A Winter’s Daydream

Visual novele opowiadają przeróżne historie, w tym obyczajowe. A Winter’s Daydream jest taką właśnie pozycją.

Poznajemy historię Yuu, chłopaka, który wraca do rodzinnej, małej mieściny prosto z wielkiego Tokio. Pojechał tam na studia pół roku temu i wrócił do domu na święta Bożego Narodzenia i nowy rok. Oczywiście spotkał się ogromną radością rodziców, został też bardzo przez nich ugoszczony. Jednak ten miły pierwszy wieczór zepsuła młodsza siostra, która, najwyraźniej, swojego brata i nie lubi, i nie szanuje. Na następny dzień, udręczony bohater postanawia odwiedzić 80-letnią babcię, która mieszka sama w dość oddalonej wiosce. Po miłym wieczorze widzą się ponownie rano, tyle że… Babcia odmłodniała, i to o jakieś 60 lat! A wszystko przez to, że wypowiedziała życzenie do spadającej gwiazdy.

Wbrew sugestiom z opisu wydawcy, bohater nie planuje przelecieć swojej „słodkiej, uroczej, młodej babci”… Ale za to tworzy to różne dziwne, niby zabawne sytuacje, w których np. kierowca autobusu żartuje sobie, że „Ho ho, Yuu, co to za śliczna panna”, na co chłopak spala raka, a rezolutna babcia ratuje sytuację, mówiąc, że jest koleżanką z Tokio i przyjechała tu z nim. Ale niech Was ta sugestia humoru nie zwiedzie, tak naprawdę nie ma go w tej grze aż tyle. Głównie jest to smętna historyjka o świeżym studenciaku, który poznaje pewne prawdy życiowe, np. że dobrze utrzymywać kontakt z bliskimi, bo a nuż odejdą, że małe mieściny upadają, że niektórzy tylko pędzą za modą it, itd. Poza tym główny bohater to miękka faja, która nie potrafi sobie poradzić sobie emocjonalnie i słownie z młodszą, krnąbrną siostrą. No i kot go nie lubi, a on by chciał, żeby ten kot go lubił!

Czytanie A Winter’s Daydream chciałem olać już po pierwszych dialogach w domu bohatera. Były miałkie, nudne, kompletnie nieciekawe. Doczekałem do momentu, aż babcia zmienia się młódkę. Jakość tekstu jednak trochę się poprawiła, bo historia babci jest mimo wszystko ciekawsza niż biadolenie Yuu nad tym, że siostra jest wredna i go nie lubi (choć oczywiście wraca to jak bumerang). Wciąż jednak produkcja nie zaprezentowała się na tyle interesująco, by ją ciągnąć. Lubię różnego rodzaju opowieści, ale musi być w nich coś ciekawego, w tej nie ma nic. A nawet jeśli jest, to protagonista wszystko psuje swoją galaretowatością. O ile więc nie macie naprawdę sporej chęci na coś wolnego i „chwytającego za uczucia”, to nie zwracajcie uwagi na tę grę. A jeśli jednak zwrócicie, to jeszcze wspomnę, że muzyka jest okrutnie smętna, nie ma możliwości podejrzenia minionych dialogów oraz ich wyświetlanie jest dość toporne. Oceny nie wystawiam, bo tak bardzo nie trafiła do mnie ta obyczajówka, że musiałem ją przerwać. Uważajcie też na opis wydawcy – sugeruje tytuł bardziej komediowy i jest to poważny błąd.


Serdecznie dziękujemy Sometimes You
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: ebi-hime
Wydawca: Sometimes You
Data wydania: 8 października 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 246 MB
Cena: 25 PLN

Gra jest także dostępna na Nintendo Switch w cenie 24 PLN.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *