Marvel Ultimate Alliance 3: The Black Order

Raczej nikt się nie spodziewał, że Nintendo dostanie tytuł ekskluzywny z bohaterami Marvela – a jednak.

Pewnie wielu pamięta jeszcze czasy, gdy gry na licencji to były programy pisane szybko na kolanie, aby zdążyć z premiera filmu. Przez takie zabiegi otrzymaliśmy wiele potworków, w które nie dało się grac, ponieważ nie zachwycały jakością wykonania, a co gorsza często były naszpikowane błędami. Na szczęście ten trend pomału zaczął się w pewnym momencie zmieniać, dzięki czemu otrzymaliśmy np. trylogię z Batmanem czy dość niedawno wydanego na PS4 Spider-Mana. W tych przykładach widać, ze coraz częściej gry w ogóle nie są powiązane fabularnie z dziełami kinowymi, mimo to spełniają swoją role – osoby, które w nie zagrały, chętniej obejrzą w kinie ulubione postaci i odwrotnie. I właśnie takie podejście dostaliśmy także w MUA3, chociaż w tym przypadku mamy ciekawy zabieg ponieważ zarówno w najnowszym filmie ze stajni Disneya, jak i w tym tytule mamy kamienie nieskończoności. Jednak na tym podobieństwo się kończy, a oba dzieła przedstawiają swoje wariacje na temat tej przygody. Największa różnica jest w wyborze postaci. Przede wszystkim licencje w grach pozwala na o wiele większy zakres bohaterów, dlatego oprócz postaci znanych z MCU mamy też X-Menów czy Deadpoola. Podobnie mają się rzeczy np. z takim Daredevilem, który w filmowym uniwersum miał tylko serial, dlatego w głównych wydarzeniach go pominięto. Marvel Ultimate Alliance 3 pozwala takim, i wielu innym postaci zaistnieć, co daje większe możliwości. Jednak sama konstrukcja rozdziałów nie zachwyca. W skrócie trafiamy do lokacji, w której znany czarny charakter szaleje nagle z nowymi mocami. Właśnie dlatego przebijamy się do niego przez zastępy przeciwników, przy okazji zbieramy nowych towarzyszy. Klimat ratują rożne smaczki w odwiedzanych miejscach i rzucane teksty bohaterów.

Nie będę ukrywać, że rozgrywka w Marvel Ultimate Alliance 3 jest jakaś wymyślna. Nie minąłbym się z prawdą, gdybym napisał, że w większości jest to bezmyślna młócka. I nie piszę tego jako zarzut, ponieważ czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze. I tak też jest tym razem. Tak naprawdę oprócz podstawowych ataków mamy do czterech umiejętności specjalnych oraz jeden finiszer. W ten sposób osoba, która nie miała z tytułem do czynienia, może w dość krótkim czasie opanować danego bohatera, tym samym próg wejścia jest dość niski. Nie jest to jednak przypadek, a celowy zabieg, aby MUA3 było tytułem, do którego można zasiąść ze znajomymi i razem przekopywać się przez zastępy przeciwników. Sugerować też to może konstrukcja poziomów. Raczej mało jest miejsc, w których nic się nie dzieje, a trudność w zagadkach to przeszkadzający w ich rozwiązywaniu przeciwnicy. Idealnie więc sprawdzi się w nich praca zespołowa.

Do podobnych wniosków można dojść, patrząc na tryby rozgrywki. Pierwszy – fabularny, pozwala nam na śledzenie przygotowanej historii i odblokowywanie nowych postaci. Przechodzenie go daje nam też dostęp do misji pobocznych, czyli drugiego trybu. W większości są to po prostu krótkie wycinki głównego scenariusza, tylko z dodatkowymi celami, jak ukończenie w odpowiednim czasie. W ten sposób możemy od razu zmierzyć się z dowolnymi bossami, bez potrzeby docierania do nich. Idealnie, gdy wpadają do ciebie znajomi i lepiej odpalić parę krótszych zadań, niż irytować się, że trzeba wyłączać w połowie normalny scenariusz.

Jednak jak już znajomi wyjdą, można zająć się rzeczami, które przydadzą się w rozgrywce – customizacją. Przede wszystkim wraz z poziomami doświadczenia nasi bohaterowie będą dostawać punkty do rozdysponowania między czterema umiejętnościami, wzmacniając je. Kolejną rzeczą są kryształy ISO-8. Zastępują one ekwipunek bohaterów, przez co są uniwersalne niezależnie od wybranej postaci. Podnoszą odpowiednie parametry bądź dają przydatne bonusy noszącemu je bohaterowi. Przyczepić się muszę jednak do podnoszenia ich poziomów poprzez łączenie ich. Jest to strasznie czasochłonne i mało przyjazne dla gracza.

Już bardziej przemyślane są bonusy, które odblokowujemy w specjalnym drzewku. Są one stałe i dla wszystkich bohaterów, przez co rozwijają się nawet postacie, których nie używamy. Oprócz tego, przy składaniu zespołu na misję, warto zastanowić się, z jakich postaci skorzystać. Parowanie z tych samych zespołów dodaje nam kolejne bonusy, takie jak zwiększony atak czy wzmocnioną obronę. Obawiam się tylko, że grając zespołowo, raczej nie będziemy na to patrzeć, a wybierzemy ulubioną postać.

Filmy z bohaterami ze stajni Marvela przyzwyczaiły nas do niesamowitych fajerwerków wizualnych. I właśnie dlatego Marvel Ultimate Alliance 3 może nas trochę zawieść pod tym względem, ponieważ wygląda tylko ok. Plansze są dość małe, zniszczeniu ulegają tylko pojedyncze, wybrane elementy, ale największym zarzutem jest praca kamery. To, co czasem wyprawia, podnosi ciśnienie. Jednakże nadrabia to audio. O ile sama ścieżka dźwiękowa nie wyróżnia się jakość szczególnie, tak robotę robią dialogi. Głosy postacią zostały naprawdę dobrze podłożone. Mimo że nie są to głosy należące do grających ich aktorów, nie ma się dysonansu poznawczego.


OPINIA MANIAK


Zapowiedź Marvel Ultimate Alliance 3 podczas minionego The Game Awards była zdecydowaniem jednym z bardziej zaskakujących momentów tamtej imprezy. Ciepło wspominana, choć trochę zakurzona, seria wróciła nie tylko jako tytuł ekskluzywny dla konsoli Nintendo, ale też dzięki wysiłkom jednego z najbardziej doświadczonych studiów w branży. Nowy deweloper i wydawca dał nadzieję, na rozwinięcie mającej mimo wszystko sporo niedociągnięć formuły poprzedników.
Team Ninja nie wynalazło jednak koła na nowo. Marvel Ultimate Alliance 3: The Black Order to wciąż klasyczne Marvel Ultimate Alliance – ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Ciągłe przełączenie się pomiędzy wieloma postaciami z kart komiksów i nieskrępowane łączenie ich w niecodzienne zespoły dalej daje mnóstwo satysfakcji. Opierający się w głównej mierze na „mashowaniu” przycisków system walki, choć zdecydowanie nie tak głęboki jak chociażby w grach Platinum Games, potrafi wciągnąć – szczególnie podczas kanapowej kooperacji.
Fabuła wypada jednak raczej miałko, bohaterowie nie do końca wiedzą czy chcą emulować charaktery swoich odpowiedników z filmów, czy postawić na własne interpretacje postaci. Rozbudowane systemy RPG odpowiadające za zwiększanie statystyk próbują przekonać, że w gameplay’u znajduje się więcej głębi niż jest naprawdę. Dlatego choć Marvel Ultimate Alliance 3 jest zdecydowanie przyjemnym zabijaczem czasu, grę można polecić chyba jedynie fanom postaci stworzonych przez Marvel Entertainment. Biorąc pod w uwagę obecną pozycję superbohaterów w popkulturze, tych nie powinno brakować.

OCENA: 7/10


OPINIA ARST


Disneyowi udało się jedno – wyciągnąć komiksowych bohaterów do popkultury, dzięki czemu prawie każdy zna nawet takie postaci, jak Czarna Pantera czy Iron Mana, a nie tylko Batmana i Spider Mana. Nic dziwnego więc, że wielu chce z tego skorzystać, co oczywiście nie jest złe. Właśnie tak należy też potraktować Marvel Ultimate Alliance 3, ponieważ nie jest to nic innego, jak gra imprezowa, która idealnie sprawdzi się, gdy odwiedzi się kilku znajomych. W tej roli sprawdzi się idealnie, gorzej przy przechodzeniu solowym. Mimo że próbuje się tu wrzucić kilka mechanik, to jakby ich nie było, produkcja wiele by nie straciła.

OCENA: 6,5/10


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia_mypsvita


Producent: Team Ninja
Wydawca: Nintendo
Data wydania: 19 lipca 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 14,4 GB
Cena: 249,8 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *