Iron Man od Medicom Toy (MAFEX action figure)

Na promocjach można wyrwać fajne rzeczy w dobrej cenie. Po dostawie czasem okazuje się, że produkt nie spełnia oczekiwań, i tak też było w przypadku Iron Mana z linii Mafex…

Z tego, co zauważyłem, to nowe japońskie ruchome figurki w wysokości ok. 16 cm zaczynają się od około 60 dolarów. Oczywiście liczba dodatków, użycie różnych materiałów, poziom skomplikowania stawów czy wysokość, aby skalowo postać pasowała do innych z tego samego uniwersum, wpływa na cenę, w tym i jej obniżenie. Któregoś dnia na Play-Asia.com w Daily Deal pojawił się Iron Man, za którego normalnie liczyli sobie 55 dolców. W promocji był zrzucony o około 20, więc trudno było się nie skusić, tym bardziej, że na zdjęciach wyglądał w porządku.

Zanim przejdę dalej, muszę zaznaczyć, że Tony w zbroi był dopiero moją drugą figurką. Wcześniej miałem w rękach jedynie Deadpoola, który jest świetnie wykonany. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy po wyjęciu z plastiku, Iron zaczął się łamać w połowie… Dwa stawy na brzuchu, które mają odpowiadać za nachylenie postaci są strasznie luźne. Jeśli chwycić postać za napierśnik, to wszystko niżej zaraz opada. Drugie, co od razu zwróciło uwagę, to notorycznie wypadająca lewa (z perspektywy figurki) części pasa. Element ten ma zasłaniać staw biodrowy i został dodany w luźnej, wyciąganej formie, aby dostosować się pod układ nóg. To naprawdę fascynujące, że taki sam element z drugiej strony siedzi lepiej w swoim gnieździe i o wiele rzadziej wypada, nawet gdy rusza się odpowiadającą mu nogą. Z lewej strony jeszcze naramiennik ma tendencję do łatwego wyskakiwania z bolców. Natomiast gniazdo prawej dłoni jest trochę za szerokie, bo przy zmianie pozycji dłoń często wypada. Reszta stawów działa i trzyma się już lepiej.

O ile jakość stawów nie jest zaletą tej figurki, to wygląd już tak. Muszę przyznać, że śliski plastik nieźle oddaje ideę metalowego pancerza. Bardzo pozytywnie wypada też wygląd stawów. Już wspominałem o tym przy Deadpoolu, ale przypomnę i tu (a w przyszłości wrócę raz jeszcze, bo jeden nabytek bardzo negatywnie wypada pod tym względem) – stawy nieraz psują wygląd postaci. W przypadku Iron Mana bardzo pomaga to, że postać tak właściwie tworzy zbroja. Rzeźbiarz wziął to pod uwagę i w większych partiach zgięć (łokcie, kolana i barki) postarał się, by elementy te wyglądały właśnie na część mechanizmu, a dzięki temu różne pozy nie rażą kulkami czy innymi alternatywnymi zabiegami. Sam pancerz jest wzorowany na tym z filmu „Avengers: Age of Ultron” i został wiernie oddany. Farba jest nałożona bardzo dobrze wydaje się też dobrej jakości, bo żadnych odprysków czy tp. wciąż nie ma. Są nawet miejscowe cieniowania mające imitować przybrudzenia. Ciekawe są jednak wymienne dłonie – każda z nich zostawiała mi na palcach czarne ślady i zapach farby. Nie wiem, dlaczego nie były suche, ale, na szczęście, jak raz ubrudzą, tak już tego potem nie robią.

Stawy, wygląd, farba… Co jeszcze… Elementy dodatkowe może? W ich liczbie nie ma szaleństwa, ale pewną opcję manewru dają. Przede wszystkim można wymieć głowę z zamkniętą maską na otwartą z twarzą Tony’ego, która została dobrze przygotowana i oddana. Cztery pary dłoni też pozwolą na pewny manewr do ustawiania Iron Mana wraz z innymi postaciami. Dobrym dodatkiem są efekty ognia napędowego (czy jak to nazwać…), szczególnie gdyby chciało się ustawić Starka w pozycji lecącej. Tyle że… tu znów pojawia się pewna niedoróbka, a jest nią podstawka. Medicom w tym przypadku wybrał obręcz, którą rozkłada się ją jak szczypce, a gdy jest zamknięta, można jeszcze ją przesuwać na boki. Samo ramię składa się z dwóch części. Rozwiązanie jako takie nie jest złe, ale złe jest to, że wszystkie części ruchome są za luźne… Nieraz trzeba się nakombinować, by tak zbalansować figurkę, aby wszystko trzymało się w wybranej pozycji, o ile w ogóle będzie to możliwe w co bardziej wyzywających pozach. EDIT: Okazało się, że można dokręcić śrubki w tym standzie (dzięki, Dominik!), po prostu trzeba mocniej docisnąć śrubokręt, inaczej rozjedzie się śrubki, tak jak zrobiłem to z jedną, gdy próbowałem po raz pierwszy. Rzeczywiście ramiona już utrzymują figurkę, tak samo obręcz się nie rozchodzi.

Jak więc widzicie, omawiana ruchoma figurka nie jest pierwszej jakości. Gdyby nie te stawy, spokojnie można by ją polecać. A tak, przy jej problemach, prościej będzie wybrać innego Iron Mana. Ewentualnie, gdyby trafiła się Wam spora zrzutka z ceny, to może wtedy go rozważcie. W sumie jestem ciekaw, czy popadałaby pod gwarancję, ale też nie chciało mi się bawić z wysyłaniem go z powrotem do PA, więc nawet nie pytałem. Przynajmniej trochę mniejszym kosztem mam już odhaczonego Irona, którego zawieszę sobie pod półką, z pozostałymi figurkami tak, aby wyglądało, że leci, i sobie tam zostanie.

Na koniec wspomnę jeszcze, że Medicom Toys wydał tego Iron Mana w 2016 roku i był to dopiero 13 Mafex (linia zaczęła się w 2013 r.). Nie sprawdzałem tego wcześniej, ale pierwsza myśl była taka, że tej serii już podziękuję. Nie byłoby to też jakieś wyrzeczenie, bo rzadko mają coś, co by mnie rzeczywiście interesowało. Jednak gdy na Fejsie dołączyłem do rodzimych grup o figurkach (1 i 2) i podrzuciłem tam zdjęcia tego, co akurat miałem (trzy sztuki, teraz jest sześć i siódma w drodze…), dowiedziałem się kilku rzeczy. Ten Iron jest wciąż uważany za wcześniejszego Mafexa, a one cechowały się różnymi wadami. Jeśli chodzi o te nowsze, to podobno są spore postępy i takich wpadek ze stawami być już nie powinno. Skoro tak, to jeśli będzie okazja, to może jeszcze dam tej linii szansę.


Nazwa: The Avengers Age of Ultron: Iron Man Mark 43
Seria: MAFEX
Producent: Medicom Toy
Wymiary: wys. ok. 16 cm.
Materiały: ABS, ATBC-PVC
Rzeźba: Minoru Yoshihisa Yoshihisa
Data wydania: lipiec 2016
Cena premierowa: 7800 JPY (ok. 270 PLN wg kursu z dnia publikacji recenzji)



 

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *