Animal Crossing: New Horizons – Nintendo Switch 2 Edition
Życie na wyspie stało się jeszcze bardziej przyjemne.
Podobno przeznaczenie ciężko jest oszukać. Przy okazji recenzji Cozy Grove zarzekałem się, że wkrótce sięgnę również po Animal Crossing: New Horizon, ale pomimo błyskawicznego zakupu, kartridż z tą grą nigdy nawet nie powąchał mojego Switcha. A wszystko to przy uciesze moich kuzynów, którzy nieprzerwanie katują tę produkcję już prawie cztery lata… Czas więc najwyższy nadrobić tę zaległość, a okazją ku temu jest lekko odświeżone wydanie kultowego już tytułu.
Jeśli jest jeszcze ktoś poza mną nie mający uprzednio styczności z uniwersum Animal Crossing, to ekspresowo wyjaśniam: jest to relaksujący symulator życia na (początkowo) bezludnej wyspie. Po wylądowaniu na pustkowiu natychmiast rozpoczynamy rozwój naszego przybytku poprzez takie czynności, jak zbieractwo, łowiectwo, uprawa czy też produkcja, przy okazji nie zapominając o rozbudowie więzi społecznych z pojawiającymi się z czasem nowymi wyspiarzami. Wszystko to w czasie rzeczywistym i bez sztywnych celów – zaczynamy od rozbicia namiotu, a to, w jaki sposób i jak szybko przekształcimy odludzie w tętniącą życiem osadę, zależy już tylko od nas.

Jak to w życiu, nie ma jednak nic za darmo i to jest tak naprawdę istota Animal Crossing: New Horizon. W trakcie zdobywania środków i surowców poznajemy florę i faunę naszej wyspy, a także wpisujemy się w szczątkowe elementy fabuły serwowane nam przez zarządcę Toma Nooka oraz jego dwóch przybocznych Timmiego i Tommiego. Nagrodą za sumienną pracę są Nook Miles, czyli jedna z dwóch obowiązujących w grze walut umożliwiających rozbudowę naszego małego raju, a proces pobierania nagród kontrolujemy w prosty sposób za pomocą otrzymanego w grze smartfona. W telefonie dysponujemy aplikacją z szybkimi i nieskomplikowanymi zadaniami, co niejednokrotnie wywołuje syndrom jeszcze jednego questa oraz zachęca do regularnego, codziennego zaglądania na wyspę na niezbyt rozwlekłe w czasie sesje.
Mimo początkowych pozorów nieskomplikowania świata gry, po ukończeniu okresu adaptacyjnego okazuje się, że zmienić możemy… praktycznie każdy aspekt. Przedmiotów do znalezienia czy wytworzenia są tysiące, a jakby tego było mało, to do dyspozycji graczy oddano wszelkiej maści edytory. Z ich pomocą zaprojektować możemy zarówno coś tak trywialnego jak ozdobny wzór na garderobę, jak również też pobawić się w budowlańca przez wielkie B i odmienić całkowicie strukturę wyspy. Jeśli dodamy do tego, że gra synchronizuje się z zegarem konsoli (a to oznacza, że pory dnia, roku, pogoda i wydarzenia sezonowe odpowiadają temu, co widzimy za własnym oknem), to jasnym staje się, że nudy nie będzie. I tak to trwa aż do zorganizowania na naszej rozbudowanej wyspie finałowego koncertu, po którym przyjdzie nam oglądać napisy końcowe. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom – po creditsach dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa, która tak na dobrą sprawę może nie mieć końca… Trudno się dziwić, że grę pokochały miliony. O ile jednak nie powinno zaskakiwać ich uwielbienie dla świata gry w aspekcie sporego stażu rynkowego Animal Crossing: New Horizon, o tyle fakt, że tak duże zaangażowanie społeczności w kontekście dość ograniczonego multiplayera trudno wytłumaczyć czymś innym niż to, że mamy po prostu do czynienia z fenomenem. Na dodatek fenomenem, który został teraz usprawniony.
Co więc poprawiono w wydaniu dedykowanym najnowszej konsoli giganta z Kioto? Jeśli idzie o technikalia, to wersja na Switcha 2 wyróżnia się przede wszystkim lepszymi wizualiami oraz korzystnymi zmianami szybkości. Oczekujących rewolucji będą jednak zawiedzeni – gra wciąż śmiga w 30 klatkach, ale teraz przynajmniej zachowuje stabilność na gęsto udekorowanych połaciach. Przyspieszyły za to loadingi – ekrany ładowania są krótsze w skrajnych przypadkach nawet o kilkanaście sekund, co znacząco poprawia tempo zabawy. Wisienką na torcie jest za to obsługa rozdzielczości 4K w doku, natomiast w w trybie przenośnym ulega redukcji do solidnego 1080p.

Inne nowości związane są z nowymi atrybutami flagowego produktu Nintendo. Największy przełom zawdzięczamy zmodernizowanym Joy-Conom – zaimplementowana w nich funkcja myszki umożliwia niezrównanie bardziej precyzyjne poruszanie się w świecie gry, a także wygodniejszą aranżację wnętrz, modyfikowanie krajobrazu raz twórcze szaleństwa we wspomnianych już edytorach. Wbudowany w konsolę mikrofon teraz pozwala głosowo przywoływać pozostałych mieszkańców wyspy, a całość uzupełniają funkcjonalności zewnętrznej kamerki, które ułatwiają komunikację oraz pozwalają obserwować reakcje wirtualnych współtowarzyszy. Kosmetyczne zmiany dotknęły również tryb wieloosobowy – od teraz na wyspie zamiast siedmiu rezydentów, jednocześnie przebywać może aż dwanaścioro graczy.
Podsumowując, tytułem nadal warto poważnie się zainteresować. Zaimplementowane w Animal Crossing: New Horizons – Nintendo Switch 2 Edition poprawki nie tylko sprawiają, że życie na wyspie jest jeszcze przyjemniejsze, ale też wytrącają jakikolwiek argumenty przeciw temu doszlifowanemu diamentowi. Najwięcej przyjemności będą z niej czerpać oczywiście gracze lądujący na wyspie po raz pierwszy, ale i weteranom tej pozycji polecam zaopatrzyć się w niezbyt wygórowanie wyceniony upgrade!

Serdecznie dziękujemy firmie Conquest Entertainment
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry
Producent: Nintendo
Wydawca: Nintendo
Data wydania: 15 stycznia 2026 r.
Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa
Waga: 10,5 GB
Cena: 276,80 PLN (Upgrade Pack 21,00 PLN)



















Najnowsze komentarze