Moero Crystal H

Nie brałem się za recenzję Moero Chronicle Hyper, ponieważ opisałem pierwotne wydanie na Vitę. Ale skoro kolejna część z serii też wyszła na Zachodzie, to już dla zasady trzeba ją ogarnąć, czyż nie?

A tak na poważnie, to „dla zasady” jest u nas istotne, ale też tytuł musi zachęcać do powrotu. W związku z tym, że pierwsze zbieranie potworzyć było przyjemnym zabijaczem czasu, to z chęcią sięgnąłem po Moero Crystal H. Produkcja nie jest bezpośrednią kontynuacją, bo choć setting jest podobny, tak bohaterowie już są nowi. Teraz znowu wcielamy się w nastolatka, ale ten już nie ma problemów z seksualnością, za to zaginął mu ojciec… Wyrusza więc ze swojej wioski do stolicy na poszukiwania. Jednak niemal od razu po przekroczeniu jej granic napotkał na problemy, konkretnie w świątyni, gdzie chciał zapytać o drogę. Wszystko dlatego, że wszedł do niej tuż przed napadem. W trakcie rabunku zgasło światło, a potem okazało się, że zginął Biustonosz Ciemności. Niemal od razu po tym świat zaczął chylić się ku upadkowi, ponieważ ta część garderoby nie może zostać rozdzielona od Majteczek Światła. Jak więc widzicie, fabuła jest niedorzeczna i bardzo dobrze idzie w parze z całą resztą elementów tej produkcji. Gdybyście jednak oczekiwali jakiegoś konkretnego rozwoju historii, to Was rozczaruję, ponieważ główny wątek nie pojawia się zbyt często. Większość dialogów to głupotki związane z potworzycami nadzorującymi eksplorowane regiony. W związku z tym poczytamy o łączeniu zespołu muzycznego czy też jak zainfekowane ciemnością partnerki pokłóciły się o to, jak prowadzić biznes. Jednak czyta się to w miarę dobrze dzięki zabawnemu tonowi. Bardziej opcjonalny jest pakiet dialogów dodanych podczas zaglądania do pokojów dziewczyn, bo to już typowe gadanie głupot dla wypełnienia czasu antenowego.

Ten żart twórcom się nie znudził, z sześć razy pada.

Teraz zastanawiam się, jak bardzo rozpisać rozgrywkę… OK, nie będę się powtarzał, za to ponownie podlinkuję reckę poprzedniej części, żebyście nie musieli wracać na początek. Znajdziecie w niej podstawy, jak skille, żywioły czy opis macanek. W przypadku Moero Crystal H dużych zmian nie ma. Walki nadal odbywają się z pięciopotworzycową drużyną z chłopakiem i Ottonem w ramach pomocy oraz dobrze jest zapamiętać, która jakie miała żywioły w skillach i na co są podatni przeciwnicy. Poza tym teraz każdej walczącej można wybrać dwie koleżanki – jedna doda coś do ataku, druga do obrony – co zastępuje łapanie mobów do wsparcia. Walki utrzymały ten sam poziom trudności, o czym przekonałem się bardzo szybko. Na zwykłych przeciwnikach jeszcze sobie radziłem bez grindu, ale powrót do lochu dodał też nowy, silny typ wroga, który robi niezłe spustoszenie pośród drużyny. Ponieważ przyszedłem tu dla… fabuły, jeszcze przed końcem pierwszego z sześciu lochów zrzuciłem trudność na łatwą. W ten sposób dojście do zakończenia zajęło mi tylko niecałe siedemnaście godzin.

Potwory niby są małe, niby śmieszne, ale potrafią dać popalić.

Żeby nie było, że sam zarzut trudności wszystko załatwiał, spieszę sprecyzować, że wciąż było trochę walk, w których trzeba było wziąć czynny udział, a w szóstym lochu niektóre zestawy mobków były zagrożeniem. Jednak ponieważ miałem już do czynienia z tą serią, to nie potrzebowałem dużo czasu, żeby widzieć, ile czasu może zeżreć normal, skoro easy tak wygląda. Za to zaspokajałem swoje OCD, odkrywając całe korytarze i zbierając wszystkie potworzyce, które się napatoczyły. Ale nie byłoby to tak płynne, gdybym po każdym powrocie do lochu musiał sam chodzić do schodów. Na szczęście w tej części twórcy dodali autopilota, dzięki któremu gra sama prowadzi we wskazane, wcześniej odkryte miejsce. Oczywiście podczas oddania chodzenia komputerowi walki nadal się odbywają. Wiele pomogło mi też pomięcie grzebania w menu. Oczywiście co jakiś czas musiałem sprawdzić akcesoria czy nawet zmieniałem dziewczyny, ale spokojnie mogłem odpuścić podnoszenie poziomu intymności oraz ominąć dodatkowe lochy we wnętrzach dziewczyn, które pomagają je jeszcze bardziej rozwinąć. W ogóle gdyby ktoś na poważnie chciał zabrać się za łapanie i rozwijanie wszystkich 80 potworzyc, to spokojnie może zakopać się w tej grze spokojnie na sto godzin.

Czy dasz radę wymaksować ekscytację dwóch potworzycom na raz?!

Podobnie jak poprzednio po zaliczeniu sześciu lochów i pokonaniu bossa możemy zwiedzić dodatkowe piętra w lochach i zebrać brakujące członkinie drużyny. Ja już nie mam tyle czasu, by się w to bawić, tak jak kiedyś, ale dla chętnych mam tylko nadzieję, że te ukryte lokacje są trochę ciekawsze. Niestety Moero Crystal H korytarze i zawarte w nich pułapki w części fabularnej wypadają zauważalnie słabiej niż wcześniej. Wyglądają za to lepiej, to na pewno, a i muzyka też jest trochę bardziej zauważalna. Grafiki 2D i ilość strojów dla potworzyc znowu są najwyższej jakości, podobnie jest z dubbingiem. Ostatecznie z tą częścią macanek bawiłem się równie dobrze, co z poprzednią. Niektóre elementy wypadają w niej lepiej, inne trochę słabiej, ale nic tak nie podbija jakości, jak funkcja autopilota, i głównie za to dam oczko więcej niż dostało Moero Chronicle. Zastanawia mnie tylko, kto wpadł na dodanie co rusz pojawiającego się i znikającego przypomnienia, jaki przycisk pokaże klawiszologię… Chyba pierwszy raz widzę taki dziwny i kompletnie niepotrzebny zabieg, bo żadna inna gra z taką opcją nie wyskakuje mi pamięci.


Ocena: 8/10


Serdecznie dziękujemy eastasiasoft
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Compile Heart, Idea Factory
Wydawca: eastasiasoft
Data wydania: 17 września 2020 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga:  4 GB
Cena:  159 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *