Guacamelee! 2

Po przejściu Guacamelee! na Vicie kilka lat po premierze żałowałem, że dwójka już się na niej nie ukazała. Wtedy jeszcze nie miałem Switcha, a sequel chyba nawet jeszcze nie był na niego zapowiedziany. Na szczęście i zmieniła się moja sytuacja konsolowa, i portu, dzięki czemu znów bardzo dobrze bawiłem się w skórze luchadora!

Twórcy bardzo dobrze otworzyli drugą część przygód Juana, ponieważ zdecydowali się przypomnieć graczom, co wydarzyło się końcu jedynki. W związku z tym powtarzamy finalną walkę (na szczęście znacznie uproszczoną!) oraz oglądamy związane z nią sceny. Potem przeskakujemy w przyszłość, w której odważny zapaśnik ma żonę, dzieci, wystający brzuch i mało emocjonujące życie. Jako że u bohaterów taka sielanka rzadko się utrzymuje, przeznaczenie znów każe nam znaleźć maskę luchadora, zyskać moc i powstrzymać złego, który chce zniszczyć świat. Tym razem jest nim zapaśnik, który w innej linii czasowej podjął się walki z nadciągającą zagładą, ale po wygranej coraz bardziej popadał w mrok, aż w końcu… my musimy wkroczyć i go powstrzymać. Historia ponownie jest podana w szalonej i humorystycznej konwencji, którą znamy z poprzedniej części. Teraz jednak została podbita o wspomniane linie czasowe, co dało scenarzystom nowe pole do popisu i trzeba przyznać, że je wykorzystali. Wrócił też kurczak, jego wątek został rozwinięty i bawi jeszcze bardziej!

Guacamelee! 2 jest bezpośrednią kontynuacją nie tylko pod względem fabuły, ale też rozgrywki. Maniak porządnie opisał ją w recenzji części pierwszej, więc nie będę powtarzał szczegółów. Jeśli więc nie mieliście odczyniania z  tym tytułem, czym prędzej nadróbcie tamten tekst, a zaraz potem grę! Jeśli jedynkę już ograliście, a za dwójkę jeszcze się nie zabraliście, to zdecydowanie warto to zrobić. Produkcja przede wszystkim znów jest przyjemną metroidvanią, która dzięki prostej, ale zabawnej fabule zachęca do dalszych postępów. Jeśli poprzednio mieliście problemy z akrobacjami, to znów możecie je mieć. Na początku elementy platformowe nie są tak wymagające, ale z czasem robi się trudniej, choć muszę stwierdzić, że nie jest tak ciężko, jak bywało poprzednio. Zdecydowanie łatwiejsze są za to walki. Oczywiście nadal możemy robić spore combo, mamy kilka ciekawych ruchów do wykorzystania, ale też przeciwnicy są zwyczajnie słabsi. Pewnie, jest kilka potyczek, które trzeba powtórzyć, ale jest ich zdecydowanie mniej niż wcześniej. Nie jestem jednak pewny, czy powodem może być dodanie lokalnego co-opa do nawet czterech graczy i czy wtedy trudność odpowiednio wzrasta (nie miałem jak sprawdzić). Natomiast na pewno za ułatwienie służą trenerzy, u których można wykupić specjalne ulepszenia, jak zmniejszenie kosztu staminy, dodanie nowych chwytów czy po prostu zwiększenie siły konkretnych ataków. Większe pole do popisu dostał też kurczak, który otrzymał nie tylko specjalne ciosy, ale też dłuższe sekwencje do pokonania, co cieszy. Poza tym wciąż czeka na nas masa wyzwań i znajdziek, które wytrwali zbieracze powinni docenić. A gdyby komuś było za łatwo, zawsze grę może powtórzyć na trudniejszym poziomie.

Zastanawiałem się, czy napisać coś więcej o  oprawie AV, ale też jest to kontynuacja już utartej ścieżki. Nawet nie mam wrażenia, żeby dwójka wyglądała lepiej na Switchu niż jedynka na Vicia, taka to magia rysowanej grafiki. Natomiast audio po raz kolejny jest elektro-wariacją na temat klasycznych, meksykańskich trąbkowych i gitarowych melodii. Oczywiście wszystko to świetnie ze sobą gra, w tym też fabuła i gameplay. Guacamelee! 2 jest więc bardzo udaną kontynuacją świetnej pierwszej odsłony, choć brakuje tu świeżości pierwowzoru. Mam wrażenie, że powodem tego jest powielenie zbyt wielu elementów, w tym przeciwników, oraz zauważalnie mniejsza trudność. Mimo że przejście gry na normalu zajęło mi dwanaście godzin, to nie było to efektem wielu powtórzeń, gdzie pamiętam, że w jedynce szczególnie pojedynki z bossami potrafiły być bardzo wymagające, tu już tego nie ma. Nie zmienia to jednak faktu, że Guacamelee! 2 jest produkcją bardzo dobrą i warto po nią sięgnąć, gdy obleciało się jedynkę.


Ocena: 8,5/10


Producent: DrinkBox Studios
Wydawca: DrinkBox Studios
Data wydania: 10 grudnia 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 2,2 GB
Cena: 80 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *