Razer Kishi

Sporo podróżuję, a Switch jednak trochę miejsca w plecaku zajmuje. Komórkę mam zawsze przy sobie, a cloud-gaming pozwala na komfortową zabawę na wysokim poziomie nawet przy połączeniu LTE. By nie marnować miejsca w plecaku, szukałem alternatywy do konsoli Nintendo.
Jasne, mogłem wozić ze sobą pada od Xboxa i łączyć go z telefonem, ale potrzebowałbym uchwytu, więc równie dobrze mógłbym do plecaka wrzucić Switcha. iPega PG-9167 nie sprostała właściwie żadnym oczekiwaniom poza finansowymi. Razer Kishi miał już jednak być strzałem w dziesiątkę, odpowiedzią na wszystkie potrzeby.  Kupiłem go za “pracownicze benefity” na Allegro, przyszedł i od razu, tak jak poprzednik, niemal doprowadził mnie do zawału!

OTG – mówi to panu coś, panie Ferdku?

Jeden suwaczek dzielił tego pada od sprzedania. Jeden suwaczek, którego szukałem trzy dni

Od czasu poprzedniej recenzji wymieniłem telefon na Realme 8 Pro. Uzbrojony w masę zainstalowanych gier i aplikacji podpiąłem pada… I nic. Spojrzałem na port USB-C w kontrolerze, podpiąłem do niego ładowarkę. Telefon zaczął się ładować, ale nadal nie reagował na wciskane przyciski. Pobrałem dedykowaną aplikację, szukałem po forach, ludzie faktycznie zgłaszali pewne problemy, że po aktualizacji Androida do najnowszej wersji pad przestawał działać. Uchwyt kupiłem używany, nie było więc mowy o gwarancji, jedynie 14 dni na zwrot. Musiałem mieć jednak pewność, że to z padem jest coś nie tak. Napisałem do supportu Razera, w międzyczasie podpinając Kishi (podobnie jak poprzednio iPegę) do Samsunga A40. Zadziałało od ręki. I wtedy mnie olśniło…

W czasach technikum, gdy pierwsze Androidy pojawiały się na rynku, ważnym skrótem było OTG. Dzięki temu port USB w telefonie służył nie tylko do ładowania, ale mogliśmy do niego podpiąć pendrive czy myszkę. Teraz to standard – nie kojarzę telefonu, który nie posiadałby tej funkcji, ale okazuje się, że w Realme należy to włączyć w opcjach. I to za każdym razem, bowiem po 10 minutach bezczynności opcja się wyłącza. Z wielką ulgą, po trzech dniach walki, mogłem wreszcie zasiąść do zabawy.

Kawał sprzętu

To, jak duży będzie w użytku Razer Kishi, zależy od wielkości telefonu. U mnie jest dość spory, ale nie wpływa to negatywnie na komfort grania.

Początkowe problemy już załatwiliśmy, więc skoro już działa, to sprawdźmy, z czym mamy do czynienia. Razer Kishi to pełnoprawny pad, który możemy podpiąć tylko i wyłącznie do telefonów poprzez złącze USB typu C. Nie ma bluetootha, nie ma starszego USB. Posiadacze iPhonów mogą nabyć wersję z wejściem Lightning, natomiast jeśli nastawiamy się na zmianę systemu operacyjnego w przyszłości, Kishi zacznie się kurzyć. Padzik możemy złożyć i faktycznie staje się wtedy bardzo handheldowy – zmieści się w kieszeń bluzy czy zimowej kurtki. Po uwolnieniu zatrzasku możemy rozciągnąć pasek trzymający obie strony padzika i włożyć telefon. Ale tutaj pojawia się kolejny problem. Po pierwsze, port w padzie jest nieruchomy, więc złącze USB-C musi znajdować się na środku telefonu. Po drugie, telefon musi mieć odpowiedni rozmiar – Realme 8 Pro wchodzi grubością na styk, muszę natomiast pozbyć się silikonowego etui lub specjalnych gąbeczek w padzie. Warto więc przed zakupem pogooglać i sprawdzić, czy sprzęt jest kompatybilny z naszym telefonem. Oficjalna lista Razera jest bardzo krótka, natomiast na Reddicie czy Youtub’ie można znaleźć sporo testów z konkretnymi modelami komórek. Jedno jest pewne – składaka tutaj nie włożycie.

Gdy już wsadzimy telefon, to trzeba przyznać, że całość robi wrażenie. Nic nie lata, nie stuka, gałki analogowe są znakomite, mamy dostępne triggery rozróżniające siłę nacisku, a całość trzyma się bardzo wygodnie. Dość powiedzieć, że wygoda jest większa niż przy użytkowaniu Switcha (nawet Lite), chociaż w porównaniu do konsoli Nintendo z gripem już tak dobrze nie jest. Przyciski są responsywne i faktycznie nie czuć żadnego laga. Kishi to poziom pada od Xboxa One – absolutny top topów. Cały układ również podpisany jest przyciskami od sprzętu Microsoftu – jest nawet przycisk Xbox, który faktycznie funkcjonuje poprawnie w przypadku gry zdalnej/XClouda.

Ale software to mają to kitu

Wiecie, jaki jest sens jedzenia zupy widelcem? Na pewno większy, niż używanie aplikacji Razera.

Krytykowałem aplikację iPegi, ale w tym przypadku jest jeszcze gorzej. Twór Razera właściwie tylko pokaże nam gry, które są z padem kompatybilne i zaproponuje kolejne. Tyle. Nie ma możliwości mapowania przycisków do elementów na ekranie, a cały interfejs jest bardzo nieresponsywny. Szkoda zachodu nawet by to instalować, apka jest całkowicie bezużyteczna, co potwierdza ocena w sklepie Google Play (aktualnie 2/5).

Razer top?

Złożony padzik jest mniejszy od Vity, zdecydowanie łatwiej go przetransportować niż pada od Xboxa z uchwytem

Nie ma co ukrywać – jeśli sprzęt już działa z telefonem, to jest absolutnym topem, jeśli chodzi o pady do Androida. Mieści się w większej kieszeni, a telefon i tak zawsze nosimy przy sobie. Czy warto więc wydawać ponad 400 zł na ten sprzęt? Na pewno nie. W promocji za 290? Owszem, jeśli nie mamy pada od Xboxa lub faktycznie bardzo dużo gramy na telefonie. No i trzeba mieć pewność, że te nowoczesne, 7 calowe kloce zwane smartfonami, w niego wejdą.


Polecamy!


Producent: Razer
Model: Kishi for Android (istnieje wersja dla iPhone’ów)
Cena: około 380 zł

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.