Grand Theft Auto III: Definitive Edition

„Zremasterowane” Grand Theft Auto III jest jedną z najbrzydszych gier, które widziałem w ostatnich latach. Paskudna grafika nie jest jednak największym problemem tej produkcji…

Plan wydawał się niemalże idealny. W dobie wszechobecnej mody na wskrzeszanie starych tytułów wystarczyło przenieść trzy blisko 20-letnie gry na sprzęt, który przecież podołał Wiedźminowi III. Kilka elementów trzeba było oczywiście wygładzić czy wyostrzyć (w końcu to remaster), a na koniec dodać wyższą rozdzielczość oraz podrasować fps. Do tej pory nie potrafię zrozumieć, jak ekipa, która w portfolio ma GTA V czy Read Dead Redemption 2, mogła polec na tak banalnym porcie… W ten oto sposób zapraszam na recenzję pierwszego elementu Grand Theft Auto Trilogy: Definitive Edition, czyli rewolucyjnej w momencie premiery trzeciej odsłony słynnej serii.

Czym jest seria GTA chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. Jeśli jednak ktoś ostatnie dwie dekady spędził w jaskini, to wyjaśniam, iż w niektórych mediach (szczególnie nieprzychylnych gamingowi) gry te określa się mianem symulatora gangstera. Kręcąc się po mieście, głównie za kierownicą tytułowego auta, wykonujemy zadania zlecone przez mafijnych bossów. Kogoś trzeba postraszyć, gdzieś coś podwędzić, z kimś wyrównać rachunki za pomocą broni itp. Zadań jest mnóstwo – w samej tylko trójeczce to ponad 70 różnorodnych misji. Ale realizacja zleceń to jedno, przetrwanie w rządzonym przez kartele mieście to zaś drugie. Na naszego bohatera dybią nie tylko inni przestępcy, ale również służby porządkowe. Czy będą to policjanci, czy też wojsko, to już zależy od rozmiaru rozpierduchy, którą urządzimy w Liberty City. W telegraficznym skrócie tak to się mniej więcej przedstawia. Na nudę narzekać na pewno nie będziecie.

Szkoda tylko, że wszystkie wymienione aktywności przyjdzie nam wykonywać w tragicznym anturażu. GTA III bez względu na platformę była zawsze grą mroczną i raczej surową stylistycznie. O wciągający klimat dbało jednak mnóstwo drobnych zabiegów, takich jak nastrojowe oświetlenie, zmienne warunki pogodowe czy też spory ruch na ulicach. W porcie na Switchu każdego z tych elementów albo zabrakło, albo został kiepsko zaimplementowany. Miasto w większości jest szare i bure (szczególnie Staunton Island), oświetlenie nie istnieje, a deszcz bardziej przypomina spadające asteroidy aniżeli delikatny opad atmosferyczny. Na obraz graficznej nędzy nakłada się również katastrofalny pop-in oraz żenująca rozdzielczość. Zasięg rysowania aut był zdecydowanie lepszy chociażby w… GTA: Liberty City Stories na PSP. W trybie stacjonarnym gra działa w 648p, w trybie przenośnym spada zaś do… 480p. Przypominam, że mówimy o 20-letniej grze!

Gwoździem do technicznej trumny GTA III jest jednak framerate. Teoretycznie produkcja powinna śmigać w 30 klatkach na sekundę, w rzeczywistości spadki do liczby 25 są normą, a gdy na ekranie sporo się dzieje, to musicie przyzwyczaić się do ok. zaledwie 20 fps. Wraz z wyrastającymi znikąd przed naszą maską samochodami ciężko mówić o satysfakcjonujących pościgach, nie wspominając o strzelaninach z bandytami czy funkcjonariuszami. Halo, Rockstar, mamy trzecią dekadę XXI wieku!

Bylejakość w wykonaniu widać w tej grze na każdym kroku. Materiały graficzne przygotowane od nowa w HD mieszają się z bitmapami żywcem wyjętymi z klasycznych edycji, loadingi trwają wieczność, a sterowanie (które miało być poprawione!) okazuje się nadal do bani. Jak na wersję ostateczną nowości jest zdecydowanie za mało, a te, które wprowadzono, raczej nie działają na plus. Nie wiedzieć dlaczego, modele postaci zostały kuriozalnie przerobione, przez co wyglądają kreskówkowo i komicznie, a nowe menu wyboru broni (kołowe, zaadaptowane z nowszych części) zostało przysłonięte skopanym celowaniem. Strzelanie w GTA III to początkowo istna mordęga, a sytuacji nie poprawia responsywność kontrolera, która jest tak niska, jak finanse naszego kraju. Po prostu dobrze nie jest.

Na szczęście rewelacyjne pozostało udźwiękowienie, szczególnie jego część płynąca z samochodowych radioodbiorników. Trójeczka nie zawierała licencjonowanych kawałków, więc nie została wykastrowana z części utworów, jak chociażby ma to miejsce przy GTA: Vice City. Jak się z czasem okazuje, inne niezmienne względem oryginału elementy również trzymają poziom. Doskonale wykreowani bohaterowie, wszechobecny humor oraz przystępna i trzymająca się kupy fabuła (po raz pierwszy po polsku!) wciąż mogą się podobać mimo znacznego upływu lat.

Podobnie jest z… grywalnością. Tak, pomimo litanii niedociągnięć, którą zaprezentowałem powyżej, GTA III wciąż okazuje się wciągającym tytułem. Wraz z kolejnymi aktualizacjami, ilość bugów i glitchy, o których aż wrzało w sieci, została zredukowana do minimum. Gra nadal ma ogromne problemy z płynnością, ale wystarczą dwa dni grania, aby nasze oczy do tego przywykły. Do kulawego sterowania oraz dorysowujących się przed nosem aut również można się przyzwyczaić, podobnie jak do odpychającej przy pierwszym kontakcie grafiki. Zabrzmię może teraz sentymentalnie, ale ostatecznie tak się kiedyś przecież grało – dwadzieścia lat temu mój brat dałby się pokroić za klatkaż ze Switcha na naszym ówczesnym domowym pececie.

Problem w tym, że mamy rok 2021, a upośledzona trylogia Rockstara kosztuje tyle co pełnoprawny, next-genowy tytuł. Przy odrobinie zaangażowania uda się nawet kupić PSP wraz z wydanymi na nie bardzo udanymi trzema częściami serii (o podtytułach Liberty City Stories, Vice City Stories oraz Chinatown Wars). Wobec powyższego raczej niemożliwe będzie przekonanie do zakupu młodszego pokolenia graczy. Z kolei starsi stażem miłośnicy komputerowej rozrywki będą musieli położyć na szalach wagi dobry, staroszkolny gameplay i obcowanie z technicznymi niedoskonałościami. Jeśli weźmie się pod uwagę tylko ilość zadań do wykonania, a także ich różnorodność, i dodając do tego sensowną historię, GTA III na Switcha można obronić. To nie jest zła gra, to po prostu mizernej jakości port. Mimo tego, z niemałą ciekawością, natychmiast przystąpiłem do zaliczania kolejnej odsłony gry, czyli Vice City. Czy słusznie się ekscytuję, o tym opowiem w kolejnej recenzji!


Trudno powiedzieć…


Serdecznie dziękujemy Rockstar Games i Cenedze
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Rockstar Games
Wydawca: Rockstar Games
Data wydania: 11 listopada 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa i pudełkowa
Waga: 2,7 Gb (tylko GTA III, trylogia 25,4 Gb)
Cena: 249,80 PLN (trylogia)

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *