Sayonara Wild Hearts

Największą siłą Sayonara Wild Hearts jest różnorodność.

Dla szwedzkiego Simogo skakanie między gatunkami nie jest niczym nowym. Studio to maczało palce między innymi w telefonowych klikaczach logicznych, przygodówkach i zręcznościowych wyścigówkach. Do tej pory deweloper ten był kojarzony jednak głównie ze świetnie przyjmowanych grach na telefony i tablety Apple’a. Sayonara Wild Hearts to pierwsza „większa” gra studia, która doczekała się wydania także na konsolach.

W dużym skrócie mamy do czynienia z połączeniem gry rytmicznej i popularnego na smartphonach gatunku tak zwanych endless runnerów. Główna bohaterka porusza się więc do przodu automatycznie, a naszym zadaniem jest jedynie przesuwanie jej na prawo i lewo próbując zebrać nadchodzące serca lub unikać przeszkód.

Może brzmieć to bardzo prosto. I w sumie tak właśnie jest. Rdzeń rozgrywki zawsze pozostaje taki sam, a czasami przesuwanie gałki analogowej w dwóch kierunkach jest urozmaicane naciśnięciem przycisku. W praktyce jednak każdy z ponad dwudziestu kilkuminutowych poziomów jest inny.

Raz protagonistka sunie po świetlnej serpentynie na desce niczym Tony Hawk. W następnym poziomie przesiada się na motor w pogoni za gangiem motocyklowym. Dalej znowu siadamy na dwukołowcu, lecz tym razem kamera zmienia się na pierwszoosobową, a jego przód wystrzeliwuje automatycznie pociski niszczące zmierzające w naszym kierunku wilki. Kilka leveli dalej złapiemy za kierownicę cadillaca modelem jazdy przypominającego Burnouta. Dlatego nawet pomimo, że cel każdego poziomu jest taki sam – dotrwanie do mety i uzyskanie jak najwyższej ilości punktów, rozgrywka jest niesamowicie różnorodna. I o dziwo Simogo udało się udźwignąć ciężar tak różnych modelów poruszania się, a gameplay zawsze pozostaje po prostu przyjemny.

 

W Sayonara Wild Hearts najbardziej chyba jednak zachwyca to, jak rozgrywka przeplata się z audiowizualnym spektaklem. Pastelowy i kontrastowy styl graficzny nadaje grze niesamowitego klimatu. Pokryte różem miejskie uliczki. Ciemny granatowy las. Nawet wnętrze gogli VR. Podróż wprowadza odbiorcę w trans, a niemal każda klatka poradziłaby sobie jakie tapeta upiększająca pulpit.

Dodatkowo cała gra jest szczegółowo i płynnie zanimowana. Postacie cały czas są w ruchu, kamera regularnie zmienia położenie, każde działanie jest zakończone efektowną pozą. Oglądając rzeczy dziejące się na ekranie ma się wrażenie obserwowania skomplikowanego układu tanecznego. Bohaterka walczy przeciwnikami stojąc na rozpędzonym do granic możliwości motocyklu. Unika w biegu nadlatujące pociski przy pomocy zgrabnych piruetów. Albo rusza w pogoń za szybowcem na przypominającej ptaka latającej desce. W grze cały czas coś się dzieje, choć każdy poziom zdaje się być idealnie wyważony, a sekwencje wymagające sporego refleksu przeplatają się z dającymi chwilę wytchnienia.

Wszystko to nie działałoby jednak tak dobrze, gdyby nie fenomenalna muzyka. To ona sprawia, że Sayonara Wild Hearts jest nie tylko grą wideo, lecz interaktywnym teledyskiem. Niezależnie od naszych działań tempo gry praktycznie się nie zmienia, więc każda nuta soundtracku jest idealnie dopasowana do spektaklu dziejącego się na ekranie. Dzięki temu każde zebrane serce, każdy ostry skręt, każde QTE jest idealnie wzmocnione. Gra dzieli się na kilka rozdziałów i dobór piosenek do każdego poziomu jest absolutnie nieprzypadkowy. Zwykle zaczynami od spokojnego, ale wciąż rytmicznego ambientu. Następnie muzyka przyspiesza wraz z wydarzeniami na ekranie. A na koniec rozdziału i „walki z bossem” dostajemy energiczną i wzbogaconą o wokal utalentowanej Linnea’y Olsson eksplozję.

Sceptyczni mogą narzekać, że w sumie grę można ukończyć w około godzinę. Sam nie uważam tego za problem, bo po pierwsze gra wyceniona jest naprawdę uczciwie, a po drugie Sayonara Wild Hearts wręcz błaga o wielokrotne jej przechodzenie. Tak jak prawdopodobnie nikt z nas nie odkłada na półkę (prawdziwą lub streamingową) uwielbianego albumu po jego pierwszym przesłuchaniu, tak samo dzieło Simogo zyskuje z każdym playthrough. Naturalnie gra ocenia liczbę zebranych punktów, a zdobycie złotej rangi w każdym poziomie wymagać będzie uważnego studiowania i masy godzin. Dla mnie Sayonara Wild Hearts, tak samo jak ulubiona płyta ulubionego wykonawcy, jest idealną odskocznią od codziennej rzeczywistości.


Ocena: 8,5/10


Producent: Simogo
Wydawca: Annapurna Interactive
Data wydania: 19 września 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1.1 GB
Cena: 50 PLN


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *