Crash Bandicoot N. Sane Trilogy

Książki i gry to dwa dobra, do których właściwie nie wracam, gdy już raz je oblecę. Przypuszczam, że to kwestia ilości czasu, jaki pochłaniają, oraz tego, że jest masa innych tytułów, z którymi chcę się zapoznać.

Jeśli mnie pamięć nie myli, Crash będzie dopiero drugą produkcją (rozumiem przez to trylogię), do której wróciłem, mimo uprzedniego jej przejścia. Pierwszą powtórzoną grą na pewno był Final Fantasy VII. Wszystkie te gry obleciałem na PSX-ie, którego nawet nie miałem w domu. Musiałem jeździć do babci, bo z nią mieszkał wujek i on właśnie miał Szaraka. Aż dziwne, ile gier w ten sposób udało mi się przejść, nie mówiąc o tym, że sam ten FFVII zajął mi 2x300h. Ale, o Crashu miałem…  Pierwsze dwie części były już dostępne, gdy wuja kupił konsolę, miał je nawet oryginalne! Wiem, że w jedynkę grałem na pewno, ale mam mgliste wrażenie, że jednak jej nie przeszedłem, po prostu ostatniej walki nie kojarzyłem. W ogóle okazało się też, że kompletnie nie pamiętałem, jak dziwny był tam system save’ów. I skąd pamięć, że jeździło się na świni po moście? No nic, jeśli chodzi o dwójkę, sprawa jest jasna, przeszedłem ją. To samo z trójką i ją w sumie pamiętam najlepiej, pewnie dlatego, że pojawiła się najpóźniej i miała dużo różnorodnych plansz. Ponowne podejście do tych produkcji przypomniało mi, ile dawały frajdy, i gdyby ktoś z Was nie miał jeszcze do czynienia z tą serią, to na początek pokrótce opiszę każdą część.

Pierwsza część gry zaprezentowała nam dziarskiego Crasha Bandicoota – jamraja, który miał stać się częścią eksperymentów przeprowadzanych przez doktora Neo Corteksa. Jednak, na szczęście, pomarańczowemu zwierzowi udało się w ostatniej chwili uciec, ale w rękach złego naukowca została jego dziewczyna. Tak więc Crash nie może nacieszyć się dopiero co zdobytą wolnością i podejmuje próbę ratunku ukochanej. Do pokonania ma 20 plansz oraz 6 bossów. Jeśli chodzi o levele, większość przyjdzie nam pokonywać w opcji 3D, ale na ścieżce o niedużej szerokości; nie dostajemy w pełni otwartych plansz. Po drodze musimy przede wszystkim przeskakiwać przez różne przeszkody, jak przepaście, rozgrzane rury czy rozpadające się półki. Poza tym pojawiają się miejsca, w którym poruszamy się w widoku 2D, ale wcale nie ułatwia to rozgrywki. Przeszkody są tak porozstawiane, że bardzo łatwo zginąć, bo często trzeba wykazać się dużą precyzją i szybkością. Ponieważ była to pierwsza część, twórcy nie szaleli ze zdolnościom Crasha, toteż tylko skacze i robi kołowrotek, aby ubijać przeciwników i rozbijać skrzynki. Ten ograniczony zakres działań nie ograniczył ich jednak w kreatywności przy tworzeniu pułapek oraz w podkręcaniu trudności. Kiedyś było więc tak, że jak się zginęło, to się zginęło i trzeba było lecieć od wymęczonego sejwa. Teraz, gdy stracimy wszystkie życia, po prostu trafiamy z powrotem na mapę i możemy podejść ponownie do ostatniej planszy z czterema nowymi życiami. Już samo przejście tej części jest bardzo satysfakcjonujące, ponieważ potrafi wymusić i kilkanaście podejść do jednego miejsca na planszy! Tu muszę zaznaczyć, że w większości przypadków zgony są jednak winą gracza, czasem tylko się zdarzy, że design trochę zmyla. Podobnie wygląda też sprawa z bossami. Każdy z nich jest wymagający i trzeba wykazać się niezłą zręcznością, by ich przejść. Poza tym projekty zarówno walk, jak i samych wrogów cieszą. Gdyby po przejściu plansz komuś było mało, to może się jeszcze wykazać na dwa sposoby. Pierwszy to zbieranie klejnotów, które dzielą się na szare oraz kolorowe. Szare dostajemy za zebranie wszystkich skrzynek na planszy. Kolorowe wymagają zdobycia skrzynek i przejścia bez straty życia. Dodatkowo są też do zdobycia dwa klucze do bonusowych plansz. Ostatnim elementem zabawy są próby czasowe… Po zaliczeniu każdy level oferuje przejście go na czas. Aby dostać najlepszy, platynowy artefakt, trzeba plansze znać na pamięć i być cholernie sprawnym graczem! Gdym miał wystawić ocenę tylko tej części, spokojnie dałbym 9/10.

Po pokonaniu Corteksa i odzyskaniu dziewczyny Crash wiódł spokojne życie. Ale chyba jednak zerwał z tą laską, bo już jej nie widać na scenkach, za to pojawiła się siostra jamraja. To właśnie ona, poniekąd, zainicjowała drugą przygodę i ponowne spotkanie z dr. Neo, no bo oczywiście nie mógł od tak odejść w niebyt. Tym razem rozstawił swój warsztat w kosmosie i tam uknuł nowy plan. Aby go dokończyć, potrzebne mu jest 25 pięć specjalnych kryształów. Z racji tego, że nasz protagonista inteligencją nie grzeszy, antagonista wkręca go w zdobywanie potrzebnych mu materiałów. W tej części co kilka plansz pojawiają się dialogi, czego nie było w poprzedniej części i jest to miły dodatek. Zmieniła się też koncepcja mapy. Już nie chodzimy po wyspach, teraz krążymy po pomieszczeniach z portalami do plansz. Każde takie pomieszczenie to pięć leveli i jeden boss. Zasady gry się nie zmieniły, choć, oczywiście, zmienił się wygląd części plansz (np. doszły plansze śnieżne), pojawili się nowi przeciwnicy oraz w ramach odskoczni od biegania teraz jeszcze „pojedziemy” na polarnym misiu oraz popływamy na motorowej desce. Jeśli chodzi o te nowości, to jazda na misiu jest fajna, tak deska kiepsko się prowadzi i wskakujemy na nią tylko na krótkich odcinkach, więc jej obecność niezbyt daje pole do popisu. Jeśli chodzi o kryształy oraz próby czasu, główne zasady pozostały bez zmian. Jedyna różnica pojawia się przy zgonach – już nie musimy przejść planszy na jednym życiu, tylko wystarczy tak dojść do pewnego etapu, by pojawiła się specjalna platforma. W kwestii ruchów do naszego „arsenału” doszły schylanie się, co w połączeniu z biegiem można przełożyć na wślizg; pojawiła się też dzięki temu opcja wyższego wyskoku. Na jednym typie planszy uda nam się też schować pod ziemię. Dodatki te jednak nie wpływają jakoś wyraźnie na grę, nie mówiąc już o trudności. W ogóle, jeśli o trudność chodzi, to twórcy musieli wyjść z założenia, że tę część zrobią bardziej przyjazną. Nie wiem, może doszło do nich, że dużo dzieci chciało grać w ich produkcję? W każdym razie plansze są wyraźnie łatwiejsze, ale wciąż daleko im do określenia ich jako „łatwe”. Za to zdecydowanie łatwi są już bossowie, i w ogóle dość zawodzą w każdym aspekcie w porównaniu z jedynką. Tej części dałbym 7/10.

Zgadnijcie co… Tak, Crotex znowu przeżył… Ale tym razem powrócił wraz ze złym bliźniakiem naszej maski. Okazuje się, że to Uka Uka od początku stał za działaniami złego doktora, bo chciał wydostać się z niewoli i przejąć władzę nad światem. Ponieważ na razie udało mu się tylko wydostać, a reszta planu wzięła w łeb, trzeba było wprowadzić pewne zmiany. I tym razem jamraj, już w aktywniejszym towarzystwie siostry, staje im drodze. W tej części gry pojawia się najwięcej zmian, która zapewne są też efektem rozwinięcia developingu na PSX-ie. Oczywiście nadal główną bazą są levele 3D z etapami 2D, ale teraz jest więcej opcji wodnych oraz mieszania styli plansz. Jeśli o wodę chodzi, pojawiają się levele podwodne, w których głównie pływamy w zestawie płetwonurka. Jest też opcja nawodna, w której Coco zasuwa na skuterze wodnym. Skoro przy zasuwaniu jesteśmy, jest jeszcze więcej jeżdżenia. Tym razem to Coco dosiada zwierzaczka, a jest nim tygrysek. Crash za to dostał występ w wyścigach ulicznych, w których ciśnie na motorze. Jeśli chodzi o ruchy, większość mamy na starcie, ale teraz wraz z pokonywaniem kolejnych bossów dostaniemy nowe działania. Jednym z nich jest szybszy bieg (choć to już było na końcu dwójki), podwójny skok czy, co najbardziej ikoniczne dla tej części, strzelanie z bazooki. Wszystkie te zmiany korzystnie wpływają na zabawę z trójką, ale bez wątpienia jest to najłatwiejsza z wszystkich części serii. Lepiej jednak wygląda kwestia bossów, z którymi pojedynki zostały lepiej zaprojektowane niż w dwójce, a więc dają trochę więcej wyzwania. Kwestia klejnotów i prób czasowych nie uległa zmianie. Z racji zasadniczo ciekawszych, a właściwie większych i bardziej widocznych zmian, i mimo większej prostoty, tej części dałbym 8/10.

Od czasów PSX-a nie miałem do czynienia z tymi grami, ale jakaś tam pamięć, jak to wszystko wyglądało, pozostała. Poza tym przed wydaniem odświeżonej odsłony wydawca, a także i twórcy treści podrzucali przeróżne porównania, jak było i jak jest. Tak w zasadzie większość pozostała bez zmian, przede wszystkim w sferze audio. Muzyka jest przyjemna, nawiązuje do różnych gatunków muzycznych i stylem często wpasowuje się w plansze, po których biegamy. Dobrej jakości jest też dubbing, ponieważ głosy zostały odpowiednio dobrane do postaci, a aktorzy wczuli się w nie. W przypadku grafiki ideowo jest bez zmian, czyli nadal biegamy po tych samych planszach z tym samym rozkładem przeszkód. Obecna część wizualna została jednak przygotowana od podstaw. Większość rzeczy pozostała taka sama w charakterze, szczególnie przeciwnicy. Levele na pewno są ładniejsze, choć niektóre ich elementy mocno rażą, a w śród nich część metalowych skrzynek czy czasem woda, która nieraz wygląda jak śliska tekstura, w której brodzimy. Jeśli chodzi o postaci, mam wrażenie, że największą zmianę przeszedł Crash i wcale nie jest to zmiana na lepsze. W starym było coś z twardziela, może z racji kanciastości? Nowy to tylko głupek w stylu współczesnych kreskówek… Przy tym odświeżaniu nie obyło się bez bugów, a najpoważniejszy, jaki napotkałem, to zaklinowanie się pod ziemią bez możliwości wyskoku. Czasem pojawiały się też jakieś pomniejsze błędy obrazu. Jeśli chodzi o jakość portu, to jest w porządku, ale widać konkretne różnice między dokiem, a handheldem. W trybie ręcznym na levelach 3D już w niedużej odległości od nas pojawia się rozmycie, co może sprawiać problemy w planowaniu szybkiego przebiegnięcia. Paskudna jest też mapa świata w części pierwszej. W doku wszystko wygląda już lepiej, poza tym w obu opcjach gra działa płynnie, co jest ważne w takiej pozycji. Widziałem w necie jakieś narzekania, że trylogia na Switchu działa w 420p, ale której opcji to dotyczyło, nie wiem. Jeśli też spotkaliście się z tym biadoleniem i mogło wpłynąć na Waszą decyzję o zakupie, to ja radziłbym się nie przejmować. Gra działa i wygląda dobrze.

Czy graliście już w oryginalne wersje, czy nie, zalecam zainteresować się odświeżoną odsłoną. Jest to jedna z tych serii, które dobrze się zestarzały, a wiec nadal dają wiele radości z ogrywania ich. Odmłodzone wydanie ma ten plus, że po prostu lepiej prezentuje się na współczesnym sprzęcie, a w znacznej mierze twórcy remastera starali się zachować wygląd oryginału. Wpłynęli jednak trochę na rozgrywkę, co niekoniecznie jest złym rozwiązaniem. Przede wszystkim w jedynce w końcu normalnie działa system sejwów. Poza tym gry stała się trochę łatwiejsze z dwóch powodów. Po pierwsze, sterowanie zostało lekko ulepszone, tak więc można na przykład gładziej sterować analogiem (choć bywają miejsca, że d-pad wciąż jest lepszym rozwiązaniem). Po drugie, system żyć się zmienił. Teraz, jak już wcześniej wspomniałem, po straceniu wszystkich na jakiejś planszy wracamy do miejsca wyboru leveli z czterema nowymi szansami. Inną pomocą jest pojawianie się dodatkowej skrzynki z check pointem, jeśli za dużo razy zginiemy na danym odcinku drogi. Na koniec, jakoś po czterech zgonach w danym miejscu, dostajemy maskę ochronną po respawnie w check poincie. Nie są to złe zmiany i niektórym na pewno bardzo pomogą, szczególnie w pierwszej grze. Jeśli więc nadal się wahacie, to polecam, szczególnie, że w jednej cenie od razu macie pakiet trzech gier, więc nawet gdy nie będzie chciało Wam się zbierać klejnotów (i tak przynajmniej spróbujecie!) czy robić prób czasowych, to wciąż macie sporo do przejścia.


Ocena: 8,5/10


Producent: Naughty Dog, Vicarious Visions, Toys For Bob
Wydawca: Activision
Data wydania: 29 czerwca 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 5,2 GB
Cena: 169 PLB


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink (w banerze poniżej) oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia-bannerplay-asia_mypsvita


Crash Bandicoot

Crash Bandicoot 2: Cortex Strikes Back

Crash Bandicoot 3: Warped

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *