Stellar Blade

Przeczesywanie każdego zakamarka zrujnowanej krainy

Ekipa Shift Up nie miała też żadnych zahamowań pod kątem wepchnięcia w niemal każdy zakamarek czegoś do zebrania. Rzeczy jest tu od groma, od skrzyń, po ukryte ciała tubylców, ciał innych członkiń oddziału (do rozwoju paska zdrowia i energii beta), jakichś powieści i notatek, już wspomnianych urządzeń do rozwoju zdolności bojowych, kombinezonów itp., itd. Do tego jeszcze dochodzi spora liczba zadań pobocznych, mini gierki, jak wyzwania czasowe czy strzelanie do tarcz, no i oczywiście wędkowanie. Na osobną wzmiankę zasługują jeszcze puszki, które służą za przedmioty kolekcjonerskie, a zebranie danej liczby jest nagradzane. Gdyby komuś bardzo nie szło z walką, warto zebrać przynajmniej 35, żeby mieć opcję drugiego użycia pompy odradzającej. Generalnie na dwóch wielkich terenach jest tyle tego rozrzuconego, że nic dziwnego, że spędziłem większość gry w tej części rozgrywki. Oczywiście dzięki temu było mi też łatwiej zebrać punkty doświadczenia do rozwoju. Jednak faktem jest, że w proces przeczesywania każdej odnogi terenu, wskakiwania na każdy mur czy wykonywania zadań (poza fotograficznymi…) bardzo łatwo się wciągnąć. Wszystko dlatego, że właściwie wszędzie coś jest i stosunkowo często jest to coś przydanego plus trafiają się dodatkowe wyzwania, które chce się zaliczyć. Zresztą, dobrze jest to zrobić, jeżeli grę chce się w ogóle przejść bez wyrywania sobie włosów z głowy. W swoim przypadku ciężko widziałbym zaliczenie tej produkcji bez dużego rozwoju postaci…

Jeszcze w tym miejscu muszę wspomnieć o wędkowaniu. Gdy je odblokowałem, proces nie działał… A konkretnie moment, w którym trzeba naciskać prawy spust, by umieścić wskaźnik w niebieskim polu i tam go przytrzymać. Okazało się, że gdy gra się z jakimkolwiek padem, który jest podłączony do Steama jako Pro Controller, zadanie to jest po prostu niewykonalne przez brak reakcji na poziom wciśnięcia spustu, nawet jeśli pad ma tę funkcję. Akurat dla mnie nie był to problem, bo darowałem sobie łowienie ryb, ale może komuś się przyda to info.

Zawodzące audio

Mam wrażenie, że część dźwiękowa Stellar Blade wypada zbyt miałko w porównaniu z resztą elementów tej produkcji. Przede wszystkim, jak lubię grać z oryginalnym dubbingiem, tak po prostu nie mogłem z koreańskim… Nie dość, że jest to kiepski język do słuchania (nawet koleżanka, która uwielbia k-pop, ma tę samą opinię o nim, więc czuję się usprawiedliwiony), to jeszcze głosy średnio pasowały. Sprawdziłem więc angielski i dobrani brytyjscy aktorzy wypadają tak samo cienko, jak koreańscy. Chwała za to Japończykom, którzy są mistrzami w tym fachu i ostatecznie grę spędziłem z ich dubbem, który siedział idealnie. Nieraz jednak teksty padające z ust bohaterów nie zgadzały się z polskim tłumaczeniem w napisach, ale to detal. W sumie, skoro przy tym jesteśmy, polskie tłumaczenie tekstów w grze jest dobrze przygotowane i tylko czasem coś mi zgrzytnęło. Ogólnie jestem zadowolony z „grania po polsku”.

Mocno mieszane uczucia budziła we mnie muzyka przygrywająca w tle. W pierwszej lokacji po nieudanym desancie myślałem, że mnie szlag trafi przez zapętlony zawodzący wokal i miałką melodię. Podobne motywy dźwiękowe przewijają się potem w dalszej części gry, szczególnie podczas eksploracji pustkowia i wielkiej pustyni. Nawet trudno mi powiedzieć, jaki miał być cel tych spokojnych utworów, bo mi się po prostu nie zgrywały z tym światem. Na szczęście gdy podkład wchodził na tony szybsze, mocniejsze, mające podbić doniosłość chwili, jak przy walkach z bossami, wtedy utwory siedziały o wiele lepiej. Jednak zaciętość walk i efekty dźwiękowe dość mocno je przykrywają, więc w pamięci bardziej tkwią te mniej przerywane słabizny. Za to nie mam żadnych uwag do efektów dźwiękowych, no może poza kilkoma dodanymi do przeciwników – jak w żaden sposób niezmienione pod potwora rżenie konia czy szczekanie psa.

Stellar Blade na PC handheldach

Większość czasu z omawianą grą spędziłem na Legionie Go, a konkretnie w systemie Bazzite. Bez problemu można wybrać ustawienia jakości „średnie”, FSR ustawić na jakość i podbić jego ostrość, do tego jeszcze rozważyć włączenie generatora klatek. To ostatnie jest trochę problematyczne dla obrazu, bo potrafi się robić widoczny ghosting podczas biegania na pustyni oraz czasem przy scenkach czasem na dole ekranu pojawia się i znika dziwny, poszarpany czarny pasek. Wciąż jednak przy ustawionej rozdzielczości full HD mamy wtedy całkiem stabilne 60 klatek na sekundę i gra wygląda całkiem całkiem. Graficy przyłożyli sporo uwagi przy projektowaniu lokacji, postaci i przeciwników, więc jeżeli ma się taką możliwość, warto jak najbardziej podbić jakoś wizualną. Oczywiście kosztem jest bateria… Najlepiej wbić na 25W i choć w trybie przenośnym zeżre to ją w jakoś godzinę, tak cóż, warto się poświęcić. Pewnie też dlatego najwięcej czasu spędziłem w grze przed monitorem 2K z padem w ręce (dobrze, że akurat miałem wolne od pracy xD).

Natomiast w przypadku Windowsa zrobiłem test z takimi samymi ustawieniami i grafika utrzymywała jakość, to fakt, ale klatkaż już się tak dobrze nie trzymał – spadał o 10 i więcej. Dodatkowo z dwa razy więcej czasu trwało ładowanie shaderów podczas ponownego uruchamiania – w porównaniu z Bazzite i SteamOS wręcz się wlokło! I po tym jednym teście już nie wróciłem do Windy, bo jeszcze próba przeskoczenia z gry do pulpitu robiła same problemy.

Steam Deck, jak wiadomo, jest zauważalnie słabszy od Legiona Go, ale w tym przypadku ma też swoje zalety. Od razu trzeba wbić na 15 TDP, żeby gra porządnie działała, ale, co ciekawe, przy ustawieniach graficznych przystosowanych dla Decka można grać na handheldzie nawet dwie godziny! Co prawda jakość wizualna mocno spada, ale w trybie przenośnym te 800p wygląda wystarczająco przyzwoicie, więc nieraz zdarzyło mi się wziąć właśnie sprzęt Valve do pracowni czy nawet sięgnąć po niego w domu do szybkiej sesji. Stellar Blade bez dodatkowych kombinowań nie trzyma tu stabilnych 60 klatek, więc warto wybrać 45. Natomiast gdybyście chcieli grać przez Steam Decka na dużym ekranie, sytuacja robi się bardziej problematyczna. Na monitorze 2K wybór 800p wygląda po prostu źle, więc warto w ustawieniach wyświetlania Steama wybrać maksymalną rozdzielczość wyświetlania. Na 1080p gra nie pójdzie wystarczająco stabilnie, ale gdy wybierze się 1600×1050 wtedy GPU, choć mocno nadwyrężony, jeszcze sobie poradzi. Nawet tak pokonałem ostatniego bossa, tylko zrzuciłem fps do 30 klatek dla stabilnej pracy (przez monitor nie miałem opcji 45). Jakby co, generator klatek na sprzęcie Valve niczego nie poprawia, a właściwie nawet pogarsza klatkaż, więc nie warto go ruszać.

Dodatkowo płatne DLC

Do mojej kopii recenzenckiej zostały dołączone wszystkie DLC. Najzabawniejsze jest to, że gra sugeruje wyłączenie ich, aby najpierw poznać grę bez nich, co też zrobiłem, więc miałem tylko dostęp do kilku dodatkowych kostiumów. Właściwie najwięcej konkretnej zawartości doda to związane z NIKKE Goddess of Victory, ponieważ przełoży się na sklep z dodatkowymi przedmiotami, nowe rzeczy do wyłowienia przy wędkowaniu i dodatkową walkę. DLC z kolaboracją z NieR:Automata przekłada się tylko na solidniejszą porcję przedmiotów kosmetycznych, więc fani produkcji z 2B mogą być zadowoleni z tego zakupu. „Pakiet DELUX” to właściwie tylko kosmetyka, która pojawiła się u mnie mimo wyłączenia zawartości dodatkowej, poza nią jest jeszcze trochę złota i punktów doświadczenia. Te wszystkie trzy opcje kosztują osobno po 45 zł. Za 4,50 można jeszcze dokupić kostium osy. No dobra, nie osy, ale koleżanki, ale EVE wygląda w nim osowato. Czy warto, to już kwestia Waszych gustów.

Screeny pomiędzy tekstem, z wyjątkiem dwóch sztuk, były zrobione na Legionie Go.

50 godzin dobrej zabawy

Oczywiście, że Stellar Blade zwrócił moją uwagę bohaterką. Jednak przede wszystkim sprawiał wrażenie interesującej gry akcji, która nie jest kolejnym odpryskiem soulsów. Po przejściu gry mam wrażenie, że soulsowatość i tak do niej przeniknęła, ale przynajmniej dzięki całemu spektrum ruchów i ulepszeń można ułatwić sobie walki wystarczająco, by nie zgrzytać zębami, ale też jednak mieć jeszcze trochę wyzwania. I to jest zdecydowanie najmocniejsza zaleta tej produkcji. Interesujący jest też przedstawiony świat, choć fabuła jest zbyt drętwo przedstawiona i za dużo rozwinięcia informacji o świecie zostało przerzucone na zadania dodatkowe. Wciąż, questy w połączeniu z masą znajdziek i zakamarków do przekopania dają satysfakcjonującą eksplorację i łatwo się w nią wkręcić. Jeszcze o tym nie wspomniałem, ale poza bieganiem twórcy dodali do gry sporo elementów platformowych. Niektóre skoki, szczególnie na liny, bywają trochę zbyt upierdliwe, ale jeśli efektem będzie zgon, wtedy nie ma zbytniej kary za to. Czasem jednak trzeba wykonać większą sekwencję od nowa, ale zdarza się, że przy dodatkowych zadaniach jest to na swój sposób motywujące. Zdarzają się też momenty z quick time eventami, ale są dość wybaczające i zasadniczo pasują do rozgrywki. Najsłabiej wypada celowanie przy strzelaniu i właściwie żaden z czterech kontrolerów, których używałem, nie był bardziej pomocny. Tak więc pod kątem gameplayowym jest to bardzo solidna produkcja! Natomiast gdyby nie nierówna jakość ścieżki dźwiękowej, nie miałbym też większych uwag do oprawy AV. Szczególnie ciekawie wypadają w niej projekty przeciwników, którzy już od początku dają wrażenie, że coś w tym świecie mocno nie gra i chce się dowiedzieć, o co z nimi chodzi. Są różne mniejsze buble graficzne, jak wchodzenie w tekstury czy efekty uboczne słabszego sprzętu, na którym się grę ogrywa, ale nie jest to też nic na tyle poważnego, by zniechęciło do gry.

Tak więc jeśli Stellar Blade jest na Waszym celowniku, zdecydowanie warto w niego zagrać. A jeżeli Waszym docelowym czy dodatkowym sprzętem do ogrywania ma być któryś z pecetowych handheldów, to nie musicie zastanawiać się dwa razy. Na obu moich sprzętach gra była jak najbardziej grywalna i bardzo mnie to cieszy, bo dzięki zapisowi w chmurze mogłem skakać między nimi w zależności od potrzeb i dobrze się bawić. Choć nie wiem, czy „dobra zabawa” jest stosownym określenie, gdy przy niektórych walkach tętno potrafiono mi wbić na przynajmniej 120… Ale jaka satysfakcja i ulga była po takich akcji!


Polecamy!


Serdecznie dziękujemy PlayStation Publishing
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Shift Up
Wydawca: PlayStation Publishing
Data wydania PC: 11 czerwca 2025 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 75 GB
Cena: 299 PLN
Platformy: PC, PlayStation 5

Screeny ze Steam Decka:

Możesz również polubić…

1 Odpowiedź

  1. Mr. X pisze:

    Uwielbiam te rozkminy – na Decku brzydziej ale dłużej, na Legionie ładniej ale krócej. A ja gram na Ally X i mam i ładniej i dłużej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *