Muddledash

Dopiero trzecie podejście do Muddledash pozwoliło mi zebrać dość materiału, żeby napisać o nim.

Za pierwszym razem grę włączyłem na spotkaniu z kumplami. Było to z rok temu, pograliśmy chwilkę. Niby było fajnie, ale szybko też straciliśmy zapał. Potem chciałem zobaczyć sam, o co tam chodziło, ale okazało się, że muszą być do tego minimum dwie osoby. I tak sobie ten Muddledash czekał na karcie. Dopiero wyjazd na święta do rodziny, na który zabrałem Switcha z dokiem, okazał się wyczekiwaną okazją, ponieważ mogłem zagrać z sześcioletnim siostrzeńcem.

Zasady są bardzo proste. Najpierw wybieramy liczbę graczy – od dwóch do czterech (można grać na pojedynczych joy-conach), a następnie przenosimy się na planszę, na której toczy się wyścig ośmiornic o to, która pierwsza dotrze do mety z prezentem w mackach. Obok zasuwania w lewo i prawo mamy opcję skoku, sprintu oraz kopnięcia. Skoków trzeba używać cały czas, ponieważ na planszach jest sporo dołków, wzniesień i innych przeszkód, w których dobrze wymierzony skok potrafi dać przewagę. Sprint przydaje się, żeby podgonić do przeciwnika czy szybciej pokonać zwalniające graczy trawy. Z kolei kopniak służy do wybicia ściganemu prezentu, aby go przejąć. Wyścigi w Muddledash odbywają się na dość krótkich, ale całkiem intensywnych planszach, dzięki temu próba wygrania daje dość emocji. Poza tym gracz, który gdzieś utknął, nie musi samotnie nadganiać, ponieważ po chwili zostaje przeniesiony bliżej prowadzącego. Oczywiście trochę to wpływa na uczciwość wyścigu, ale zarazem też wymaga ciągłej czujności. Podobnie jest z prezentem, gdy ścigający się za bardzo się zagalopują, paczka zostanie przeniesiona w ich pobliże.

I to właściwie tyle. Poza tymi prostymi zasadami nie znajdziemy w tej pozycji innych trybów gry. Ten jeden ma przyciągać na chwilę i krótkie sesje, bo im dłużej się gra, tym szybciej widać, że plansze są w miarę schematyczne. Wciąż jednak nie będzie to przeszkadzać kilkulatkom, którzy i tak lubią skakać między grami, a przynajmniej mój siostrzeniec tak ma. Niestety inni domownicy nie chcieli się z nami ścigać, ale jestem pewny, że więcej niż dwie osoby dadzą jeszcze więcej chaosu i zabawy podczas sesji z Muddledash. Swoją drogą, jak młodemu na początku niezbyt szło, tak szybko zaczęliśmy walczyć o prezent jak równy z równym, więc prostotę obsługi i zabawę, jaką daje, trzeba wliczyć do plusów. Gra kosztuje tylko 20 złotych, ale też co jakiś czas trafia do promocji. Jeśli więc potrzebujecie czegoś prostego dla dzieci czy na spotkania, to spokojnie może ją dodać do biblioteki i odpalać co jakiś czas.


Polecamy!


Producent: slampunks
Wydawca: PQube
Data wydania: 10 lipca 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 394 MB
Cena: 20 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *