Pokémon Pokopia

Najlepszy pokemonowy spin-off od dekad.

W momencie, gdy gry z głównej serii Pokemon złapały zadyszkę, coraz bardziej doceniam tytuły bardziej eksperymentalne, które próbują wykorzystać markę Game Freak w świeży sposób. Niestety okazji na to z jakiegoś powodu nie było przez ostatnie lata aż tak wiele. Pokemon Pokopia w końcu jednak zrywa z typową dla serii formułą.

Głównym bohaterem gry jest samotny Ditto, który po latach głębokiego snu budzi się w zdemolowanym świecie Pokemonów. Ludzkość zaginęła, cywilizacja upadła, a nasz bohater cierpi na zanik pamięci, pamiętając tylko wygląd swojego dawnego trenera, którego wygląd postanawia przybrać. O losie ludzkości niewiele wie także poznany niedługo później „Profesor” Tangrowth i poza tą dwójką głównych postaci region jest całkowicie opuszczony także przez Pokemony. Bohaterowie postanawia więc rozpocząć stopniową rewitalizację terenu, co powinno zachęcić do powrotu pozostałe Pokemony oraz rozwikłać zagadkę stojącą za zniknięciem ludzi.

Z pozoru Pokopia może się wydawać połączeniem świata Game Freak z modelem rozrywki kojarzonym głównie z Minecrafta. Podobieństwa kończą się jednak tak naprawdę na systemie stawiania bloków. Rozpoczynający grę samouczek daje nam bowiem jasno do zrozumienia, że celem gracza jest nie tyle budowanie i próba przetrwania w nieznanym świecie (walka jest tutaj całkowicie nieobecna), co renowacja opuszczonych miasteczek i tworzenie w ten sposób nowych siedlisk dla stopniowo budzących się Pokemonów.

Fabryka musi rosnąć!

Różne Pokemony mają oczywiście różne preferencje, jeśli chodzi o zakwaterowanie. Część wodnych Pokemonów będzie w pełni usatysfakcjonowana małym trawnikiem ułożonym wzdłuż zbiornika wodnego. Inne potrzebować już będą bardziej zaawansowanej aranżacji składającej się z worka na śmieci stojącego obok drewnianej ławki i znaku „stop”. Warto tutaj zaznaczyć, że „kompletowanie Pokedexu” w Pokopii skupia się tak naprawdę na powiększaniu listy siedlisk – znajdziemy w niej wskazówki dotyczące ich tworzenia i budowania. Po stworzeniu takiego miejsca czekamy aż wprowadzi się do niego któryś z zainteresowanych nim Pokemonów. Wymusza to na nas de facto wykonywanie kolejnych zadań i odblokowywaniu w ten sposób możliwych do zakupu lub wytworzenia przedmiotów potrzebnych do kracji wspomnianych siedlisk.

Ten gameplay loop to całkiem sprytnie zamaskowany samouczek, który powoli zaznajamia nas ze wszystkimi mechanikami mającymi znaczenie dla przebudowywania opuszczonego Kanto oraz dbania o dobre samopoczucie jego mieszkańców. Tak naprawdę całe pierwsze kilkanaście godzin zręcznie tłumaczy nam zasady działania gry w ramach – tak to nazwijmy – części fabularnej, a dopiero po niej gra w pełni się otwiera i pozwala na swobodną zabawę w tej olbrzymiej piaskownicy. Świat Pokopii jest podzielony na kilka sektorów, do których dostęp otrzymujemy stopniowo. W pierwszym z nich poznajemy podstawy budowania i terraformowania świata oraz zasad craftingu, w kolejnym uczymy się, jak produkować energię i dystrybuować ją po mapie, aby zasilać najróżniejszą maszynerię, jeszcze w kolejnym poznajemy tajniki przetapiania surowców, efektywnego ogrodnictwa, gotowania i tworzenia torów dla kolejki górniczej pozwalającej na wręcz absurdalnie szybkie przemieszczanie się po mapie, aż w końcu, na koniec, dowiemy się, jak tworzyć kolejki pozwalające na podróż między unoszonymi w powietrzu wysepkami.

Wizualnie Pokopia jest bardzo przyjemną i konsekwentną stylistycznie grą, chociaż nieszczególnie bogatą w detale. W zamiast otrzymujemy jednak ostry obraz i stabilne odświeżanie w 60 klatkach na sekundę.

Gry posiadające tyle różnych wzajemnie oddziałujących na siebie systemów co Pokopia często mają problem z odpowiednim ich wyjaśnieniem nowym graczom. Deweloperzy bardzo często w staroszkolnym stylu przygotowują w nich oddzielny tryb samouczkowy zalewający gracza informacjami w ramach kilku(nasto)-godzinnej sesji lub liczą na to, że gracze sami zaczną wyszukiwać poradniki dostępne w internecie. Pokopia jednak zgrabnie ukrywa wykłady za stopniowo zlecanymi nam przez Profesora Tangrowtha zadaniami jest godne podziwu. Sprawia to, że pomimo gigantycznej zawartości, od gry naprawdę ciężko się odbić.

Sama zabawa w fioletowego dewelopera jest zresztą niezwykle wciągająca. Od nas zależy, czy skupimy się wyłącznie na odbudowie porzuconej cywilizacji, czy może postanowimy zrównać ją z ziemią do końca i zbudować na jej gruzach swoja własną utopię. Leśne sanktuarium? Betonowa dżungla? A może futurystyczna metropolia lub średniowieczny dwór? Granicą jest jedynie nasza wyobraźnia i choć większość moich Pokemonów musi się na razie zadowolić mikroapartamentami wyposażonymi w dwa krzesła i słomiane łóżko o jakich nocami śnią najbardziej wprawieni w „optymalizacji zysków” patodeweloperzy, rzeczy jakie ludzie z większą ilością wolnego czasu niż ja budowali już w ciągu kilku pierwszych dni po premierze wprawiały mnie w osłupienie. Zresztą pochwalenie się swoimi aranżacjami przed innymi graczami jest bardzo proste dzięki możliwości oglądania cudzych miast w trybach online.

Z całkowitym rzuceniem się w budowlany wir lepiej jednak poczekać. Chociaż wizja natychmiastowego rozpoczęcia rozbudowy miasteczek jest kusząca, wraz z kolejnymi wykonanymi zadaniami głównymi nasz Ditto zdobywa szereg przydatnych umiejętności. Jego najważniejszą mocą jest w końcu kopiowanie ruchów, a napotkane w trakcie przygody Pokemony z chęcią nauczą go przydatnych sztuczek w zamian za spełnienie kilku ich zachcianek. Początkowo nasz bohater może dzięki temu na przykład podlewać kwiaty lub ścinać małe źdźbła trawy i drzewa, później pływać po oceanie, latać, a nawet w bardzo szybki sposób tworzyć całe ściany złożone z nawet kilkunastu bloków.

Pokemony przemawiają tutaj ludzkim głosem, a analiza zaginionych „artefaktów” przez naszego towarzysza jest pomysłowa. W grze nie brakuje zresztą zabawnych i uroczych interakcji między mieszkańcami.

Mnie najbardziej w Pokopii zaczął wciągać multitasking wymuszany przez czas trwania dużej części czynności zlecanych naszym lokatorom. Stawianie wcześniej przygotowanych budynków za pomocą planów otrzymywanych ze sklepu zajmuje zazwyczaj kilka prawdziwych godzin, a czasami, aby ujrzeć końcowy efekt, będziemy musieli nawet poczekać cały dzień. Podobnie trzeba się liczyć z czasem wytwarzania surowców potrzebnych do budowy – Torchic chętnie przejmie od nas zapas gliny, aby przemienić ją w cegły, ale będzie na to potrzebować trochę czasu.

Początkowo taki system – kojarzony głównie z Animal Crossing – budził moje obawy. Różnica polega jednak na tym, że w Pokopii zadań oczekujących na naszą uwagę nigdy nie brakuje. Szybko mój mózg przełączył się w tryb „pikminowy” i zacząłem główkować nad tym, w jakiej kolejności zlecać kolejne zadania poszczególnym Pokemonom, aby moje miasta rozrastały się w jak najbardziej efektywny sposób. Takiego poziomu strategicznego myślenia w pozornie sielankowym spin-offie się nie spodziewałem. Zacząłem tylko żałować, że gra nie posiada żadnego wbudowanego systemu, który pozwalałby mi na śledzenie progresu wszystkich wykonywanych jednocześnie czynności we wszystkich lokacjach. No i bardziej zaawansowany system szybkiej podróży także byłby mile widziany.

Pora dnia w grze zmienia się dynamicznie w zależności od godziny, w trakcie której odpalimy konsolę. Pozwala to się wczuć w relaksujący styl zabawy i zachęca do regularnego powracania do niej w trakcie dnia (niektóre Pokemony pojawiają się tylko o określonych godzinach).

Przyznam się bez bicia, że po pierwszym ogłoszeniu Pokemon Pokopia tytuł ten niezbyt mnie zainteresował. Jawił mi się jako kolejny z dziesiątek dostępnych na rynku symulatorów życia, tylko tym razem z doczepionym IP Pokemon. Finalnie otrzymałem jednak absolutnie olbrzymią grę pełną zawartości, wzajemnie uzupełniających się mechanik i mającą coś do zaoferowania niemal każdemu typowi gracza. Po dwóch odsłonach Dragon Quest Builders twórcy Pokopii nadal doskonalą wytworzoną przez siebie formułę i nic nie zapowiada, aby na tym mieli poprzestać.


Zakup obowiązkowy!


Serdecznie dziękujemy firmie Conquest Entertainment
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Omega Force, Game Freak
Wydawca: Nintendo
Data wydania: 5 marca 2026 r.
Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa
Waga: 6.2 GB
Cena: 297,80 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *