Miracle Snack Shop

Nie przepadam za wszelkiego rodzaju menadżerami, ale ilustracje i część visual novelowa w Miracle Snack Shop sprawiły, że zdecydowałem się sięgnąć po tę produkcję.

Za tytuł gry posłużyła nazwa lokalu z deserami (i nie tylko) bazującymi na kruszonym lodzie. Angielska nazwa tej formy smakołyku to „shaved ice”, natomiast jego początki są przypisywane Japończykom. Przygotowanie takiego lodu jest dość proste – wystarczy skruszyć odpowiednio lód i dodać do niego dodatki, jak syropy czy, jeśli zagracie w grę, nawet takie rzeczy, jak boczek… ale to już pewnie jakieś wymysły… Chociaż… w końcu Amerykanie jedzą burgery w pączku, a niedawno się dowiedziałem, że ktoś wpadł na pomysł podawania ptysi w opcji wytrawnej (nadziewane pieczarkami, kurczakiem itd.). Natomiast jeśli próbujecie sobie wyobrazić, jak może smakować taki deser, to mnie przychodzą na myśl tanie pałeczki lodowe. Były bardzo popularne w latach 90., ale wciąż można je spotkać w sklepowych zamrażarkach, gdzie nie dominuje Algida czy jakieś dziwadła na bazie batoników. Ale nie o tym ma być ten tekst…

Właścicielem Miracle Snack Shop jest Seolhwa, który lodziarnię otrzymał od rodziców swojego byłego partnera biznesowego. Ich drogi się rozstały, ponieważ „kolega” narobił długów i musieli zamknąć interes. Ponieważ honor jest ważny w Korei, ojciec oszusta zaproponował przepisanie na nowego właściciela swojego dawnego interesu. Co ciekawe jednak, notariusz, który zajmował się papierami, powiedział Seolhwie, że ten budynek jest nawiedzony… Szybko okazało się, że duchów nie ma, ale na poddaszu w sypialni znajduje się portal. Lodziarz nie zebrał się na odwagę, by do niego wejść, ale ktoś z drugiej strony się nią wykazał!

Jak się później dowiadujemy, to nie tyle odwaga, co chęć ucieczki od natłoku obowiązku zmobilizowała Królową Soli do wejścia do magicznego portalu. I tak oto zetknęły się ze sobą dwa światy – pierwszy jest naszą rzeczywistością, a drugi jest jak średniowieczny świat fantasy. Na początku ze względu na różnicę w językach oboje nie mogli się porozumieć, ale dziwny system widoczny tylko dla królowej pozwolił jej szybko nauczyć się koreańskiego, dzięki czemu w końcu Philia i Seolhwa mogli zacząć powoli poznawać siebie i swoje krainy. Oprócz romansu w tej ścieżce kryje się coś więcej. Ktoś musiał przecież otworzyć ten portal, ktoś też stworzył system, który podpowiada królowej, co widzi. Dzięki temu historia jest ciekawa i kilka potencjalnych zakończeń daje lepszy obraz sytuacji, w jakiej znalazła się lodowa para. Przyjemnym dodatkiem po zakończeniu głównego wątku jest także DLC, które rozgrywa się po jednym z dostępnych finałów i można go uznać za wisienkę na torcie.

Drugą kobietą, która pojawia się w życiu protagonisty, jest Mira. Jej przybycie do lokalu z deserami już takie niezwykłe nie jest, co nie znaczy, że nie zrobi zamieszania. A powodem tego jest to, że posiada kanał na YT o nazwie Miracle TV. Niestety próbuje wybić się na sensacjach oraz mocno kombinuje, jak rozwinąć swoją działalność, co mocno odbije się na kieszeni Seolhwy. Na szczęście dla jej ścieżki dochodzą też różne komplikacje z jej życia, dzięki czemu staje się kimś więcej niż tylko irytującą „influencerką”.

Scenarzyści Mircale Snack Shop postanowili zestawić ze sobą ogień i lód, więc Philia i Mira są zupełnie innymi osobistościami. Królowa Soli jest bardziej wycofana, przestraszona nowym światem i długo zajmuje jej otwarcie się na nowości. Poza tym interesujący jest wątek jej świata, jak się rozwinął oraz jak ona doszła do władzy oraz jakie są jej perspektywy. Youtuberka z kolei ma szelmowski charakterek, prze do przodu, nie bacząc na konsekwencje, i stara się każdą sytuację obrócić na swoją korzyść. Jej życie nie jest tak interesujące jak Philii, ale w końcu jest z naszej rzeczywistości, o której wiemy wszystko. Ale też w związku z tym problemy, z którymi się boryka, są dla nas bardziej zrozumiałe. Przeczytanie ścieżek obu kobiet jest więc ciekawe na swój sposób. Poza tym system gry nie daje możliwości żonglowania pannami, w związku z tym trzeba się skupić na jednej wybranej w danym przejściu. W części VN-kowej jest kilka momentów, gdy trzeba dokonać wyboru odpowiedzi, ale mają znaczenie tylko pod podwyższenie relacji z daną partnerką. Niestety też z powodu dodatku zarządzania lokalem pod koniec danego nam roku tak właściwie nie otrzymujemy już ciekawych rozmów z Philią i Mirą. O ile w pierwszym przypadku sytuację ratują krótkie już samotne wizyty do Królestwa Soli, tak przy influencerce, gdy mamy pełny pasek zażyłości, nie pozostaje nic, jak tylko otwierać co tydzień sklep aż do końca czasu bez dodatkowych ciekawych scen.

Symulator tudzież menadżer sklepu zawarty w Miracle Snack Shop okazał się dość prostym dodatkiem. Dostajemy 302 dni, które zostały podzielone na tygodniowe interwały. Gdy otworzymy zakład na kolejne siedem dni zobaczymy, ile osób przyszło i ile zarobiliśmy. Przed kolejnym otwarciem możemy spojrzeć, jakie dostaliśmy recenzje i spełnić zachcianki klientów. Możemy też nauczyć się przepisu, jeśli została nam podana taka opcja. Część z nich jest potrzebna do ścieżek, pozostałe są do wspominanych zachcianek. Każda nauka kosztuje, więc trzeba zarządzać kasą, ale też zostajemy nagrodzeni punktami zdolności kulinarnych, powiększając lodowy arsenał. Kolejną akcją jest wybór epizodu, który chcemy przeczytać. Możemy wybierać między Philią i Mirą, ale, jak napomknąłem, lepiej skupić się na jednej z nich. Do części z tych spotkań też będą potrzebne pieniądze. Ostatnią opcją przed kolejnym otwarciem jest wybranie sposobu promocji lokalu, o ile nas na to stać. Warto jednak w miarę możliwości na nie wykładać, ponieważ podnoszą poziom rozpoznawalności. Im większy skill kulinarny i rozpoznawalność, tym więcej kasy co tydzień będzie nam spływać. Nie jest to skomplikowane i w sumie służy jako ciekawy dodatek do głównego zajęcia, czyli czytania.

O oprawie wizualnej nie muszę się zbytnio rozpisywać. Część visual novelowa jest dość statyczna, więc obrazki dodane do recki w pełni oddają, jak jest… ładna. Muzyka natomiast już taka przyjemna nie jest. Mam wrażenie, że te mniejsze VN-ki korzystają z jakiejś wspólnej biblioteki dźwięków i muzyczek, które są tworzone na zdziecinniałych wersjach instrumentów… Niby da się tego słuchać, ale jest oklepane i nudne. Denerwujące są to dodatkowe efekty dźwiękowe, które mają podkreślać komediowość sytuacji. Na szczęście można je wyłączyć w menu. Ciekawy jest natomiast dubbing, ponieważ do wyboru mamy oryginalny koreański oraz japoński. Zacząłem z Koreankami i muszę stwierdzić, że są lepiej dobrane do postaci niż Japonki. Ale też trzeba być już trochę osłuchanym z koreańskim, bo dziwnie się słucha tego języka, nawet po dłuższej przerwie od jakiegoś serialu czy tp. Zastanawia mnie jednak, dlaczego dźwięk mówienia po ucięciu dialogu, żeby czytać następny, nadal zostaje… Strasznie denerwująca opcja, gdy protagonista jest niemy.

Według licznika Nintendo z Miracle Snack Shop spędziłem ponad 10 godzin. Jest to bardzo możliwe, bo czytania jest dość sporo, szczególnie że ścieżka Królowej Soli jest dość rozwinięta, także dzięki „after story”. Czas, który spędziłem na poznawaniu obu kobiet, był przyjemny, choć Mira nie przypadła mi aż tak do gustu, głównie przez osobowość, za którą nie przepadam. Szkoda też, że twórcy z powodu systemu zarządzania sklepem trochę zostali ograniczeni w scenariuszu, co odczuwa się pod koniec roku. Nie zmienia to jednak faktu, że wraz z ładną oprawą graficzną i dwiema opcjami porządnego dubbingu dla Philii i Miry produkcja o lodziarzu jest zdecydowanie warta polecenia.


Polecamy!


Serdecznie dziękujemy CFK
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Talesshop
Wydawca: CFK
Data wydania: 2 grudnia 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1,3 GB
Cena: 69,20 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *