Splatoon 2

Splatoon 2 to gra, która przekonała mnie do zakupu Switcha. Prawie rok po jej nabyciu w końcu się do niej dobrałam i od razu się w niej zakochałam. Spełniła wszystkie moje oczekiwania, więc przez pierwsze tygodnie nabiłam na liczniku naprawdę upokarzająco dużą liczbę godzin.

Recenzję napisała Proppane

Splatoon 2 to druga odsłona stosunkowo świeżego IP od Nintendo. Jest to shooter, ale skoro wyszedł pod sztandarem N, jest przyjazny całej rodzinie, a to dzięki zamianie naboi na farbę. W związku z tym w głównym trybie rozgrywki wygrywamy mecze poprzez pokrycie jak największej części mapy naszym kolorem. Gram w shootery od lat, ale to ta pozycja ma najszybszą i najżywszą rozgrywkę, której doświadczyłam. Czy to znaczy, że osoby, które nigdy nie trzymały broni w wirtualnych dłoniach, nie odnajdą się tu? Oczywiście, że się odnajdą, przecież mówimy o Nintendo. Bardzo łatwo połapać się, o co w tym wszystkim chodzi, więc zaczynamy się dobrze bawić już od pierwszych minut.

Jednak najlepiej zacząć swoją przygodę od single playera, zwanego „Hero Mode”. Tam zostaną nam pokazane wszystkie mechaniki, które musimy znać. Dostaniemy też do ręki różnego rodzaju bronie, abyśmy mogli znaleźć swój ulubiony styl strzelania w przeciwników. Zostało to odpowiednio rozłożone w czasie, co pozwala nam oswoić się z naprawdę dużą ilością broni. W „Hero Mode” czeka też na nas fabuła. Postać z poprzedniej odsłony gry została porwana, a główne źródło energii Inkopolis zostało skradzione przez mściwych Oktariańczyków, więc musimy odzyskać, co nam zagrabiono. To tyle, ale też niczego więcej tu nie trzeba. Poziomy przygotowane do singla są przyjemne do pokonywania, a poziom trudności wzrasta bardzo komfortowo. W związku z tym pierwsze poziomy są łatwe, a dalsze bywają wymagające. Kampania dzieli się na pięć światów po około sześć poziomów plus boss. Poza wprowadzeniem do rozgrywki tryb daje wystarczająco dużo zawartości dla pojedynczego gracza i jest też miłą odskocznią od intensywnej rozgrywki online.

Po kilku pierwszych poziomach „Hero Mode” jesteśmy już gotowi do zmagania się z innymi graczami online. Możemy do tego podejść na kilka sposobów, natomiast ich opis zaczniemy od „Turf War”, który jest standardowym sposobem gry w Splatoon 2. Zostajemy wrzuceni do jednej z dwóch czteroosobowych drużyn i przydziela nam się też kolor. Po rozpoczęciu meczu nasze zadanie polega na pokryciu farbą każdego skrawka podłogi, czy to jeszcze niepomalowanego, czy oblanego już przez przeciwników. Daje to możliwość przyłożenia się do zwycięstwa osobom, które nie wycelują, nawet gdyby zależało od tego ich życie, oraz osobom, które żyją po to, żeby zabijać. Cały mecz trwa trzy minuty, a znalezienie meczu dwie (przeważnie, może też potrwać dłużej), czyli wychodzi pięć minut na rundę. Nie jest to więc bardzo zobowiązująca gra, równocześnie też nie nudzi się nawet po wielu godzinach.

Gdy osiągniemy dziesiąty poziom i czujemy się na siłach, żeby stawić czoła innym w poważniejszych meczach, możemy przesiąść się na tryb rankingowy („Ranked Mode”) , gdzie, zaczynając od C-, wspinamy się po drabinie poprzez S aż do X. Tutaj każda nasza porażka jest karana, a każde zwycięstwo nagradzane, co przekłada się na rangę, która odzwierciedla nasze zdolności na tle innych graczy. W tym trybie naszym celem nie będzie już malowanie podłogi, za to zawiera cztery różne formy rozgrywki:

  • Tower Defence – na środku mapy widzimy wieżę. Naszym zadaniem jest wspiąć się na nią, co wprowadzi ją w ruch. Następnie musimy spróbować wprowadzić ją na terytorium przeciwnika.
  • Rainmaker – na środku mapy widzimy złotą statuetkę ryby, jest ona też specjalną bronią unikalną dla tego trybu. Rybę musimy zanieść do bazy wroga.
  • Splat Zones – na środku mapy wyznaczone są tereny, które musimy zawłaszczyć poprzez pokolorowanie ich naszą farbą. Zwycięża drużyna, która utrzyma oznaczony przez siebie teren przez 100 sekund.
  • Clam Blitz –wymienione już tryby mają swoje odzwierciedlenie w innych kompetytywnych shooterach, jednak ten jest unikalny dla Splatoona. Na mapie rozrzucone są małże, gdy uzbieramy ich dziesięć, otrzymamy specjalną piłkę, którą możemy wrzucić do bramki przeciwnika, niszcząc jej barierę. Do otwartej w ten sposób bramki możemy zacząć wrzucać pojedyncze małże, zdobywając w ten sposób Kto uzyska sto punktów lub na koniec meczu ma największą ich liczbę, wygrywa.

Nie wiem, jak to się stało, ani kto wpadł na ten pomysł, ale gracz jest oceniany w każdym z tych trybów osobno. Zamiast posiadać jedną rangę reprezentującą nasze ogólne umiejętności, posiadamy cztery różne. Zaprawdę jest to dla mnie fascynujący wybór ze strony twórców.

Kolejnym, a na dodatek jednym z najciekawszych trybów, które ma do zaoferowania Splatoon 2, jest „Salmon Run”. W przeciwieństwie do reszty form rozgrywki tutaj czteroosobowa drużyna zmaga się z hordą łososi. Naszym celem jest zbieranie złotych jajek z bossów-łososi i wkładanie ich do koszyka. W każdej z trzech fal dostajemy jedną losową broń z czterech dostępnych w danej rotacji (o tym za chwilę), co zmusza nas to do wypróbowania broni spoza naszej strefy komfortu. Dodatkowo rozgrywka często jest intensywna, a pracę drużynową ceni się tu bardziej niż w którymkolwiek innym trybie.

Niestety w każdym z trybów online, zdarza się, że gry są słabo zbalansowane. Ponadto, wybieramy naszą broń przed połączeniem graczy w drużyny, co nie pomaga w stworzeniu sprawiedliwej i satysfakcjonującej rozgrywki. Dodatkowo mała techniczna uwaga w kwestii strzelania: zalecane celowanie odbywa się za pomocą gyro controls. Oznacza to, że celując, ruszasz całym kontrolerem. Jest to genialne rozwiązanie, które powinno być standardem we wszystkich shooterach, gdzie sterowanie nie odbywa się za pomocą myszki.

Przy każdym uruchomieniu gry, jeśli mamy podłączony internet, mamy przyjemność oglądać około minutowe przedstawienie rotacji. Jest prezentowana przez miejskie gwiazdy, Marine i Pearl, które kompletnie podbiły moje serce jeszcze zanim kupiłam grę. Co dwie godziny para pokazuje nam, jakie mapy wylosowano dla trybu rankingowego i „Turf War”. W trybie rankingowym z pośród czterech wymienionych wcześniej opcji jest losowana jedna forma rozgrywki. Takie rozwiązanie umożliwia nam dobre poznanie mapy, na której gramy, i daje czas na  dobranie odpowiedniej strategii, zamiast co trzy minuty być w zupełnie innym miejscu. Rotacje obejmują także „Salmon Run”, który otwarty jest tylko w konkretnych godzinach. Oznacza to, że czasami, gdy mamy ochotę zestrzelić farbą kilka łososi, możemy trafić na zamkniętą bramę.

Estetyka gry, jak można się spodziewać po Nintendo, tryska kolorami i kontrastami, lecz nie odciąga uwagi od elementów ważnych w rozgrywce. Jednak interfejs użytkownika jest troszkę zbyt zabałaganiony i doceniłabym bardziej minimalistyczne podejście. Muzyka, przede wszystkim piosenki śpiewane w fikcyjnym języku, wyróżnia się i dobrze odzwierciedla klimat i energię tej produkcji. Jest na tyle dobra, że zdarza mi się jej słuchać poza grą. Świat, który widzimy w Splatoon, jest nadzwyczaj żywy. Widać to chociażby po lobby, w którym znajdujemy się przed rozgrywką. Jest ono rynkiem miasta Inkopolis, a widzimy na nim inne kałamarnice, które reprezentują graczy. Nad ich głowami widać dymki z rysunkami, które narysowali w prostym edytorze. Moda, która panuje w tym mieście, również przypadła mi do gustu. Ubrania są zaprojektowane bardzo nowocześnie i różnorodnie, są też bardzo łatwe do nabycia za pieniądze zarobione grając online.

Splatoon 2 to jedna z najlepszych strzelanek, jakie można dostać na Nintendo Switch. Pośród swoich konkurentów w tym gatunku wyróżnia się kolorystyką, dynamicznością i kreatywnym podejściem do rozgrywki. Ma również zaskakująco przyjazną społeczność graczy, co jest nietypowe dla kompetytywnych gier. Jest to bardzo szybka i dynamiczna gra, z bardzo dobrym wprowadzeniem do rozgrywki. Jednak, jeśli nie chcemy poświęcić dodatkowych pieniędzy na subskrypcję Nintendo Online lub DLC, nie ma tu wiele do zobaczenia, bo z całą pewnością produkcja nie była tworzona z myślą o singleplayerze. Za to gra online jest bardzo głęboka i można zatopić w niej wiele godzin.

Ocena: 8/10


Opinia: Maniak

Niewątpliwie największą siłą Splatoona jest stylistyka. Kolorowa, inspirowana miejską estetyką i graffiti oprawa graficzna, którą podziwiać można nie tylko w wysokiej rozdzielczości, ale też w sześćdziesięciu klatkach na sekundę, zapada na stale w pamięci. Nawet wewnątrz bogatej kolekcji gier first party Nintendo trudno znaleźć coś równie mocno stylizowanego. Widać to już od pierwszych chwil, gdy w towarzystwie żywego utworu popowego śpiewanego w zmyślonym języku jesteśmy witani przez duet Mariny i Pearl, a następnie możemy przespacerować się po Inkopolis Plaza będącym HUB-em całej gry.

Na start naturalnie najlepiej zabrać się za tryb fabularny, który uczy nas podstaw gry. I choć w sporej części nastawionych na rozgrywkę sieciową gier kapanie singlowe są raczej zapychaczem, fabuła w Splatoonie 2 sama w sobie jest smakowitym kąskiem. Nintendo korzysta w nim z narzędzi i mechanik znanych z multiplayera, ale dodaje też całą masę mechanik ekskluzywnych dla singla. W ten sposób stworzyło bardzo interesującą trójwymiarową grę logiczną przypominającą serię Portal. Czy sama kampania jest warta zakupu całej gry? Niekoniecznie, ale jeśli już zaopatrzycie się w Splatoona 2 dla multiplayera, to kampanii warto dać szansę.

A samo PvP? Wciąga, jest pomysłowe, kompetytywne i posiada wystarczająco dużo głębi. Można narzekać na kilka małych dziwactw i niedoróbek, które przypominają, że to wciąż gra niedoświadczonego w gatunku shooterów Nintendo (co dwugodzinna rotacja map, podział rankingów, brak wbudowanego voice chatu), ale Splatoonowi 2 zdecydowanie nie można odmówić charakteru. I dzięki temu produkcja jest w stanie się wyróżnić na przepełnionym strzelaninami rynku.

Ocena: 8/10


Producent: Nintendo
Wydawca: Nintendo
Data wydania: 21 lipca 2017
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 3.1 GB
Cena: 249 PLN


Recenzja została przysłana na konkurs „Zrecenzuj mnie! 2”.


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *