PRAGMATA
Budowanie nieoczekiwanych więzi.
Pragmata zabiera nas na Księżyc, a dokładniej do bazy naukowej wybudowanej tam przez gigantyczną korporację o nazwie Delphi. Stacjonujący tam inżynierowie i naukowcy zajmują się testowaniem lunanici – jest to materiał, który występuje tylko na szarej satelicie Ziemi i można za jego pomocą wydrukować kopię niemal każdego materiału. Tylko że jak zwykle przy takich pracach coś musi pójść nie tak… Na początku wiemy tylko tyle, że na skutek zgłoszenia alarmowego zostaje wysłana na miejsce drużyna rekonesansowa, której członkiem jest nasz protagonista, Hugh Williams. Po dotarciu na miejsce dochodzi do groźnego incydentu, na skutek którego Hugh zostaje sam. Choć i ta sytuacja nie trwa długo, ponieważ trafia na nietypowego androida – nie dość, że wygląda jak kilkulatka, to jeszcze tak się zachowuje.
Zrzuty ekranu wplecione w tekst pochodzą ze Steam Decka. Na nim też grałem najwięcej.
Koncepcja akcji Pragmaty nie daje dużo czasu na rozwinięcie większej fabuły. Twórcy byli tego w pełni świadomi, więc pod kątem motywu głównego zaserwowali nam prosty schemat – znajdujesz się w niebezpiecznej sytuacji i przy okazji próby wydostania się z niej odkrywasz, jak do niej doszło. Jest tu jeden konkretny plot twist, choć można się spodziewać jego pojawienia, i to właściwie tyle z wątku głównego. Wbrew pozorom nie jest to jednak minus tej pozycji. Ekipa pracująca nad grą w udany sposób rozwinęła tło wydarzeń poprzez design lokacji oraz podrzucenie nam holograficznych zapisków oraz korespondencji e-mailowej. Dowiemy się dzięki nim więcej o tym, jak doszło do obecnej sytuacji, jak reagowały poszczególne osoby oraz także o Dianie.
Diana jest tytułową „pragmatą” – wysokiej klasy androidem o specjalnych zdolnościach hakowania. To właśnie ona już na początku gry stanie się towarzyszką Hugh w jego próbie wydostania się ze stacji. Dziewczynka na początku oczywiście niewiele pamięta, ale bardzo chce być pomocna. Jako że naszymi przeciwnikami są boty o wysokiej odporności na ataki, dopiero dzięki jej zdolnościom hakerskim jesteśmy w stanie zadać im obrażenia. Mimo swojej budowy, Diana jest bardzo ludzka, co więcej jej dziecięca mentalność dodatkowo zaskakuje, więc tym bardziej chcemy chce się dowiedzieć, dlaczego powstała w tej formie. Wiedza ta, zresztą, jest integralną częścią fabuły, więc twórcy naturalnie nie ominęli pełnego wyjaśnienia. Nie jest jakieś odkrywcze i również raczej łatwe do przewidzenia, ale nie to jest tu najważniejsze. W ramach dopełnienia wątku i wypełnienia „czasu antenowego” twórcy postanowili pokazać nam, jak powstają więzi, szczególnie w tak niebezpiecznej sytuacji. Aby było ciekawiej, Hugh jest szybko określony jako bezdzietny kawaler, natomiast Dianę posnujemy jako po prostu porzucone dziecko. Scenarzyści nie unikali schematów, jak dziecięca ciekawość i reakcja na nowe cuda (co swoją drogą bardzo kontrastuje z faktem, że mamy do czynienia ze sztuczną inteligencją) czy powściągliwość faceta w średnim wieku, ale sprawnie udało im się to przekuć w ciekawie przedstawioną nową dla obojga bohaterów relację. I tak naprawdę to ta część scenariusza jest najważniejsza w historii opowiedzianej w Pragmacie, a cała ta katastrofa, która dzieje się wokół nich, jest głównie tłem.
Będąc jeszcze przy fabule, muszę wspomnieć o zakończeniu, a właściwie dwóch. Pierwsze jest mocno emocjonalne i widzimy je po przejściu gry po raz pierwszy. Drugie, alternatywne, możemy odkryć, gdy zdecydujemy się podejść do odblokowanego po finale trybu „Nieznany sygnał”. Po przezwyciężeniu rzuconych nam tam wyzwań do końcowej sceny po napisach zostanie dodana tylko jedna mała zmiana. Sęk w tym, że niweluje wiele tego, co fabuła budowała wcześniej i wydaje mi się dostawiony na siłę, aby zachęcić graczy do zagrania w ten tryb i dać im jakąś „nagrodę”.
Pragmata, pod kątem rozgrywki, jest grą akcji nastawioną dość mocno na strzelanie. Jednak Capcom i pod tym względem postanowił trochę namieszać, a zrobił to za pomocą hakowania. Nasze duo ma podzielone role, jak już wspomniałem wcześniej. Aby móc załatwić wrogów, Diana najpierw musi ich zhakować, aby odsłonić wrażliwe części. W tym celu, będąc w trybie celowania, należy zaliczyć minigierkę w przesuwanie znacznika po planszy. Brzmi prosto, ale w rzeczywistości, szczególnie później i wraz z mocniejszymi botami, sprawa potrafi się pokomplikować, co urozmaica i także utrudnia trochę cały proces. Dosyć istotne będą też wspomagacze pozwalające np. zmniejszyć obronę lub szybciej doprowadzić do przeciążenia. W trakcie gry co prawda dostaniemy opcję automatycznego hakowania, ale ma swój koszt i nie zawsze działa, ale muszę przyznać, że się przydaje. Gdy boty są otwarte, wchodzi Hugh z zadawaniem obrażeń fizycznych za pomocą broni. Bazą na początku jest pistoletowy blaster z mała ilością pocisków i dość wolnym ładowaniem, który potem zostaje zamieniony na mocniejszy karabin, ale za to z lubiącym uciekać celownikiem. Jednak bardzo często mamy do dyspozycji arsenał wspomagający, który został podzielony na trzy kategorie. Pierwsza to dodatkowa, znacznie mocniejsza broń typu odpowiednik shotguna czy laser; druga to wspomagacze typu granatnik do odrzucenia wroga czy miotacz tworzący pole zatrzymujące wroga w miejscu; ostatnią opcją jest wyposażenie obronne typu grupa dronów czy stworzenie hologramu do przyciągania uwagi wroga. Dzięki zdobywanym różnym materiałom/walucie, dodatkowo wszystko to będziemy mogli rozwinąć o kilka poziomów, a w przypadku Hugh i Diany ich parametry podniesiemy nawet do dwudziestego levelu, nie wspominając o sporej liczbie dostępnych modyfikacji, które w głównej mierze są czystymi buffami bez dodatkowych kosztów.
Proces eliminacji wrogów jest raczej powolny. Nawet gdy później duo ma większe możliwości, to i tak jest po prostu rzucane na nas więcej mocniejszych botów. Często, aby wyjść z potyczki bez większego szwanku, trzeba sporo manewrować pomiędzy hakowaniem i strzelaniem (co ciekawe, można to robić nawet symultanicznie), a sprawnym wycofywaniem się z trybu celowania, aby dać sobie szansę na unik, ucieczkę czy nawet zebranie dodatkowej broni wspomagającej (zawsze mają mało amunicji/użyć, ale często walają się na arenie nowe). Nawet w przypadku obowiązkowych walk z podstawowymi botami można dostać śmiertelnego łupnia, szczególnie na początku, gdy nie ma się dość wkładów uzdrawiających, a leciało się już na oparach po kilku innych potyczkach. Bywa, że i później może być trochę trudniej, gdy napada na nas większa grupa, a dochodzą jeszcze do tego utrudnienia terenowe (przeklęte lasery). Wciąż jednak, choć w taki typ strzelanek niemal nie gram, muszę przyznać, że widziałem po sobie znaczne postępy z załatwianiem wrogów. Pewnie też dlatego starałem się dostać do każdej czerwonej strefy, która oferowała dodatkowe wyzwanie w walce i zwykle starałem się tam wbić w pełni przygotowany, bo o padnięcie było łatwo. Ale poza tym zgon nie ma większego kosztu – wraz ze wszystkimi zdobytymi rzeczami zostajemy cofnięci do bazy wypadowej. Po powrocie na miejsca właściwie tylko przejść kawałek i ponownie wybić wrogów. Muszę jednak stwierdzić, że walki z bossami są dość proste. Może raz padłem na którymś z nich i musiałem go powtarzać, a tak, pewnie też dzięki stałemu ulepszaniu sprzętu, radziłem sobie na bieżąco od razu. Jednak zdecydowanie, mimo wielkości potężniejszych wrogów i gry na normalu, trudno mówić o ich jakiejś większej agresji bossów. Bardziej w kość dopiero dał mi ostatni konkretny przeciwnik, ale też zakończyłem walkę za pierwszym razem, choć została mi totalna resztka życia. (EDIT powyższy screen przypomniał mi, że jednak jeszcze jedną walkę skończyłem na styk)
W sumie w tym miejscu warto wspomnieć o wsparciu celowania żyroskopem. W menu gry możemy je włączyć, ale nie możemy nic konkretnego ustawić, ani czułości, ani nic… Nie wiem, czy to kwestia domyślnego zoptymalizowania pod danego pada na danej platformie, ale przy grze na SteamOS robi to pewne problemy. Przede wszystkim nie działa „żyroskop jako mysz”, niestety trzeba wybrać „jako prawa gałka”, co odbija się na precyzyjności. Dodatkowo znacznie musiałem zwiększyć czułość, na aż x20, żeby gyro Decka w ogóle sensownie łapało ruch. Podobne problemy miałem z 8BitDo SN30 Pro+. Na Legionie Go z jego skopanym żyroskopem nawet nie próbowałem tak grać, ale gdy do Bazzite’a podłączyłem 8BitDo Ultimate w trybie Pro Controllera, to celowanie ruchem działało idealnie od razu. Pewnie to mi też pomogło w finalnej walce, hehe.

A tu mamy przykład braku szlifu tekstu.
Obok strzelania istotną częścią Pragmaty jest także zwiedzanie bazy księżycowej, a dokładniej mówiąc, próba władowania się w każdy zakamarek, żeby zobaczyć, czy nie ma tam jakiejś skrzyni, ulepszenia czy tp. Pod tym kątem twórcy również się przyłożyli, ponieważ dla fanów znajdziek i myszkowania jest tu naprawdę co robić i każdy sektor danej planszy oferuje wiele rzeczy do wychwycenia. Nawet jeśli ktoś nie lubi takiego czyszczenia, to warto rozglądać się wokół i iść w inną stronę niż prowadzi główna ścieżka, ponieważ odkryte rzeczy naprawdę się przydają, a także przy okazji nieraz trafimy na mniejsze lub większe wyzwanie do pokonania, jak zabawy platformowe czy wspomniane grupy wrogów do ubicia. Z aktywności w lokacjach warto jeszcze wspomnieć o dodatkowym wykorzystaniu hakowania Diany. Część jest prosta, ale potem dochodzą różne utrudnione opcje naciskania przycisków akcji, szczególnie jedna wymaga większego skupienia.
W przypadku zawartości dodatkowej można powiedzieć, że jest jej sporo. Przede wszystkim są to zadania w symulatorze, które sprawdzą naszą szybkość, celność itd. Jest ich razem 30 i nie należą do łatwych, ja już miałem trochę problemów od szóstego i stwierdziłem, że sobie je odpuszczę, o ile nie będę potrzebował dodatkowych zasobów, a tych można uzyskać tu sporo, jeśli ktoś się wciągnie. Poza tym robot Kabin oferuje zabawę z pieczątkami, gdzie są różne bonusy typu informacje o botach i stroje, ale też wspomagacze do rozgrywki. Potrzeba jednak do tego specjalnych żetonów, co znów wymaga dodatkowej pracy – od szukania po zaliczanie symulatora.
Po przejściu gry po raz pierwszy pojawi się wspominany już tryb „Zagubiony sygnał”. Trafiamy w nim do miejsca sprzed finału gry z własnym arsenałem, aby pokonać dodatkowe zadania przed ponowną finałową potyczką. Poza tym dochodzi jeszcze nowa gra+ (ponowne przechodzenie z odblokowanymi już rzeczami), a także nowy, wyższy poziom trudności, który nie da uproszczenia z transferem rzeczy.














Najnowsze komentarze