Victor Vran: Overkill Edition

Choć na słicza wyszło wyszło niedawno trzecie Diablo, warto przyjrzeć się innemu tytułowi reprezentującemu ten sam gatunek.

Wkraczamy do miasta zawładniętego przez demony, aby odnaleźć przyjaciela. Nie przeszkadza nam jednak to, że zewsząd próbują zabić nas różne bestie, ponieważ naszą fuchą jest pozbywanie się istot nieczystych. Jak nie trudno się domyśleć, nasza misja się rozrasta, a my pomału dowiadujemy się, co stoi za przejęciem mieściny przez złe moce. Jak można się domyśleć, fabuła nie jest najmocniejszą stroną produkcji, ale nie można też zbytnio narzekać, ponieważ przez całą podróż towarzysz nam głos, który komentuje prawie każdą sytuację. Główną jego zaletą jest naprawdę świetny humor wprowadzający trochę rozluźnienia w klimat grozy.

Naszą bazą będzie zamek, w którym możemy dokonać zakupów, dokonać transmutacji czy w końcu wybrać cel naszej podróży. Jest to dość ciasne miejsce, ale dzięki temu praktyczne, a wszystko mamy pod nosem. Jest to duża zaleta, ponieważ osobiście irytuje mnie w różnych rpgach rozbicie tego na całe miasto i latanie pół mapy, aby skorzystać z kowala. Na wyprawy wyruszamy, wybierając lokację z mapy. Dostęp do kolejnych miejsc otrzymujemy, znajdując przejście na wcześniejszych planszach.

Plansze nie są generowane automatycznie, co ma swoje plusy i minusy. Do zalet można zalecić przemyślane ułożenie różnych miejsc i sekretów, ponieważ każdy poziom ma ukryty skrytki ze skarbem. Drugą jest natomiast możliwość ułożenia strategii, ponieważ każda plansza ma szereg wyzwań. Początkowo są one trywialne, ale później pojawiają się naprawdę trudne wyzwania. Minusem oczywiście jest oczywiście powtarzalność, jeśli ktoś raz jeszcze chciałby spróbować przejść produkcję.

Choć tego problemu raczej tu nie ma, ponieważ opowiedzenie historii nie jest chyba celem Victor Vran: Overkill Edition. Przede wszystkim tytuł stawia graczowi wyzwanie, a próba pokonania niektórych bossów przyprawi o zgrzytanie zębów. I choć wydaje się, że jest to klasyczny przedstawiciel hack’n’slashy, to zastosowane tutaj systemy sprawiają, że dużo zależy od umiejętności i planowania starć. Jest to jeden z nielicznych tytułów, w którym nie warto trzymać ataku specjalnego na czarną godzinę. Przede wszystkim poziomy doświadczenia ze statystyk wpływają tylko na poziom życia. Reszta to dodanie ilości slotów na karty i większa pula punktów na nie. Obrona zależy natomiast od noszonej zbroi, przy czym nie możemy ich kupić, tylko wybrać jedną z trzech co kilkanaście poziomów.

Tak naprawdę siła naszej jednostki zależy od noszonego ekwipunku. Możemy mieć naraz w reku dwa rodzaje uzbrojenia. Każdy typ posiada swój zestaw ataków, jeden zwykły oraz dwa potrzebujące czasu na naładowanie. Ciekawie rozwiązano problem rynsztunku legendarnego, ponieważ ich siła zależy od poziomy naszego bohatera. Dzięki temu warto ją zachować, nawet jeśli póki co jest o wiele gorsza od normalnego uzbrojenia. Oprócz tego wyposażamy do dwóch ataków specjalnych ładowanych za zabijanie wrogów oraz wspomniane wcześniej karty. Tak naprawdę to od dobrego zestawu zależeć będą nasze losy w późniejszych etapach. Jedne zwiększą naszą obronę, inne dodadzą wykradanie życia przeciwnikom, inne natomiast wesprą nas dodatkowym atakiem.

Victor Vran: Overkill Edition oferuje nam klasyczny rzut izometryczny, który pozwala nam na aktywne śledzenie planszy, aby panować nad sytuacją, gdy w okół mamy zastępy przeciwników. To jest duża zaleta, zwłaszcza że możemy dowolnie nią obracać. Jednak sam wygląd produkcji nie jest jakiś zachwycający. Mapy nie są szczegółowe, a uproszczenia graficzne, jak znikające budynki, na początku trochę kują w oczy. Audio, mimo że nie jest jakieś wybitne, jest klimatyczne i oddaje ponury nastrój. Na wyróżnianie zasługuje też dubbing, a zwłaszcza głos narratora, który jest po prostu świetny.

Do Victor Vran: Overkill Edition podchodziłem z przekonaniem, że będzie to zrobiony tanim kosztem szrot. Po części tak jest, ponieważ wiele rzeczy tak początkowo wygląda. Jednak jeśli damy jej szanse, dostajemy naprawdę wymagający tytuł, który nie prowadzi gracza za rączkę. Wręcz przeciwnie, produkcja raz za razem udowadnia, że ciągle da się podnosić poprzeczkę. Zwłaszcza że miałem przyjemność ograć już najnowsze Diablo, które pozostało za duży niesmak, jeśli chodzi o poziom wyzwania…


Ocena: 6,5/10


Producent: Haemimont Games
Wydawca: Haemimont Games
Data wydania: 28 sierpnia 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 3,3 GB
Cena: 160 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink (w banerze poniżej) oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia-bannerplay-asia_mypsvita


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *