Dustforce

Sprzątanie nigdy nie należało do ulubionych zajęć ludzkości. Podczas wiosennych porządków miotły, worki na śmieci i środki czystości nawiedzały podczas snu pewnie niejednego z nas. Nie mówiąc już o codziennym zmywaniu naczyń czy odkurzaniu. W związku z tym jeszcze ciekawszy wydaje się pomysł ekipy Hitbox Team na Dustforce – grę, w której wcielamy się w nieustraszonych, heroicznych i posiadających unikalne zdolności… woźnych.

Fabuła nie jest rozbudowana i nie wybija się na tle innych gier indie. W służbie czystości walczy czworo bohaterów. Różnią się od siebie kolorem uniformu, posiadaną „bronią” oraz wyglądem. Rzecz jasna, ich zadaniem jest ochrona świata gry przed wszechobecnym brudem i na tym właśnie opiera się cała histria i gameplay. Zanim jednak zatopimy się w nieczystościach, na początek trafimy do Nexusa, który w ciekawy sposób zastąpi bardziej konwencjonalne formy wyboru misji. Jest to półotwarty świat podzielony na cztery sektory – starą posiadłość, miasto, laboratorium i las. W każdej lokacji znajdują się wrota do innej misji. Przejścia te są często ukryte w różnych częściach mapy i nie zawsze łatwo się do nich dostać. Poza tym niektóre są zamknięte, a jedynym sposobem na ich otworzenie jest zdobycie odpowiedniego klucza. Te zdobywamy poprzez zapełnienie odpowiedniego paska. Im większa część całego świata jest czysta, tym szybciej zdobędziemy upragniony przedmiot.

2014-03-08-172417.jpg

Naszym głównym celem w grze jest oczyszczenie każdego poziomu z odpadków w jak najkrótszym czasie. Wystarczy po nich  przebiec, a nasza miotła lub odkurzacz załatwi resztę. Czasami jednak nie będzie to takie proste, zwłaszcza gdy przyjdzie nam wyczyścić wysokie ściany czy sufit. Co wtedy mamy zrobić? Jak już wspomniałem, sterowane przez nas postacie nie są zwykłymi woźnymi, których spotykamy w szkołach czy w pracy. Opanowali oni bowiem zdolności ninja i żaden obrośnięty brudem kąt nie jest dla nich problemem. Jak widać, umiejętność „przyklejenia się” na chwilę do niemal każdej powierzchni przydaje się nie tylko skrytobójcom. Samą czynność wykonujemy, odchylając lewy grzybek analogowy w stronę danej powierzchni. Generalnie sterowanie jest niemal wyłącznie oparte na analogu (służy on też jednocześnie do poruszania się) i jego opanowanie jest niezbędne, aby przejść Dustforce. Niestety wiąże się też z tym największy problemem produkcji. Gra jest dość zbugowana i co jakiś czas nie reaguje ona na nasze polecenia lub robi to źle. Jest to bardzo poważny problem, szczególnie że poziom trudności jest bardzo wysoki, a końcowe poziomy nie wybaczają błędów.

2014-02-22-171629.jpg

W przygodach dzielnych sprzątaczy-ninja znalazło się również miejsce dla walki wręcz. Czekające na oczyszczenie lokacje wypełniają opętane brudem przedmioty i stworzenia, które będą próbowały nas zaatakować. Kilka szybkich ciosów usuwa osad. Niestety walka jest w moim odczuciu jednym z słabszych elementów produkcji. Brakuje jej dynamiki, jest prosta i mało zróżnicowana.

Niestety to tyle jeśli chodzi o rozgrywkę. W grze nie znajdziemy żadnych znajdziek, upgradów czy innych rzeczy o których można by się bardziej rozpisać. Szkoda też, że twórcy nie wykorzystali potencjału kilku bohaterów. Każdemu z nich można było dopisać kilak specjalnych ruchów, którego pozwoliłyby na odkrycie miejsc dostępnych tyko dla wyznaczonego bohatera. Dzięki temu każdy poziom można byłoby ukończyć nawet kilka razy bez odczucia znużenia. Coś podobnego mogłem zaobserwować w grach z serii LEGO. A tak w przypadku ukończenia wszystkich misji jedyne co nam pozostaje, jest rywalizacja ze społecznością online lub tryb multiplayer, o którym więcej przeczytacie poniżej.

Napisał: Coneys

W Dustforce poza rozgrywką dla jednego gracza, mamy do dyspozycji dwa typy rywalizacji z innymi woźnymi. Pierwszym jest tabela, która porównuje nasz wynik z rekordami najlepszych graczy na świecie oraz naszych znajomych. Jest to popularny w ostatnich czasach czynnik motywujący nas do trenowania i powtarzania zaliczonych już poziomów, nie dziwi więc jego obecność. Drugi typ to standardowa gra dla wielu osób, którą możemy rozegrać zarówno przez sieć, jak i AD-Hoc. W rozgrywce może brać udział od dwóch do ośmiu graczy. Zostają oni podzieleni na dwie drużyny: woźnych oraz oponentów brudzących wszystko, co napotkają na swej drodze. Multiplayer oferuje dwa rodzaje zabawy: „King of the Hill” oraz „Survival”. W „Panu i władcy mamy za zadanie przejąć część terenu przeciwnika i utrzymać go przez kilka sekund. Pisząc „przejąć”, mam oczywiście na myśli utrzymanie go w czystości lub zabrudzeniu, w zależności od drużyny, w której się znajdujemy. W ten sposób zdobywamy punkty, które zadecydują o wygranej. Pomysł sam w sobie jest interesujący, lecz jego wykonanie nie jest idealne, a rozgrywka może trwać godzinami, gdy spotkają się gracze na podobnych poziomach umiejętności. Mimo wszystko twórcom należy się plus za tę opcję. Całkowitym przeciwieństwem pierwszej formy rywalizacji jest „Przetrwanie”. Aby pokonać wroga, musimy wepchnąć go w pułapkę lub wyrzucić poza planszę. W praktyce jest to nudne i monotonne. Każda postać ma dokładnie takie same ciosy o takim samym działaniu, co sprawia, że szczęście czasami pomaga bardziej niż realne umiejętności. Za największy minus uznaję jednak fakt, że znalezienie przeciwnika do gry graniczy z cudem.

2014-03-05-185724.jpg

Oprawa wizualna stoi na wysokim poziomie. Umiejętne połączenie komiksowej grafiki z idealnie dobraną paletą kolorów cieszy oko, a jednocześnie wszystko wygląda schludnie i przejrzyście. Całość tworzy miły, przyjemny i ciepły nastrój, dzięki któremu aż chce się wszystko wysprzątać! W związku z tym widać, że graficy bardziej skupili się na projektowaniu poziomów niż na postaciach. Każdy z ponad 50 poziomów wygląda inaczej, jednak główny zamysł pozostaje ten sam. Poziomy są raczej puste i przestronne, co pozwala skupić się na samej rozgrywce. Co ciekawe, podział na cztery lokacje wprowadza nie tylko inne rodzaje przeciwników i pułapek, ale przede wszystkim pozwolił na stworzenie kilku całkowicie odmiennych światów. W Laboratorium zostaniemy potraktowani dawką ciemnych, mrocznych kolorów, natomiast w Lesie dominować będą ciepłe barwy. Całość wypada lepiej niż zadowalająco, chociaż niestety posiada wady. Przeciwnicy wyglądają zbyt dziecinnie i śmiesznie, przez co nie pasują do świetnie opracowanego klimatu. Ponadto można przyczepić się do płynności animacji.

Chociaż oprawa graficzna jest dość ważnym elementem, tak audio ma niemal tę samą wartość dla rozgrywki. Tym, co często wstępnie definiuje jakość gry, to całość dopełniana jest przez muzykę, która w Dustforce jest największym atutem. Jest ona różnorodna, porywająca oraz dopasowana do rozgrywki i aktualnej lokacji. Czasem czeka na nas spokojna, przypominająca muzykę poważną, kojąca uszy melodia, a już poziom obok oferuje dźwięki dyskotekowe zachęcające do jak najszybszego podążania przed siebie. Dodatkowo, efekty dźwiękowe stworzone są w sposób warty pochwały. Każdy odgłos walki, poruszania się, czy skoku odwzorowany jest w sposób realistyczny i czuć w nim głębię. Każdy utwór, każdy dźwięk jest zaprojektowany tak, aby zachęcić nas do dalszej gry, aby pomimo irytacji z powodu kolejnej śmierci brnąć dalej.

2014-02-20-224819.jpg


 Podsumowanie


Opinia: Coneys

Już po kilku godzinach zabawy z Dustforce mogłem stwierdzić, że jest jednym z tych tytułów niezależnych, które zapadają w pamięć. Oryginalny pomysł i świetne połączenie klimatycznej muzyki z komiksową grafiką sprawiają, że jest to gra warta poznania. Czas spędzony przy tej pozycji dostarczył mi więcej rozrywki niż niejeden wysokobudżetowy tytuł. Mimo że całość nastawiona jest na zdobywanie jak najlepszych wyników i porównywanie ich ze znajomymi, czego osobiście nie lubię, tak radość z pokonywania kolejnych poziomów rekompensuje wszystkie wady.

Grafika: 8/10
Audio: 9/10
Multi: 4/10
Gameplay: 6/10

Ocena ogólna: 7/10


Opinia: PSVmaniak

Muszę przyznać, że lekko się na Dustforce zawiodłem, tym bardziej, że pomysł mnie bardzo zaciekawił. Oczekiwałem diabelnie szybkiego platformera okraszonego komiksową grafiką i faktycznie go dostałem. Niestety wszystko zepsuły przeróżne wpadki. O szwankującym sterowaniu już napisałem. Gra od czasu do czasu lubi też gubić klatki animacji. Nie jest to częste, ale jednak występuje. Muzyka lecącą w tle również lubi się zaciąć. Widać, że port był tworzony na szybko, co dobitnie pokazuje rozdzielczość, czyli 960×540. Ekran Vity posiada w pionie o cztery piksele więcej. Przez to w dolnej części ekranu można zauważyć mały pasek nieużytej części ekranu. Drobiazg, lecz nigdy wcześniej nie zaobserwowałem tego w innych grach na PSV.

Nie zmienia to faktu, że gdy wszystko działa tak jak należy, Dustforce pokazuje tylko to, co ma w sobie najlepszego. Sterowanie staje się intuicyjne, muzyka wpada w ucho, a grafika cieszy oko. Dlatego liczę, że twórcy naprawią wszystkie usterki za pomocą patcha i będę mógł powrócić do zabawy w pogromcę brudu. W końcu nigdy wcześniej sprzątanie nie dawało mi tyle frajdy.

Grafika: 9/10
Audio: 7,5/10
Multi: 4/10
Gameplay: 6/10

Ocena ogólna: 6,5/10


Plusy:

  • Grafika i muzyka
  • Ciekawy pomysł
  • Wysoki poziom trudności

Minusy:

  • Problemy ze sterowaniem
  • Chrupnięcia animacji i audio
  • Średniej jakości multi
  • Brak znajdek

Grafika: 8.5
Dźwięk: 8.3
Gameplay: 6
Multiplayer: 4

Ogólna: 6.8/10


Serdecznie dziękujemy CENEGA POLAND S.A. za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


 

Producent: Hitbox Team, QLOC
Wydawca: Capcom
Data wydania: 05.02.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 337 MB
Cena: 42 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *