Sakura Succubus 1 i 2

Grałem już w różne cyckowe gry, ale w typowego czytanego hentajca jeszcze mi się nie zdarzyło. Podobnie zresztą ze zwykłym ero. Sukubice jednak rozdziewiczyły mnie w tej drugiej kwestii.

Co sprawiło, że postanowiłem sięgnąć po ten tytuł? A chociażby to, że ostatnio nasz plan wydawniczy zapychałem reckami produkcji zręcznościowych z przynajmniej częściowo roznegliżowanymi panienkami pokazywanymi na odblokowywanych grafikach. Gdy więc zobaczyłem bardzo kolorowe obrazki z Sakura Succubus postanowiłem pójść za ciosem. Z powodu niespodziewanego projektu niezwiązanego z naszą stroną zagranie w pierwszą część mi się odwlekło. Wyszło to na dobre, ponieważ po miesiącu od jej premiery pojawiła się druga część, więc z przeczytałem obie na raz. Zresztą dużo czasu to też nie zajęło – w sumie jakoś siedem godzin.

Na pewno mogę stwierdzić, że czas spędzony z sukubicami był przyjemny. Wciągnąłem się na tyle, że czytałem przy każdej sposobności i obie części skończyły się, zanim się obejrzałem. Drugim stwierdzeniem, które będzie pasowało do tego tytułu, jest to, że nie zapada na długo w pamięci. Minął jakoś tydzień od zakończenia gry i średnio mi wychodzi teraz przypomnienie sobie pełnego ciągu zdarzeń. Na pewno wcielamy się w około 30-letniego fotografa, który dostał zlecenie na zrobienie zdjęć idolce podczas jej koncertu. Facet zawalił zadanie, ale za to los nagrodził go szansą na bliższe i, ekhem, dogłębne poznanie istot, które żywią się atencją i uwielbieniem. Jednak wbrew pozorom sukubice nie tylko robią wszystko, by zaliczyć i wyssać kolejnych partnerów, ale mają także swoje osobowości, prace i ambicje. Sukces, jaki osiągnęła każda z pięciu bohaterek przedstawionych w obu obecnie dostępnych częściach, tworzy bardzo ciekawy kontrast z życiem protagonisty, którego można by nawet nazwać przegrywem.

I to chyba właśnie dzięki wyjściu bohatera z „przegrywu” do od razu haremu ta pozycja działa; oczywiście na kompletnie nierealistycznym i humorystycznym poziomie. Atmosfera jest luźna, nie brakuje wesołych wpadek i sytuacji, chociaż śmiechem pewnie nikt nie wybuchnie, ale „hehe” rzucone pod nosem będzie nie raz. Całość czyta się przyjemnie i wyczekuje kolejnych sytuacji, w których protagonista zobaczy swoje nowe partnerki w poruszających pozach czy sytuacjach. Niestety mam też jednak wrażenie, że twórcy trochę zaczęli przesadzać, wprowadzając na koniec drugiej części piątą bohaterkę, z którą można się bliżej poznać, by zaraz później wprowadzić zapowiedź następnej sukubicy, która będzie istotnym dodatkiem do części trzeciej (na razie brak zapowiedzi jej wydania na NS). No ale, jak harem to harem!

Zachętą do sięgnięcia po ten tytuł na pewno mają być wspomniane wyjątkowe sytuacje, które obrazują specjalnie przygotowane grafiki. I cóż, nie będę próbował się wykręcać, są to przyjemne dla oczu grafiki! I w tym momencie trzeba wyjaśnić, że wydanie na Switcha jest w pewnym sensie niekompletne, zresztą to na Steamie też. Sam dowiedziałem się o tym, że Sakura Succubus jest po prostu grą porno dopiero po napisaniu recenzji! Wydanie na Switcha jest pozbawione pełnego negliżu i obrazków z seksem. Wciąż jednak grafiki nie grzeszą pruderią, co zresztą idzie w parze z naturą bohaterek. W pierwszej części takich obrazków jest piętnaście i wystarczy czytać, by je wszystkie zobaczyć. Niby w trakcie pojawiają się wybory dialogowe, ale na NS nie mają znaczenia. W dwójce z kolei obrazków jest osiemnaście i dopiero ostatnie dwa odkrywamy w zależności od ostatniego dostępnego wyboru. Pewnie dopiero na PC wersja z niecenzuralnym patchem sprawia, że wybory doprowadzą do odblokowania tych samych obrazków, ale w różnej skali roznegliżowania.

Do minusów na pewno zaliczyłbym dość toporne poruszanie się po menu. Czcionka też jest mała i nijaka. Brakuje dubbingu, ale to indyk, więc jego brak nie dziwi, za to cieszy i w pełni nadrabia ten niedostatek bardzo dobrej jakości grafika, które znacznie wybija się poziomem ponad inne czytankowe tytuły o niższym budżecie. Ostatecznie, jeśli macie chętkę na luźną haremówkę, to Sakura Succubus jest jak najbardziej spoko. Aż w sumie sam jestem zaskoczony, że tak dobrze mi się to czytało, spodziewałem się co najwyżej średniaka, a tu proszę, jest lepiej. I to tylko pokazuje, że ta produkcja jest na tyle dobra, że utrzymuje jakość bez porno obrazków. Szkoda tylko, że twórcy nie dodali żadnych bardziej pruderyjnych grafik do scen, które są zakończone seksem – wtedy czuć, że powinno się coś takiego pojawić, a nie cięcie i przejście dalej. Gorzej, że za te góra siedem godzin czytania i oglądania znacznie mniejszej liczby obrazków niż są dostępne oryginalnie trzeba dać 80 PLN (po 40 za część), więc może jednak lepiej zaczekać do jakiejś obniżki. Z drugiej strony… jeśli kogoś już zainteresowała ta pozycja i tylko potrzebuje poklepania po plecach, że „tak, to dobry wybór stary(/stara?)”, to niech śmiało bierze!


Polecamy!


Serdecznie dziękujemy Gamuzumi
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Winged Cloud
Wydawca: Gamuzumi
Data wydania: część pierwsza – 22 kwietnia 2021 r., część druga  20 maja 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 191 MB i 203 MB
Cena: 40 PLN za część

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.