Russian Subway Dogs

Pośród dosłownie ostatnich siedmiu gier wydanych na Vicie znalazła się pozycja bardzo wyczekiwana – Russian Subway Dogs od Spooky Squid Games. Zmagania z terminem i ilością pracy nad portem śledziłem na bieżąco na Twitterze, a po odpaleniu gry jeszcze bardziej doceniłem oddane twórców temu projektowi.

Arkadówka tak właściwie fabuły nie potrzebuje, ale gdy ma ciekawie umiejscowioną akcję oraz zostają podane dodatkowe informacje, czy to w formie tekstowej, czy obrazkowej, jest to zawsze mile widziane. W przypadku Russian Subway Dogs dodatkowego kontekstu dla rozgrywki dostaliśmy nawet z nawiązką. Tytuł gry mówi wszystko o settingu – jesteśmy w Rosji, w metrze, przyjmujemy formę psa i musimy walczyć o jedzenie. Już w samym tym pomyśle znajduje się sporo humoru, ale został on jeszcze podbity komunizmem („Pst, dzieci, chcecie kupić grę na Vitę?”). Metro, w którym się znajdujemy, niby jest współczesne, bo przecież próżno szukać kebabów i hamburgerów w ZSRR, ale o ile ludzie mogli porzucić leninowskie spojrzenie na komunę, tak zwierzęta przy niej zostały, a szczególnie koty. Każda z 46 stacji metra posiada wstęp, który przedstawia nam wysokiej rangi koci towarzysz oraz niesforne kocięta. Przeczytamy w tych odprawach o tym, co nas czeka w danej misji (typy jedzenia, przeciwników itp.) i pojawią się nawiązania do dodatkowych celów, czyli po prostu komedia żonglująca całą zawartością gry, począwszy od walki o przetrwanie w trudnych warunkach po opcje, jakie daje gameplay – przykładem może być upieczenie gołębia na ogniu i nakarmienie nim niedźwiedzia! Pomiędzy tymi tekstami, powoli snuje się też dodatkowy wątek, który wieńczy ostatnia stacja, co świetnie podkreśla, jak przemyślana została kampania i jej rozwój. Klimat gry wspaniale dopełnia szczegółowy, kolorowy i cieszący oczy pixel art. Wisińską na tym torcie jest muzyka, która niby nawiązuje do starszych gier 2D, ale nie idzie w irytujące tony, a przy tym zagrzewa do walki o pokarm i punkty, dodatkowo śmiesząc ruskimi tonami.

Opis gameplayu zacznijmy od informacji, że są dwie opcje trudności. Jednak wybór nie wpływa to dosłownie na rozgrywkę, a tylko na szybkość postępów w rozgrywce. Gdy ktoś zdecyduje się na opcję turysty (co sam zrobiłem już w trakcie pierwszej z pięciu linii metra…), będzie szybciej odblokowywał dostęp do kolejnych stacji. Wszystko dlatego, że jeżdżenie metrem wymaga zdobywania kości. Za każdą ukończoną stację – czyli zdobycie minimum rangi D za punkty – otrzymamy tylko jedną kość, a to zdecydowanie za mało, żeby odblokować całą kampanię nawet w prostszej opcji. Na każdej stacji mamy jednak możliwość zebrania trzech dodatkowych przepustek za wypełnianie celów dodatkowych. W ich przypadku trzeba przyznać, że twórcy nie poszli na łatwiznę. Każda stacja to inny miks jedzenia, przeszkód w postaci innych zwierząt oraz ułatwień i utrudnień w formie spożywanych produktów. Z taką bazą, dla przykładu, trzeba zatruć trzy zwierzęta w ciągu, co oznacza, że najpierw trujemy czekoladą jedno potencjalnie jadalne stworzenie, potem je zabijamy, następnie inny jadalny zwierz ma zjeść jego mięso, znów go zabijamy i kolejny zwierz ma zjeść tego zatrutego zwierza… To akurat jedno z bardziej skomplikowanych zadań, więcej jest prostszych, jak utuczenie niedźwiedzia na samych warzywach czy upojenie kilku pudli kawą. Ale, nawet jeśli cel dodatkowy wydaje się prostszy, nie znaczy, że będzie łatwy w wykonaniu. Co to to, to nie, bo to nie jest prosta gra.

Strona tekstu za nami, a ja nawet jeszcze nie napisałem, jak dokładnie wygląda rozgrywka. Otóż prowadzony przez nas psiak (bądź inny zwierzak, jest ich kilkanaście w sumie), biega po peronie stacji metra. Do dyspozycji ma tylko dwie akcje – szczekanie i skakanie. Szczekanie (lub inny odgłos) ma na celu straszenie ludzi, dzięki czemu wyrzucają w powietrze różne przedmioty. Głównie jest to jedzenie, ale także rzeczy, które mogą utrudnić lub ułatwić przetrwanie. Pośród nich znajdują się, na przykład, butelka wódki, którą  zabijemy psią konkurencję i upieczemy rybę czy kawa, która da nam pozytywnego kopa. Zjadać możemy też nie tylko ludzkie jedzenie, ale i inne zwierzęta, jak chociażby jelenie, tyle że najpierw trzeba je upiec. Ponieważ walczymy o przeżycie, nasz pasek zdrowia może zostać zmniejszony nie tylko przez otrzymywane obrażenia (niedźwiedź ma ciężką łapę…), ale, co nawet ważniejsze, na bieżąco kurczy się z powodu głodu i trzeba ciągle coś podjadać, co często nie jest łatwe, szczególnie gdy na peronie jest kilka szybkich pudli. Do tego jeszcze goni nas czas, bo każda misja ma limit czasowy. W związku z tym nazbieranie minimum punktowego w wyznaczonym czasie i utrzymanie paska zdrowia nie jest proste, a jeszcze trzeba mieć na uwadze cele dodatkowe, które, na szczęście, można wykonywać pojedynczo (zresztą niektóre się wykluczają i nie można na niektórych stacjach zrobić wszystkich na raz).

Russian Subway Dogs to, w skrócie, świetna zręcznościówka z nastawieniem na zbieranie punktów. Pod względem rozgrywki jest wymagająca i dość dzika w prowadzeniu, co czasem mi przeszkadzało w sprawnym żonglowaniu flaszkami czy zbieraniem pożywienia w powietrzu dla utrzymania combo. Z czasem odblokowujemy inne zwierzaki do prowadzenia i aż szkoda, że nie mają różnych parametrów, jak chociażby szybkość poruszania się, co mogłoby dodatkowo utrudnić lub ułatwić niektóre aspekty zabawy. Nie zmienia to jednak faktu, że przez kampanię przebrnąłem z uśmiechem na gębie, choć czasem porażki ten uśmiech ścierały, za to na pewno motywowały do dalszych prób. To na pewno nie jest gra, którą wszyscy będą w stanie wymaksować, ale zdecydowanie każda chętna osoba spędzi przy niej przyjemnie czas, bo już sama chęć zaliczenia każdej stacji trzyma mocno przy konsoli. Dla tych, którzy lubią wyzwania i pobijanie własnych rekordów dodatkowo ucieszy tryb nieskończony. Cóż, towarzysze, jest to ostatnia naprawdę porządna gra wydana na PS Vita i zostaje mi tylko oddać hołd twórcom za poświęcenie i oddanie sprawie, jakim było sprowadzenie tego komunistycznego cudu na naszą ukochaną konsolkę. W imieniu vitowców dziękuję Spooky Squid Games i daję grze jedyną słuszną rekomendację:


Zakup obowiązkowy!


Serdecznie dziękujemy Spooky Squid Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Spooky Squid Games
Wydawca: Spooky Squid Games
Data wydania: 20 lipca 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 169 MB
Cena: 63 PLN

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. petanorech pisze:

    A może tak recenzja UnMetal? 🙂

    • Quithe pisze:

      Mogę powiedzieć, że będzie na pewno, tyle że na bazie Switcha 🙂 Trzeba tylko trochę cierpliwości, bo Maniak musi wyjść z kilku zaległości.

  2. Skorrpion pisze:

    Dzięki za kolejną i chyba jedną z ostatnich recenzję, w przypadku PS Vity.

    Oby kreatywność zapaleńców, robiących różne porty oraz własne produkcje na Vitę nie umarła, jak wsparcie od sony.
    Co do samej gierki, spodziewałem się czegoś bardzo prostego a widzę, że rozgrywka jest bardziej rozbudowana – może się skuszę i sam zagram. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *