Sword Art Online: Fatal Bullet

Mieliśmy miecze, następnie wróżki, więc przyszła pora na broń palną.

Kto śledził losy Kirito i jego gromadki, doszedł na pewno do momentu, gdy wylądowali oni w grze Gun Gale Online. Tutaj zaznaczę, że nie planuję skupiać się na przybliżaniu historii z poprzednich części, ponieważ można to nadrobić za pomocą wielu mediów, w tym gier. Znajomość dotychczasowych wydarzeń nie jest jednak konieczne do poznawania Fatal Bullet, jednak znacznie ograniczy to cieszenie się produkcją. Jeśli natomiast swojego czasu śledziliśmy np. anime, to mam dobre wieści, ponieważ nie mamy tu powielenia tej historii, a przynajmniej nie stanowi głównego wątku.

Nasz protagonista nie będzie stanowił nikogo z podstawowej paczki Kirito, ponieważ jest to postać całkowicie nowa persona, a Gun Gale Online jest jego pierwszym VRMMORPG. W pierwszych krokach pomaga mu jego znajoma, z którą podejmuje się wykonania pewnego questa. Właśnie w ten sposób udaje mu się zdobyć bardzo unikatowy „przedmiot”, który jest częścią większego zadania. Właśnie wypełnianie tego eventu jest głównym wątkiem fabularnym produkcji. Nie powiedziałbym, że jest on jakoś szczególnie ciekawy, ale taka opcja wydaje mi się lepsza, niż po raz któryś śledzić znane wydarzenia.

Na wstępie zaznaczę, że strzelanki na konsolach to dla mnie abstrakcja, natomiast najnowsza część SAO reprezentuje ten gatunek. Jednak w tym wypadku produkcja oferuje nam dwa rozwiązania. Jednym jest co prawda żmudne i ręczne namierzanie małym celownikiem, natomiast my przez większość produkcji będziemy wybierać to drugie, w którym naszym zadaniem będzie umieszczenie przeciwnika w wielkim polu, a nasz bohater sam już zajmie się resztą. Koniec końców rozgrywka to bieganie i naciskanie przycisku odpowiedzialnego za strzelanie przy minimalnym wysiłku przeznaczonego na celowanie. Raz na jakiś czas odpalimy jakiś skill albo ożywimy poległego towarzysza.

Jeśli już mowa o nasze wsparcie, to razem z nami mogą wykonywać z nami trzej inni towarzysze. Przez większość gry była to stała ekipa… ponieważ opcja zmiany jest w nieoczywistym miejscu, a mimo kilkudziesięciu samouczków, ten element jest pominięty. Sami NPC są przydatni do czasu, dopóki żyjemy. Wtedy pomagają zniszczyć przeciwników, uleczą czy dodadzą jakieś buffy. Gdy natomiast postać przez nas sterowana umrze, zaczyna się komedia. Towarzysze stają się ślepi na wszystko i pędzą nas ożywić, często przy tym bezsensownie ginąć. Lepszą taktyką jest unikanie walk, pozwalając im zająć się wrogiem, wspomagając z odległości niż stać w pierwszym szeregu.

Dość nietypowym rozwiązaniem jest przyznanie doświadczenia nie po zabiciu stwora, ale przy powrocie z misji. Następuje wtedy podliczenie, a nasza postać może zyskać nawet kilka poziomów doświadczenia, jeśli spędziliśmy trochę czasu na farmieniu. To rozwiązanie bardzo pozytywnie wpłynęło na rozgrywkę, ponieważ wyeliminowało zerkanie co chwilę, ile nam jeszcze expa brakuje do poziomu. Śmiało mogę powiedzieć, że w sytuacjach, gdy chcemy trochę podbić poziom, nie idziemy na bój sam w sobie, ale raczej skupiamy się na wykonywaniu zadań pobocznych.

Levelować będziemy chcieli, ponieważ każdy awans daje nam pulę punktów do rozdysponowania w statystykach, a one odpowiadają albo za dostęp do nowych skilli, albo za możliwość ekwipowania nowszych broni, albo zwiększają wytrzymałość. Zwłaszcza ta ostatnia rzecz jest dość istotna, ponieważ w tylko w ten sposób jesteśmy zwiększyć defensywę bohatera. Nie ma żadnych zbroi, które podniosą ten parametr. Bronie natomiast dzielą się na kilka typów i ma to znaczenie w dwóch kwestiach. Pierwsza to rosnąca kompatybilność z danym typem, druga to amunicja, ponieważ nie mamy jej nieskończoną ilość, a po każdej misji najlepiej ją dokupić.

Świat Fatal Bullet to górzyste tereny, stare fabryki, opuszczone miasto i pustynie, przez co mamy dość szarą stylistykę. Same tereny też nie są jakieś różnorodne i szczegółowe, a dungeony naprawdę do siebie podobne. Spore zarzuty mam też do pracy kamery, zwłaszcza gdy celujemy ręcznie, ponieważ potrafi się tak ustawić, że bohater zasłania nam celownik… Jeśli chodzi o audio, to na plus trzeba wspomnieć o oryginalnych głosach bohaterów. Niby szczegół, a uprzyjemnia rozgrywkę. Sama ścieżka dźwiękowa nie rzuca się w ucho, zwłaszcza że częściej będziemy słyszeć odgłosy naszego oręża.

Ogrywanie przeze mnie gier z serii SAO to już moja tradycja, dlatego cieszę się, że Fatal Bullet wyszło też na słicza. Jednak trudno mi jednoznacznie ją polecić, a idealnie pasuje tu określenie „guilty pleasure”, ponieważ mimo słabego gameplayu czy mało ciekawej fabuły, przytrzymała mnie do samego końca. Właśnie dlatego mogę ją mimo wszystko polecić fanom uniwersum oraz ewentualnie osobom, które szukają bardziej casualowej strzelanki na konsolę.


Ocena: 5,5/10


Producent: Dimps Corporation
Wydawca: Bandai Namco Games
Data wydania: 9 sierpnia 2019
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 6,5 GB
Cena: 249 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia_mypsvita


Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. kotek pisze:

    „Nasz protagonista nie będzie stanowił nikogo z podstawowej paczki Kirito, ponieważ jest to postać całkowicie nowa persona, a Gun Gale Online jest jego pierwszym VRMMORPG.” – ej no, jakaś korekta by się przydała :/ Poza tym tekst sprawia wrażenie pisanego w przerwach między jakąś ciężką pracą, która to wydrenowała autora z wszelkich sił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *