Crawlco Block Knockers

Biorąc do recenzji Crawlco Block Knockers, myślałem, że nawet jeśli rozgrywka mnie nie wciągnie, to przynajmniej pooglądam obrazki. Jednak obrazki okazały się w tej grze najmniej ważne, bo gra wciąga.

Jaszczurka, którą sterujemy, łapie robotę w magazynie. Jej zadaniem jest przesuwanie skrzyń, które mają trzy kolory. Magazyn, prowadzony przez krokodyla, jest nietypowy, bo najwyraźniej zachętą do efektywniejszej pracy są powoli odkrywane erotyczne rysunki. W sumie nie powinno to nikogo dziwić. Pewnie każda osoba po trzydziestce widziała w jakimś zakładzie pracy, garażu czy innej piwnicy plakaty i strony wyrwane z ero gazetek. Za to to, co może dziwić, to pojawienie się na Nintendo kolejnej już produkcji, w której można oglądać odsłonięte, rysowane piersi (poprzednią było Waifu Uncovered, też od eastasiasoft).

Ostentacyjną nagość można wyłączyć lub zagwiazdkować w menu.

Zadanie zasadniczo jest proste – należy tak przesuwać kolorowe bloki, żeby tworzyły jednokolorową przynajmniej trójkę. Gdy się to uda, bloki znikną, a teren się wzniesie, odsłaniając kawałek planszy. Fragmenty z pannami, na których nam najbardziej zależy, są zaznaczone, więc nie trzeba tracić czasu na ujawnianie wszystkich pól w ciemno. Poza tym ogranicza nas pasek postępu oraz możemy się też zablokować. Planszę z kolei możemy zaliczyć na kilka sposobów. Najprostszy to wypełnienie paska postępu, nawet gdy coś nam nie pójdzie przy odkrywaniu wszystkich wskazanych istotnych miejsc. Drugi to już pełny sukces, czyli odsłonięcie pełnego wizerunku modelki, wtedy dostajemy w nagrodę złotą gwiazdkę. Jest też platynowa, ale nie mam pojęcia, jak ją dostać, bo gra dała mi popalić nawet z ułatwieniem.

Wydawałoby się, że produkcja o takiej bazie rozgrywki nie będzie sprawiać zbytnich problemów, bo przecież to nie trudność ma być w niej ważna. A jest wręcz przeciwnie. Obrazki są średniej jakości, ale za to samo zadanie ich odkrywania wciąga, ponieważ trzeba działać szybko i również planować każdy ruch. Na początku odpowiednie rozstawienie bloków nie sprawia większych kłopotów, szczególnie gdy gra się bez przeciwników, ale z czasem zaczynają dochodzić takie rzeczy, jak ograniczenie miejsca czy kolczaste kule na łańcuchu. Również nowe bloki pojawiają się coraz szybciej, co może nam w końcu zablokować dalsze ruchy. Po trzech bossach trafiłem na poziom, z którym sobie jeszcze nie poradziłem, mimo że wyłączyłem wrogów; po prostu jest tam za ciasno… Natomiast jeśli chodzi o magazynowe szkodniki, to są swego rodzaju podbiciem trudności. Objawiają się w różnych formach od zwykłych poruszających się przeszkód po kilka strzelających, co sprawia, że dane nam trzy życia, to nieraz za mało, żeby zaliczyć planszę.

W Crawlco Block Knockers odskocznią od podstawowych zasad zaliczenia plansz oferują bossowie. Tym razem, żeby odnieść sukces, trzeba stanąć naprzeciw jednego z czterech dużych przeciwników, którzy są na tyle wymagający, że sami twórcy zaoferowali możliwość uniknięcia ich przez wydanie na to złotych gwiazdek. Przeciwnicy ci mają sporo różnych ruchów i ataków, a trafianie w nich blokami zabiera im mało zdrowia, więc potyczki są długie. I szczególnie w ich trakcie, gdy trzeba działać jak najszybciej, wychodzą pewnie niedopracowane elementy. Przede wszystkim jaszczurka umieszczona w rzucie izometrycznym nie zawsze jasno wskazuje, czy jesteśmy dość blisko bloku, żeby go kopnąć czy złapać. Samo kopanie działa OK, ale już łapanie średnio. Zostało umieszczone na przycisku B, przez co dość długo i trudno się do tego przyzwyczaić. Natomiast wymuszenie przytrzymania B i naciśnięcie przy tym A do kopnięcia już w ogóle nie jest wygodnie. Aż prosi się, aby złapanie bloku wymagało jednego kliknięcia, a puszczenie drugiego, co dodatkowo ułatwiłoby obskakiwanie trzymanego już bloku dookoła. Niestety domyślnie prościej jest go obiec, niż trzymać przycisk chwytu i poruszać się analogiem dookoła. Swoją drogą, poruszanie jaszczurką bardzo źle wypada na ministicku od Hori, zapewne przez czterokątny ogranicznik ruchu.

O oprawie wiele pisać nie trzeba, bo screeny i informacja o problemach z widocznością oddają jej prosty charakter wystarczająco. Natomiast warto wspomnieć, że przyjemnie wypada oprawa muzyczna, którą została stworzona w oparciu o sentyment do żwawych elektronicznych utworów w grach w latach 90. Gdy doda się do tego zaskakująco wciągającą i wymagającą rozgrywkę łączącą arkadową zręcznościówkę z łączeniem trójek, daje to produkcję, która cieszy. Niewątpliwie Crawlco Block Knockers jest jednym z większych zaskoczeń growych, jakie miałem w tym roku. Jeśli więc zwróciliście uwagę na tę pozycję (nawet tylko ze względu na rysowane cycki), to polecam jej zakup. Wielbiciele wyzwań będą szczególnie zadowoleni, nawet mimo trochę uciążliwego sterowania. A osoby, które chcą mieć jakiś wypełniacz, również się nie zawiodą.


Ocena: 7/10


Serdecznie dziękujemy eastasiasoft
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: CosmiKankei
Wydawca: eastasiasoft
Data wydania: 17 grudnia 2020 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga:  284 MB
Cena:  36 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *