Fear Effect Sedna

Fear Effect pamiętam z czasów Szaraka, ale nie z racji tego, że w niego zagrałem, ale że chciałem zagrać. Jednak nie udało mi się zdobyć płyty, więc produkcja wyleciała z mojej pamięci. Nie tak dawno jednak Square Enix częściowo uwolniło posiadane, dawno nieruszane IP i proszę, oto dostaliśmy nową grę z tej serii.

Akcja Sedny dzieje się w jakiś czas po wydarzeniach z pierwszej gry (dwójka była prequelem). Połączenie fabularne pomiędzy nimi istnieje, ale, choć miło byłoby je znać, tak konieczne nie jest – po prostu dostajemy kilka informacji, że postaci się znają lub że z czymś podobnym protagonistka już miała do czynienia. Bohaterów FFS mamy kilkoro, a zaczynamy od scenki z Glasem, którego coś dręczy. Następnie przechodzimy do pary najemniczek, Hany i Rain, które przyjmują zlecenie na wykradzenie pewnego artefaktu. Mimo że pomaga im Deke, robota nie idzie gładko, ponieważ pojawia się nieoczekiwana przeszkoda i w efekcie posążek zostaje im sprzątnięty sprzed nosa. Okazuje się jednak, że zamieszany w to wszystko jest francuski rząd i to właśnie on staje się nowym zleceniodawcą naszych najemników. Zapewne brzmi to chaotycznie, ale zapewniam, że znacznie lepiej śledzi się tę akcję na bieżąco w grze. Historia została całkiem dobrze napisana, ma zwroty akcji i intryguje choć sama końcówka zawodzi, mimo że gra oferuje trzy zakończenia (na bazie wyboru na końcu). Plusem scenariusza są bohaterowie – twórcy nie dość, że zapewnili im unikalne charaktery, to jeszcze potrafili je wykorzystać do, w większości przypadków, dobrych dialogów.

Sedna swoją grafiką, szczególnie w cutscenkach, których jest dużo, nawiązuje do oryginalnych odsłon serii. W związku z tym otrzymujemy à la rysowaną grafikę 3D, która naprawdę wpada w oko (chociaż broda Glasa jest przedziwna). Futurystyczny świat został interesująco oddany w projektach części lokacji, ale nie brakuje też bardziej klasycznego wyglądu miejsc oraz i nadprzyrodzonego. Tak, bogini Sedna nie została wstawiona do tytułu ot tak. W trakcie wędrówki po świecie gry napotkamy, oprócz ludzkich przeciwników, także różnej maści stwory, co jest też elementem fabuły i całej intrygi. Ogólnie produkcja może pochwalić się interesującym klimatem (delikatnej) grozy, na co wpływa w odpowiednich miejscach nie tylko oprawa wideo, ale przede wszystkim audio. Pod względem muzycznym jest bardzo dobrze, bo często spokojniejsze, ale przy tym mroczniejsze tony idealnie wpasowują się w eksplorację. Dobry jest też dubbing, choć do niektórych głosów trzeba się przyzwyczaić, głównie Deke’a. Oprawa AV nie jest jednak pozbawiona wad. W grafice w trybie ręcznym co jakiś czas pojawiają się jednorazowe zwolnienia, animacje bywają sztywne, a Hana biegnąca bez broni jest przekomiczna. W audio problematyczny jest brak balansu poziomu dźwięku pomiędzy scenkami (są za cicho), a główną rozrywką. Poza tym Francuz mówi za cicho w porównaniu do reszty.

Akcja gry została zaprezentowana w rzucie izometrycznym. W zależności od misji kierujemy jedną postacią lub drużyną składającą się z nawet pięciu osób. Gdy jesteśmy w drugiej opcji, możemy przeskakiwać pomiędzy postaciami, by wykorzystać ich specjalne zdolności, ale do walki ogólnie przejdę później, bo najgorsze chcę zostawić na koniec. Poza domyślnym biegiem, możemy przejść w tryb skradania i próbować zdjąć przeciwników nożem. Jest to bardzo przydatne i warto próbować, gdy pojawi się taka opcja. Poza pozbywaniem się wrogów ważną częścią tej gry są łamigłówki. Jest ich całkiem sporo i muszę przyznać, że są różnorodne i interesujące. Dla przykładu, należy odpowiednio ustawić ikonki zielonych bateryjek, omijając wpadnięcie na czerwone czy po prostu w odpowiedni sposób przestawić kontenery, aby odblokować sobie drogą. Skopanie zagadki często wiąże się ze śmiercią i niestety powrót do niej zajmuje za dużo czasu. Powinna pojawić się po prostu opcja jej restartu, bo obecnie trzeba wczytać zapis, pominąć ewentualne dialogi i czasem przejść kawałek do łamigłówki. Plansze zostały nieźle pomyślane i przechodzenie ich jest… wróć, byłoby przyjemnością, gdyby nie tempo i walka.

Po pierwsze, poruszanie się jest tak cholernie wolne, że można zasnąć w trakcie przemieszczania się po planszach. Jedyny cel takiego ustawienia, jaki przychodzi mi na myśl, do wydłużenie gry. Jeśli rzeczywiście, to była to jedna z najgorszych możliwych opcji, aby to zrobić… Naturalnie ślimacze ruchy postaci przekładają się też na walkę. Nasi bohaterowie są wolniejsi od przeciwników, co już tworzy problem w każdej walce. Poza tym zanim przycelują, zanim zmienią broń, zanim wystrzelą po przekoziołkowaniu… Wszystko to mocno odbija się na zbieraniu kolejnych wrogich kul. W ogóle przez jakiś czas myślałem, że to ma być twin stick shooter, ale po jakimś czasie dopiero kapnąłem się, że prawym analogiem tylko zmienia się cel, co też średnio sprawnie działa. Jak więc widzicie, nie jest to gra akcji. Dodatkowo świadczyć ma o tym przejście do trybu taktycznego, ale on też jest do bani, bo przeciwnicy sami tak nie działają i planowanie tylko własnych działań mało daje. Co jeszcze… długo mi zajęło kapinięcie się, że na R3 jest komenda „za mną”, wcześniej zastanawiałem się, czemu towarzysze raz za mną biegną, a raz nie. W ogóle ich IQ jest na poziomie ameby… Podczas walki właściwie tylko stoją i strzelają, i tak aż padną, nic inwencji. Kijowe w tym jest jeszcze to, ze przeciwnicy kieruj ogień głównie na prowadzoną postać, więc cała robota i tak na nas spada. Jest to problem, i to duży, bo liczba przeciwników często jest znaczna. Przynajmniej apteczek często nie brakuje. Dodatkowo przy niektórych przeciwnikach trudno ocenić zasięg ich ataku, a ustawienie na krzyżaku wyboru specjalnej broni jest bardzo niewygodne w użyciu. Natomiast jeśli chodzi o pojedynki z bossami, to są bardzo niezbalansowane – jedne będą wymagały kilkunastu prób i masy przekleństw, inne stania w miejscu i strzelania…

Fear Effect Sedna to w 3/4 porządnie przygotowana gra, natomiast ostatnia ćwiartka ssie na maksa. Coś mi się zdaje, że ekipa Sushee wzięła na siebie zbyt ambitne zadanie, jeśli chodzi o stworzenie systemu walki, a wydawcy nie przyłożyli się podczas nadzoru. Ich pierwszą i jedyną poprzedzającą Sednę produkcją jest przygodówka, która zebrała niezłe oceny. I to widać w FF, bo scenariusz, klimat, zagadki i AV grają. Walki za to są tragicznie pomyślane i jest to problem, bo jest dość sporo. Na szczęście wszystkie potyczki da się zaliczyć, więc nie można mówić o tym, że gra jest zupełnie niegrywalna. Jeśli zainteresowała Was ta pozycja lub macie sentyment do oryginału, to zaopatrzcie się w nią, ale na pewno nie za pełną ceną. Co najmniej 50% obniżka dopiero da kwotę, która nie będzie piachem w zębach, jakim jest walka dla tej produkcji…


Ocena: 5,5/10


Serdecznie dziękujemy Forever Entertainment
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Sushee, Forever Entertainment
Wydawca: Square Enix, Forever Entertainment
Data wydania: 6 marca 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 6,9 GB
Cena dla Switcha: 84 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *