Heave Ho

Heave Ho objawiło mi się nagle, przy okazji premiery. Nawet jeśli wcześniej widziałem jakąś zapowiedź, to jej nie zapamiętałem. Ale dobrze, że akurat miałem czas i spotkanie za kilka dni, bo dzięki temu mogę Wam teraz polecić ciekawą pozycję na spotkania w kilka osób.

Fabuły tu nie ma, po prostu wchodzimy w rozgrywkę. Na początku projektujemy postać, a następnie przechodzimy do pakietu pięciu plansz. Po zaliczeniu pierwszej piątki odblokowujemy kolejną. W sumie do przejścia jest piętnaście takich zestawów. W każdym z nich trafiamy do innej lokacji oraz mierzymy się z nowymi przeszkodami, jak łapanie oddalonych elementów, bujanie się na linie czy unikanie kolców.

Aby zaliczyć planszę, musimy dostać się z punktu startowego do mety. Nasza postać potrafi łapać się różnych powierzchni lewą i prawą ręką oraz ruszać w lewo i prawo, gdy jedną ręką czegoś się trzyma. W związku z tym cała zabawa staje się miksem wspinaczki z akrobatyką. Bardzo istotne jest więc balansowanie, obliczanie trajektorii lotu, przydatna okazje się również umiejętność rytmicznego naciskania przycisków i wszelkie inne zdolności, które do tej pory przejawiały się w różnych grach bazujących na fizyce i zręczności.

Zarówno dla graczy solowych, jak i współpracujących (od dwóch do czterech), twórcy przygotowali takie same pakiety plansz. Jednak w zależności od liczby aktywnych graczy pojawiają się pewne różnice. Przede wszystkim jest to odległość przeszkód. Po prostu przy grze w coopie często trzeba ze sobą współpracować, aby zaliczyć level. Tak więc, na przykład, jedna osoba łapie się krawędzi, a pozostałe trzy tworzą sznurek, łapiąc jej drugą wolną rękę. Następnie trzeba wspólnie się rozbujać, potem osoba trzymająca obiekt ma się puścić, a ta będąca na dole musi złapać ten oddalony. Brzmi prosto, ale zadanie jest trudne i wiele zależy od osób, z którymi się gra. Bo przecież, mimo że to zabawa bazująca na współpracy, nikt powstrzyma kolegi śmieszka, który stwierdzi, że skoro już jesteśmy ustawieni, to może wszystkich spuścić na śmierć. O lamieniu i jego skutkach już nawet nie wspomnę.

Heave Ho najlepiej wypada właśnie w trybie multi. Samotna przeprawa przez zestawy daje pewną dozę radość ze zręcznościowej rozgrywki, ale nie umywa się do tego, co serwuje wspólna zabawa. Nawet na planszach, w których każdy gracz radzi sobie sam, nie brakuje sytuacji, w których ścieżki się przecinają, ktoś kogoś łapie przez przypadek i oboje spadają; no i, oczywiście, zabawnie patrzy się, jak ktoś inny się męczy. Poza tym przy grze wspólnej o wiele łatwiej o specjalną pałeczkę, której złapanie przenosi nas do minigry, w której możemy zdobyć token. Minigry są różne, np. rzucanie piłki do kosza czy powtarzanie wskazanych ruchów. Dodatek ten zdecydowanie jest trafiony pod względem urozmaicenia rozgrywki. A jeśli chodzi o tokeny, to występują też na planszach, gdy gra się w coopie. Jednak są one trudne do doniesienia do mety i mam wrażenie, że w tej części twórcy trochę przesadzili, szczególnie, że te monety są sposobem na zdobywanie nowych skórek dla postaci.

Pomysł na rozgrywkę w połączeniu z zabawną oprawą AV sprawia, że Heave Ho świetnie sprawdza się jako gra kanapowa. Opcje współpracy, przeszkadzanie sobie dla zabawy czy pomoc w razie awarii dają dużo frajdy. Co ciekawe, ponieważ zaliczyć planszę można tylko wtedy, gdy wszyscy gracze są na mecie, to po dziesięciu minutach lamienia dostajemy drogę ratunkową. Takiej opcji nie ma w solowej rozgrywce, tam już trzeba radzić sobie bez pomocy aż do końca.  Ciekawostką jest jednak to, że i w pojedynczej zabawie potrafi pojawić się minigra, choć mnie spotkało to tylko raz podczas przechodzenia kilku zestawów. Natomiast gdy grałem z dwoma kumplami, były częstsze. I w sumie głównie w tej drugie opcji ma to znaczenie, bo prawdziwy potencjał Heave Ho pokazuje dopiero przy coopie i do tego celu jak najbardziej tę produkcję polecam, a że zasady i sterowanie są proste, to każdy się w to wciągnie (prawie dwie godziny zrobiliśmy przy pierwszym podejściu). Jeśli nie będziecie mieli z kim grać, możecie odpuścić sobie zakup. W związku z tym zaznaczam, że ocenę wystawiam w znacznej mierze z myśli o multi.


Ocena: 8/10


Serdecznie dziękujemy Devolver Digital
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Le Cartel
Wydawca: Devolver Digital
Data wydania: 29 sierpnia 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1,14 GB
Cena: 40 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *