Namaiki Dark Elf Sisters (18+)

Jest też podtytuł: ~Cocky Chicks Craving Creampies~.

Od razu mogę potwierdzić, że te laski są zadziorne, ale na początku historii daleko im do pragnienia creampie’ów. Zanim przejdę dalej, mała dygresja odnośnie „creampie”. Byłem przekonany, że to określenie na spermę wyciekającą z pochwy lub odbytu po stosunku, a tu się okazało, że tak właściwie oznacza wytrysk bez prezerwatywy. Przez to przez jakiś czas na początku gry miałem problem z tym, dlaczego siostry ciągle oczekują creampie’ów, gdy kontekst fabularny wymagał utrzymania spermy w pochwie celem zapłodnienia… Uczymy się całe życie, to prawda.

W końcu jakieś dobre wieści dla potomka z nieprawego łoża!

Skoro terminologię mamy z głowy, pora wyjaśnić, o co w Namaiki Dark Elf Sisters chodzi. Rodzina Pubów składa się z ojca, jego trzech córek i syna bękarta, który został spłodzony z ludzką kobietą. Ober, bo tak ma na imię mieszaniec, dostał od ojca szansę życia w jego domu, ale pod warunkiem, że będzie usługiwał starszym siostrom. Jako dziecko bardzo go ta opcja ucieszyła, a z czasem przyzwyczaił się do niej i czerpał z tej sytuacji swego rodzaju przyjemność. Co prawda nie pomagało to, że siostry traktowały go jak gówno, ale były jego bliskimi krewniaczkami i po prostu je kochał. Swoją drogą to, że każda z nich była na swój sposób seksowna, było z jednej strony powodem cierpienia chłopaka, a z drugiej zadowolenia – ach te sprzeczne emocje.

Dynamika stosunków w domu Pubów zmienia się, gdy lokalny bóg przekazał mrocznym elfom nową przepowiednię – dzieci Obera będą przyszłymi przywódcami, którzy poprowadzą rasę ku świetlanej przyszłości! W efekcie tej przepowiedni w kraju rozpoczyna się walka o młodzieńca, ale głowa rodu ma inne plany – zatrzymanie wszystkiego w rodzinie. Ale jak to, przecież wymaga to kazirodztwa, a to złe jest! Najwyraźniej nie pośród mrocznych elfów, bo zapłodnienie nie jest u nich proste z racji długiego czasu życia. Z taką bazą fabularną od razu można przyjąć, że nie jest to tytuł poważny i rzeczywiście ekipa studia Waffle zadbała o solidną dawkę humoru. Nie będę zdradzał przykładów z historii, ale zapewniam, że na twarzy czytelnika nieraz pojawi się uśmiech, można nawet roześmiać się bardziej, szczególnie gdy pojawi się wątek budowy świątyni. Co ciekawe, nawet motyw polityczny nie zostaje zaniedbany w manii płodzenia – scenarzysta siou dopilnował, aby przewijał się do samego końca, co cieszy. Jest tu też trochę emocji związanych z relacjami między Oberem, a jego siostrami, ale jest to dość sztampowe – od obrzydzenia przy pierwszych stosunkach do zakochania wraz z kolejnymi. Tak więc romantycy nie mają tu zbytnio czego szukać, ale w trybie komediowym motyw się sprawdza, i to jest tu ważniejsze.

W sumie nie dziwię się, że nie ma tu przetłumaczalnego tekstu na „Older sister!”.

Sceny seksu łączą zarówno motyw komediowy, jak i fetyszowy, który wchodzi bardzo szybko z racji wymogów, które są związane z zapłodnieniem kobiety z rasy mrocznych elfów. Każda z trzech sióstr ma inną zawstydzającą sytuację, która ją podnieca, i często akty kręcą się wokół nich. Przez większość czasu nie przekłada się to na większe degeneracje, ale są trzy sceny, które już spokojnie można do tego zaliczyć. Wszystkie są związane z magią zmieniającą postać bohatera w inną osobę lub stworzenie i cóż, myślę, że większość czytelników podczas co najmniej jednej z nich poczuje niesmak – sam przewinąłem dwie z nich. Każda z sióstr ma po pięć stosunków (Supra sześć) z Oberem, a potem jest jeszcze kilka w trybie haremowym. Już solowe bywają długie, ale gdy wchodzą haremowe, czytanie trochę się dłuży, nie mówiąc już o tym, jakim cudem Ober jest w stanie wystrzelić z siebie aż tyle spermy i nie paść z wycieńczenia.

Skoro już przy wytryskach jesteśmy, zastanawia mnie, czy rysownik i reszta ekipy tak bardzo nie znają się na fizyce, czy mieli je totalnie w dupie przez aspekt komediowy. Oczywiście nie oczekuję realistyczności w każdym hentajcu, ale to, że wytrysk w pochwie przy pozycji od tyłu potrafi obspermić głowę elfki zamiast podbrzusza bohatera jest zbyt mocno niedorzeczny. Dodatkowo trochę brakuje wariantów grafik w trakcie seksu czy przy kolejnych spustach, aby lepiej pasowały do tego, co jest opisywane. Bywa też, że mimika bohaterek nie zgrywa się z daną sytuacją. Te niedostatki twórcy zdecydowali się zrównoważyć innymi zabiegami wizualnymi. Przede wszystkim został dodany ruch kamery, który podczas seksu nawiązuje do kierunku posuwania i po części tempa, są też np. efekty gwałtownego drżenia dla pokazania orgazmu. Co ciekawe, można włączyć opcję przeciągnięcia długości scen, w menu jest nawet możliwość połączenia z elektrycznym onahole (to już jakiś wyższy poziom konsumpcji eroge xD).

Psie przebieranki idą w jednej ze scen za daleko…

Wygląd sióstr, szczególnie w trakcie seksu, najprościej będzie określić jako „wyuzdany na maksa”, co zresztą jasno widać na zdjęciach z Namaiki Dark Elf Sisters. Szkoda, że artysta Ajishio nie pokusił się o trochę większą różnorodność ciał, brakuje też czasem konsekwencji, chociażby w wielkości piersi Supry. Poza tym wszystkie trzy elfki wyglądają na dość umięśnione, natomiast Sheila, która jest fanatyczką sprawności ciała, jest z kolei za mało przykokszona, aby w pełni oddać jej fanatyczne podejście do bycia silną. Ostatnią uwagę mam do anatomii wsadzania penisa w pochwę z racji totalnej niezgodności wielkości części ciała, ale to pewnie po części jest efektem ubocznym mozaikowania japońskiego wydania, więc Waffle mógł nie zawracać na to takiej uwagi. Ostatecznie, mimo różnych niedostatków, warstwa graficzna jest przyjemna i wystarczająco oddaje odczucia bohaterów podczas płodzenia potomków.

W przypadku warstwy dźwiękowej nie mam uwag do jakości występu aktorów głosowych, choć standardowo brakuje głosu protagonisty. Brakuje też suwaka do równia głośności scen seksu, bo zdecydowanie są głośniejsze niż zwykłe dialogi i trzeba na bieżąco ściszać i zgłaśniać. Zaskakują natomiast efekty dźwiękowe, a konkretnie to, jak czasem nie pasują. Dźwięki, które mają podkreślać np. żart są w porządku, ale dlaczego wytrysk (nawet mimo tych ogromnych ilości wypuszczanego nasienia) brzmi jak woda uderzająca o brzegi miski? Spośród różnych eroge, które do tej pory przeczytałem, w Namaiki Dark Elf Sisters dźwięki seksu są najdziwniejsze. Z kolei muzyka zasadniczo jest w porządku, choć jest to w znacznej mierze typowy, robiony na syntezatorach podkład, który często spotyka się w luźniejszych pozycjach. W związku z tym podczas dialogów może drażnić część z Was tandetnymi dźwiękami typu sztuczne fujarki (sam za tym nie przepadam). Ostatecznie jednak nie wyłączyłem OST-a, więc tragedii nie ma.

Później Diano Nee-san już nie będzie taka niezadowolona!

Mam trochę mieszane uczucia po spędzeniu blisko 15 godzin z Namaiki Dark Elf Sisters. Z jednej strony produkcja jest trochę sztampowa, przydałoby się trochę więcej wariantów CG i kilka decyzji powoduje reakcję „WTF?!”. Jednak z drugiej strony gra broni się humorystycznością, całkiem sprawnie podanym podkładem fabularnym i generalnie kreską. Są tu też dwa zakończenia, które bardzo łatwo odkryć – wystarczy dziewięć razy z rzędu wybrać albo pierwszą opcję albo drugą (ktoś może być niezadowolony, że pojawiają się w trakcie seksu xD). Jeśli lubicie eroge, które z założenia nie są poważne i fetyszowe zabawy to Wasz konik, myślę, że będziecie zadowoleni z tej produkcji. Nie jest to tytuł pierwszego wyboru, to na pewno, ale przy jakiejś promocji zdecydowanie można go rozważyć. Grę możecie kupić w sklepie wydawcy, czyli na Manga Gamer, oraz na Steamie (patchowanie nie jest potrzebne).


Polecamy


Serdecznie dziękujemy MangaGamer.com
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Waffle
Wydawca: MangaGamer
Data wydania: 30 września 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 2 GB
Cena: 124,99 PLN (Steam), 34,95 USD (MangaGamer)

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *