przystępnej cenie, dzięki czemu szybko mogłem cieszyć się nim z wypiekami na twarzy.


Plusy:

  • grafika
  • muzyka
  • świat gry
  • miód płynący z rozgrywki

Minusy:

  • momentami hitboxy są bezlitosne

Ocena:  9/10


Producent: RedDeerGames
Wydawca: RedDeerGames
Data Wydania: 20 czerwca 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 308 MB
Cena: 40 zł


Recenzja została przysłana na konkurs „Zrecenzuj mnie! 2”.


 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *