How a Healthy Hentai Administers Public Service! (18+) (Steam Deck)

Gdzie pecety mają przewagę na konsolami? W grach porno!

Ponieważ grałem na bardziej współczesnym kompie przez raptem rok czy dwa jakieś dwadzieścia lat temu, nie miałem okazji odpalić żadnej porno gierki. Nawet mimo tego, że oglądałem potem na tym kompie animce, nie przyszło mi na myśl, żeby jakąś sprawdzić. Nawet gdy robiłem fansuby i nawet przetłumaczyłem kilka hentajców taka myśl mi zaświtała. Dopiero lata później wciągnięcie się w czytanie visual noveli i sprawdzenie na Switchu serii typu Nekopara i Sakura Succubus zapaliło mi tę lampkę. Ale i tak nie miałem jak, bo nie grałem na kompie, po prostu jakoś nie polubiłem tego kiedyś. Jednak gdy zostałem posiadaczem Steam Decka, pojawiła się okazja. Tak właściwie w oczekiwaniu i w pewien sposób przygotowaniu się na nową Nekoparę (po pewnie najpierw będzie na Steamie), postanowiłem sprawdzić, ile zachodu kosztuje odpalenie tytułu spoza sklepu Valve (ujdzie) i czy ogóle chcę sięgać po takie pozycje (raz na jakiś czas).

Takim oto pozytywnym przekazem rozpoczyna się ta gra.

Wybór na How a Healthy Hentai Administers Public Service! padł przez przypadek. NoisyPixel.net wrzucił tłita o tym, że gra pojawi się w sklepie MangaGamer.com i pierwsze, co mi się spodobało, to wygląd bohaterek, bo wszystkie wyglądały na pełnoletnie, a nie 800-letnie loli wampirzyce. Potem spojrzałem na opis, bo zastanowiło mnie, o co chodzi z tymi mundurami i służbą w tytule. Otóż akcja dzieje się w świecie, w którym istnieje swego rodzaju Państwowa Straż Seksualna. Oczywiście jej celem jest łapanie przestępców  seksualnych, jednak przestępstw jako takich, przynajmniej według informacji oficjalnych, nie ma dużo, a przynajmniej w tym kraju i mieście Waginica (Vaginville po angielsku). W związku z tym głównym zadaniem mundurowych jest zaspokajanie wszelkich potrzeb seksualnych obywateli, ponieważ zasadniczo dzieli się ich na dwie kategorie: zboczeńców i zwykłych ludzi. Dokonują tego podczas patrolach, w specjalnych budkach, czasem jest też wszywana specjalna jednostka P.U.S.S.Y, czyli oficerowie najlepsi w swoim fachu i o przeróżnych zdolnościach. Świat ten obserwujemy oczami Shintaniego Jina, świeżego absolwenta akademii straży seksualnej, który od razu wchodzi do zawodu. Jednak najpierw na początku gry poznajemy historię jego rozdziewiczenia, którego dokonała funkcjonariuszka zaraz po tym, jak obroniła go przed szykanami i próbą rozebrania przez kolegów. Powodem do niewybrednych żartów był wielki penis, jakim został obdarzony Jin już w wieku trzynastu lat… I w sumie tu możemy przejść do tego, co mi się nie podobało. O ile rozumiem wizję przeseksualizowanego społeczeństwa, tak będzie miało ono swoje problemy, co widać na przykładzie nieletnich. O ile trafiłem na jedną scenę z licealistką, która chciała skorzystać z usług oficera Shintaniego, tak jeszcze z dwa razy pojawił się motyw rozdziewiczania chłopców, którzy byli zaprezentowani na zbyt młodych na to… W obu przypadkach wyglądało to na wręcz wymuszenie czynności przez policjantki. Co więcej, rozbudzeni chłopcy później wykazywali się obsesyjnym zachowaniem względem rozdziewiczających ich kobiet. Tak więc znane nam z reala śmieszki, że „miał szczęście młody, że go starsza zaliczyła w takim wieku”, nie są na miejscu. Pewnie dlatego też w mieście zaczęła aktywnie działać grupa Prude (czy jakoś tak), której celem jest oczyszczenie świata z perwersji. W związku z tym porywają ludzi uznawanych za zboczonych, w tym oficerów, i poddają ich skutecznemu praniu mózgu w celu oczyszczenia z seksualnych żądz. Dodatkowo już od lat grasuje po mieście nieuchwytna gwałcicielka mężczyzn. Oczywiście wszystko to jest wplecione w wątki związane z dogłębnym poznawaniem koleżanek (i kolegi) z pracy.

Zadanie na dziś – wskaż femboya!

Właściwych, trochę obszerniejszych ścieżek postaci jest pięć i każda skupia się na osobie z pracy z inną pozycją. Schemat wyboru wątku danej partnerki jest jednak bardzo porosty – wystarczy wybierać jedną za każdym razem. W połowie drogi trafimy na wybór tylko dwóch czy trzech opcji, z kim się spotkać i od tego miejsca już po prostu będziemy czytać dalsze wydarzenia pod wybrankę. Przy okazji też zostają wprowadzone dodatkowe postaci, które możemy bliżej poznać i z nimi zakończyć grę. W związku z tym endingów jest jakoś kilkanaście i będę pod wrażeniem każdego  graczka i graczki, którzy obejrzą je wszystkie. Ja zaliczyłem 1/3 gry, czyli jedno złe zakończenie i trzy z partnerkami, i styki już mi się przepalały od nadmiaru pornografii. Tak właściwie już po dwóch ścieżkach chciałem odłożyć grę, ale pomyślałem, że jeśli wybiorę Rinko, która wcześniej uratowała Shintaniego przed porwaniem przez Prude, zobaczę rozwiązanie wątku organizacji. Niestety tak się nie stało, ale za to byłem świadkiem, jak ta dwójka bierze kościelny ślub udzielany przez penistora w obliczu Zboczonego Pana. Po pocałunku nowożeńcy przeszli do kopulacji na posadzce w świątyni w celu spłodzenia potomka. W tym miejscu zacząłem zastanawiać się, jaka jest szansa, skoro zdecydowana większość seksu w ramach pracy odbywa się bez prezerwatyw, (bo kto by je chciał, gdy ma wybór) i czy zaprzestają stosunków bez zabezpieczenia, jeśli chcą spłodzić dziecko? I to nie pierwszy raz, gdy ta czytanka wywołała tego typu błądzenie myślami. Ale to dygresja, wróćmy do sceny zaślubin. Po tym jak Shintani doszedł, wszyscy męscy goście chóralnie dokonali spuszczenia się pannę młodą w ramach poświęcenia tego związku. W trackie całego wydarzenia przygrywał w tle delikatny chórek w sakralnym tonie. Na tak pięknej ceremonii naprawdę można się wzruszyć!

Nie było łatwo znaleźć takie screeny z seksu, żeby bezpiecznie włożyć je między tekst.

Jeśli chodzi o różnorodność aktów seksualnych, to się trochę zdziwiłem, bo nie zauważyłem na początku tagu „hardcore” w sklepie. Za to kliknąłem w dewelopera CLOCKUP na vndb.org, żeby zobaczyć, co tam jeszcze ma w portfolio. Gdy zauważyłem Requiem, miałem szczerą nadzieję, że tytuł do ogrania nie będzie tak poryty. Do tej pory nie wiem, czemu zrobiłem funsuby do wersji anime tej gry… Pewnie w ramach trollowania. Natomiast w Healty Hentai,  o ile początkowe rozdziewiczanie protagonisty przebiegło normalnie (dopiero później wyliczyłem jego wiek), tak już druga scena z seksem wyjaśniła, że można spodziewać się wszystkiego. Jesteście ciekawi jak przebiegła? Tak? To już mówię. Po rozdaniu dyplomów wszyscy świeży absolwenci poszli seksić się ze swoimi wykładowcami i wykładowczyniami. Jin wraz z grupą kolegów już wcześniej upatrzyli sobie jedną z nauczycielek. Gangbang przebiegał normalnie (na tyle, na ile gangbang jest normalny) i po jakimś czasie wszyscy spuścili się raz, potem drugi, a następnie, w ramach hołdu, zafundowali wykładowczyni złoty prysznic z wielu szlaufów. Co prawda nie trafiłem potem na nic bardziej walniętego, nawet napalona na muskularne kobiety futanari niezbyt mnie zdziwiła, bo w końcu to takie japońskie, ale znowu nie widziałem wszystkich scen (może kiedyś wrócę?). Właściwie jedyny zarzut, jaki bym miał do scen z seksem, jest kompletny brak zmian pozycji. Jak już para czy grupa zacznie zabawę, to lecą przez kilka spustów ciągle w jednej. Pewnie była to kwestia oszczędzenia sobie przez twórców pracy i dania większego pola manewru przy kolejnych stosunkach, ale jednak swego rodzaju niedosyt pozostaje. Co mi przypomniało inną, ale już konkretnie irytującą rzecz – spermbangi (oczywiście nawiązuję do grantów oślepiających)! Z każdym wytryskiem ekran rozbłyska na biało, czasem kilka razy z rzędu i mnie to denerwowało. Dobrze, że w oknie dialogowym jest licznik do spustu, dzięki niemu dość szybko w odpowiednim momencie zamykałem oczy, a i tak gdy było ciemniej w pokoju, to cumshoty waliły po oczach…

Świeżo upieczeni funkcjonariusze nie spodziewali się, że złapanie molestatora w pociągu okaże się o wiele trudniejszym zadaniem, niż im się wydawało.

Jaka jest grafika w Healthy Hentai, dobrze widać po screenach. Kreska jest trochę mniej typowa i całkiem szczegółowa, zwłaszcza przy Rinko, gdzie twórcy musieli oddać jej umięśnioną posturę. Widać też różnice w ekspresji poszczególnych postaci, przeróżne piersi, nawet penisy nie są takie same w scenach grupowych (tak, recenzent musi zwracać uwagę na różne rzeczy). W trakcie dialogów czasem dochodzi do zmian mimiki, czasem postawy, ale ogólnie jest dość statycznie. Seks jest również pokazany za pomocą statycznych CG, ale w ramach rozwoju sytuacji grafiki są aktualizowane o zmianę miny, schowanie fiuta w jakimś otworze czy dodanie efektów wizualnych np. szybszego ruchu. Za ciekawy zabieg na pewno muszę uznać przeźroczystość, np. kolesia, aby pokazać, jak penetruje cipkę koleżanki, czy fantomowe prącie, żeby pokazać wnętrze pochwy (najzabawniejszą grafikę z tego typu akcji znajdziecie w galerii).

W przypadku ścieżki dźwiękowej nie mam jakichś zastrzeżeń. Odpowiednio przygrywa sobie w tle, większość jest zrobiona na żywych instrumentach, co cieszy, a nie denerwuje jak te brzdąkanie z elektronicznych zamienników. Za to co, co powala na kolana, to dubbing. Obsada jest tylko damska (nawet w przypadku femboya), i wysiłek, jaki włożyły aktorki w swoje zadanie sprawił, że nabrałem nowego szacunku do ich fachu. Jęków, krzyków, pisków i wszelkich innych możliwych odgłosów jak tak wiele i bywają tak przenikliwe, że cieszę się, że miałem okazję czytać tego pornosa bez słuchawek, bo przypuszczam, że nawet przyciszony zbyt ostro uderzałyby mi w bębenki. Odgłosy z przyjemności to jednak tylko część pokazu możliwości aktorek. Najbardziej lśnią podczas wypowiadania (w sumie wykrzykiwania i wyjękiwania bardziej) linii dialogowych w takcie dużego uniesienia, szybkiego posuwania czy z penisem w ustach. I właśnie jak to teraz piszę, zorientowałem się, że tak intensywne audio też w sporej mierze wpłynęło na decyzję o odstawieniu gry. Ale muszę przyznać, że obcowanie z tą pozycją bez dźwięku byłoby zdecydowanie niepełnym doświadczeniem. Jak nieraz czytam nowelki przy randomowej muzyce, bo irytuje mnie ta z gry, tak tu czasem musiałem przyciszyć dźwięk, ale ani razu nie wyłączyłem. Jest to swego rodzaju wskaźnik jego wysokiego poziomu.

To jedna z niewielu sytuacji, gdy ktoś ze służb nie ma odsłoniętej klatki piersiowej i genitaliów.

Miałem dobre przeczucia, co do How a Healthy Hentai Administers Public Service!. Już na pierwszy rzut oka pozycja wyglądała mi na tytuł pełny humoru i z ciekawym pomysłem na siebie. Dzięki osadzeniu akcji w fikcyjnym świecie z Państwową Strażą Seksualną scenarzyści dali sobie spore pole do popisu. Jest dużo żartów w miejscu pracy czy humorystycznych sytuacji z pracy na ulicy, jak napalona pani domu, która po wstępnej rozmowie okazuje się być tylko dobę bez seksu, czy muskularna Rinko w stroju króliczka, którą rajcuje, gdy wołają na nią „gorylica”. Ścieżki postaci są dość krótkie, więc charaktery nie zostały jakoś specjalnie rozwinięte, ale za to dokładnie dowiadujemy się, co kogo podnieca. Ale nie zawsze jest tylko śmiesznie i seksownie. Twórcy wrzucili też do gry pozytywny przekaz w postaci afirmacji wszystkich pochw i penisów oraz poruszają poważniejsze kwestie, jak granice (chociaż widać, że nie mają ich przy wieku inicjacji seksualnej chłopców) bezpiecznego seksu oraz istotę zgody obu stron (na szczęście bez formularzy). Co prawda rozwiązaniem wielu tych kwestii jest często ostre ruchańsko, ale to detal, w końcu to pornos. Jeżeli jesteście zainteresowani tą pozycją, to musicie przygotować ok 200 zł bez promocji i konto na MangaGamer.com, ale myślę, że będziecie zadowoleni, bo przeczytanie wszystkiego może zająć z 20 godzin. Jeśli cena jest za wysoka, spokojnie można też poczekać na promocję, bo co jakiś czas pojawiają się w tym sklepie. Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, ale taka ilość rysowanej pornografii mnie przytłoczyła, więc trochę minie, zanim zaproponuję Wam coś nowego 😉

Nie mogło też zabraknąć gigantycznych piersi!

PS. Zostaje jeszcze kwestia techniczna odpalenia gry na Steam Decku. Opcje są dwie. Pierwsza, prostsza, to zainstalowanie pobranej gry na kompie z Windowsem (nawet nie musi być odpowiednio mocny) i przekopiowanie folderu z grą na Decka, np. za pomocą Warpinatora. Z poziomu pulpitu plik .exe odpalający grę wystarczy dodać do biblioteki Steama. Aby to zrobić, należy wejść do Steama, wybrać bibliotekę, z niej „dodaj spoza” i zaznaczyć kanzen2.exe. Następnie gra pojawi się po lewej stronie na liście dostępnych tytułów. Zaznaczamy ją, klikamy zębatkę, wybieramy właściwości i zaznaczamy wymuszenie oraz wybieramy Proton Experimental. Potem w SteamOS tytuł będzie już widoczny, ale bez okładki. Tam we właściwościach trzeba wybrać jedno z nowszych wydań GE Proton, np. 7-42, żeby gra się uruchomiała. Bardziej wymagającymi opcjami odpalenia gry są Lutris i Bottles, ale dzięki temu można np. pominąć instalację w Windzie. Przypuszczam jednak, że jeśli nie macie dostępu do Windowsa, to pewnie wiecie, co z tym zrobić. Jest sporo poradników, ale roboty z tym sporo, więc nie będę nawet próbował tego teraz rozpisać.

Ja grałem w pierwszej opcji i zasadniczo nie miałem problemów technicznych. Jeden, który zwrócił największą uwagę, to brak muzyki w openingu i podczas napisów końcowych. Natomiast w trakcie niektórych dialogów zdarzało mi się słyszeć co jakiś czas ciche, pojedyncze „plomp” czy coś w ten deseń. Trochę mi zajęło dojście do tego, że to błąd w audio i występował tylko u niektórych postaci. Natomiast cała reszta działa sprawnie. Gra ma z góry ustaloną rozdzielczość i o ile bardzo dobrze wpisuje się w Decka, tak na większych ekranach musicie przygotować się na pasy z boku (sprawdzałem to też na Windzie). Na początku obraz pojawi się rozciągnięty, ale wystarczy wejść do config, screen i zaznaczyć window. Osobną kwestią jest dostosowanie sterowania. Najlepiej wybrać szablon „touchscreen mouse emulation”, wtedy przyciski rozkładają się następująco: prawy trackpad i gałka robią za mysz, R2 zatwierdza, L1 cofa, B pauzuje i zarazem pokazuje specjalny bezpieczny do pracy ekran. Sam trochę pogrzebałem u mapowianiu, bo czytałem z padem w ręce, więc ustawiłem sobie zatwierdzenie na A. Swoją drogą, sporo czasu zajęło mi dostosowanie prędkości kursora do gałki analogowej i i tak nie działało to zbyt płynnie, ale dało się przeżyć. Ekran dotykowy niby współpracuje z grą, ale działa bardzo topornie z powodu małych napisów w dolnym menu. Ogólnie odpalenie How a Healthy Hentai Administers Public Service! na Steam Decku wymaga trochę wysiłku, ale gra dobrze działa i świetnie wygląda na nim. Przypuszczam też, że jeśli ktoś bardziej zagłębi się w Lutrisa i kodeki, to może mu się nawet udać w pełni naprawić dźwięk.


Polecamy!


Serdecznie dziękujemy MangaGamer.com
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: CLOCKUP
Wydawca: Manga Gamer
Data wydania: 15 grudnia 2022 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 3 GB
Cena na MangaGamer.com: 44,95 USD

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *