Cave Story+

Gdybym miał wybrać jedną rzecz, która najbardziej mnie cieszy w najnowszej konsoli Nintendo, to byłaby to dostępność wszelkiej maści tytułów indie. Kiedy przypadkiem na Switchu odkryłem port Cave Story+, od razu wiedziałem, że muszę go zdobyć. Tak się złożyło, że pudełko otrzymałem tuż przed gwiazdką, co było idealnym momentem, bo miałem dość wolnego czasu, by w spokoju i w pełni nacieszyć się grą. Jeśli jesteście ciekawi moich  wrażeń, zapraszam do lektury!

Recenzję napisał Maciej Melcher

Pozwólcie, że najpierw nieco przybliżę historię Cave Story+. Wersja na Switcha zawitała na rynku w 2017 roku jako ulepszony port wydania z 2011 roku. Jednak prawdziwy debiut produkcja zaliczyła w 2004 r., gdy skończone dzieło wyszło spod klawiatury utalentowanego młodego Japończyka, Daisuke „Pixel” Amayi. Warto nadmienić, że Daisuke dosłownie sam „po godzinach” tworzył całą grę i zajęło mu to pięć lat. Osobiście stworzył fabułę, oprawę graficzną, udźwiękowienie, a także narzędzia do edycji poziomów czy komponowania muzyki. To właśnie niezwykle osobliwy urok gry stworzonej przez jedną osobę sprawił, iż przez lata cieszyła się niemałym zainteresowaniem, co umożliwiło późniejsze porty na różne urządzenia.

Cave Story to platformówka pełna uroczego (niespodzianka!) pixelartu i soczystych chiptune’ów pobrzmiewających w tle. Grę rozpoczynamy w tytułowej jaskini, a raczej jednej spośród wielu jaskiń. Zdobywamy swoją pierwszą broń, po czym trafiamy do wioski sympatycznych mimigów. Te białe, królikopodobne stworki wiodły sobie beztroskie życie, aż nagle znalazły się w niemałych tarapatach. Dowiadujemy się, że pewien tajemniczy koleś zwany Doktorem chce wykorzystać ich sekretne zdolności do swoich niecnych celów. Niedługo potem najmłodsza istotka w wiosce zostaje porwana, a wina spada nie niejaką Sue, która mimo tego, że wygląda jak mimiga, twierdzi, że wcale nią nie jest. I to jest dopiero czubek wierzchołek góry lodowej, bowiem w tle toczy się walka z czasem o przejęcie potężnego artefaktu, od którego zależy przetrwanie nie tylko mieszkańców jaskiń, ale i całej powierzchni…

Do gry w Cave Story napędza jej świat, który jest pełen tajemniczych lokacji tętniących życiem, urokliwych stworzeń oraz wyrazistych postaci, którym aż chce się pomóc w niedoli. Przyjdzie nam eksplorować zarówno klaustrofobiczne jaskinie najeżone pułapkami, jak i dość otwarte przestrzenie porośnięte bujną florą. Natrafimy także na suche pustkowia, gdzie znajdują się pradawne ruiny czy zapuszczone kompleksy naukowe, które monitorują stan smoczych jaj… A jeśli ten zestaw wydaje się Wam chaotyczny, to zapewniam, że wraz z postępem fabuły wszystko połączy się w spójną całość. W grze dość często pojawiają się sekwencje dialogowe, zaś nasze kwestie najczęściej ograniczają się do krótkich odpowiedzi „tak” lub „nie”. Historia Cave Story jest dość liniowa, ale konkretnie poczynania mogą poprowadzić nas do paru różnych zakończeń.

Pod kątem rozgrywki mamy do czynienia z grą akcji, której poziomy są pełne przeciwników, a raczej różnorodnych istot broniących swoich terenów. Mechanika gry opiera się na ulepszaniu zdobytych broni za pomocą kryształów pozostawianych przez nieprzyjaciół. Postępy w grze robimy, wykonując mini questy, zdobywając kluczowe przedmioty i pokonując bossów na końcu każdego levelu. Takich groźnych przeciwników jest cała gama – od małych i zwinnych, aż po wielgachne na cały ekran monstra, które ostro spamują pociskami. Podczas walki z nimi będziemy musieli dość często wykazać się zwinnością i refleksem, a najmniejszy błąd może nas wiele kosztować, zwłaszcza w końcowej części gry.

Cave Story+ w porównaniu do oryginału uraczy nas grafiką zawierającą więcej detali. Natomiast zremasterowana ścieżką dźwiękowa bardzo łatwo wpada w ucho, pobudza do walki, nakreśla ton danej lokacji, a w pewnych momentach nawet wyciśnie parę łez… Warto tutaj nadmienić, iż wersja na Switcha posiada aż pięć wersji ścieżki dźwiękowej, a można ich podsłuchać w menu. Port na Switcha zawiera również kilka nowych grafik i animacji, a także co-op do zabawy z drugim graczem. Dodatkowo wersja „plus” wzbogacona jest o poziomy pełniące funkcję wyzwań, które powinny spodobać się speedrunnerom i hardkorowym graczom. Ukrytą treść można odblokować zdobywając „prawdziwe” zakończenie, co samo w sobie będzie nie lada wyzwaniem.

Podsumowując, Cave Story+ w wydaniu na Switcha to obecnie najlepsze wydanie tej gry. Obok dodatkowej treści dostajemy wciągającą platformówkę z wartką akcją, interesującą fabułą i przyjemną oprawą audiowizualną. Jedynym minusem jest to, iż grę można przejść w parę wieczorów. Ale już odblokowanie każdego utworu muzycznego lub dodatkowej treści i wymasterowanie gry znacząco wydłużą rozgrywkę. Co ciekawe, w wydaniu pudełkowym znajdziemy mini CD z kilkoma trackami z nowej ścieżki dźwiękowej oraz niedużą instrukcję do gry z opisem sterowania, zarysem fabuły i paroma innymi ciekawostkami. W moim skromnym odczuciu każdy fan platformówek, pikseli i mashowania przycisków koniecznie powinien sięgnąć po ten tytuł, który, pomimo upływu lat, w dalszym ciągu zasługuje na uwagę.


Plusy:

  • oprawa AV
  • gameplay
  • fabuła i świat gry
  • bronie

Minusy:

  • krótka
  • momentami wymaga dużo praktyki

Ocena: 9/10


Producent: Nicalis, Inc., Studio Pixel
Wydawca: Nicalis, Inc.
Data wydania: 20 czerwca 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 137 MB
Cena: 120 PLN


Recenzja została przysłana na konkurs „Zrecenzuj mnie! 2”
i zajęła w nim piąte miejsce.


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *