Zero Zero Zero Zero

Gry wydawane przez Ratalaikę rzadko mnie porywają, ale czasem trafi się pozycja, która się wybija. Do tych ciekawszych mogę zaliczyć 0000.

Koncepcja jest bardzo prosta – wcielamy się w tyciego kowboja, który musi przedrzeć się przez 100 plansz. Na każdej trzeba zrobić to samo, czyli dotrzeć do klejnotu, który otworzy drzwi wyjściowe. Wykonanie zadania nie jest już jednak tak proste, bo droga do klejnotu i potem do drzwi wymaga ominięcia przeróżnych przeszkód. Przykładowo, w jednej planszy trzeba skakać po wąskich palach, w innej każdy nasz ruch porusza czyhającego na nas potwora, są też działa samonaprowadzające, sporo przepaści, jeszcze więcej kolców i w ogóle masakra!

Gra jest trudna, tu nie ma wątpliwości. Plansze są tak zaprojektowane, aby każdy mały błąd, jak za wysoki podskok w niewłaściwym miejscu, kończył się zgonem, ale też nie ma w tym nic złego, bo rozgrywka jest niezwykle szybka. Co ciekawe i nie całkiem typowe, po śmierci nie powtarzamy tej samej planszy, tylko gra losuje nam nową z całej puli. W związku z tym został wyeliminowany problem z katowaniem jednego trudnego miejsca, które blokuje postęp. Dostępne są też dwa tryby gry: w standardowym mamy nieskończoną liczbę żyć, natomiast w hardcorze życie jest jedno, a więc śmierć anuluje cały postęp. Niestety w standardzie na początku łatwo skasować zaliczone poziomy, ponieważ twórca wymyślił sobie, że nie będzie auto zapisu, zamiast tego trzeba wyjść przez naciśnięcie przycisku start. Po wymęczeniu niemal 20 poziomów musiałem wyłączyć grę, a po powrocie nie miałem opcji kontynuacji… Okazało się, że informacja o tym starcie jest, ale tak mała, że nawet nie zwróciłem na nią uwagi…

Zero Zero Zero Zero jest grą nastawioną na bardzo szybką rozgrywkę i mnogość zgonów, Ale jest w tym szaleństwie coś, co sprawia, że chce się ciągle próbować zaliczać kolejne próby.  Jednak lekko irytuje nadsterowność kowboja, ale przymykałem na to oko, bo takie rozwiązanie pasuje do ogólnej koncepcji. Czasem też trudno wyczuć miejsce skoku czy po prostu zestaw przeszkód dobije. Ale pozytywny wpływ na tak zaprojektowane plansze ma losowanie następnego poziomu po zgonie, dzięki czemu też nie zablokujemy się i nie znudzimy. Jeśli szukacie wymagającej platformówki, która zabierze Wam kilka godzin, to jest to pozycja dla Was. Muszę jeszcze tylko zaznaczyć, że bohater jest wręcz tyci i osoby z gorszym wzrokiem powinny wybrać wersję na większy ekran. W takich przypadkach już nawet Switch w handheldzie będzie sprawiał się lepiej niż Vita.


Ocena: 7,5/10


Serdecznie dziękujemy Ratalaika Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Alvarop Games
Wydawca: Ratalaika Games
Data wydania: 5 lutego 2020 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy z PS4
Waga: 26 MB
Cena: 21 PLN

Gra jest również dostępna na Nintendo Switch w cenie 20 PLN.


Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Skorrpion pisze:

    Dzięki za recenzje, czekam teraz na Waszą opinię o grze „Reed Remastered” – zręcznościówkę bardziej dla mnie przystępną wizualnie i mam nadzieję, nie tak wymagającą. 🙂

    Nie wiem czy ktoś mi tutaj odpisze ale czy można sprawdzić z pewnego źródła, jakie gry są planowane na Vite? Jest niby strona gry-online… ale potrafią mieć braki a czasem nawet błędy w swojej bibliotece.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *