DARQ: Complete Edition

Tim Burton: The Video Game? Było blisko, ale czegoś zabrakło.

Do babrania się w snach trzeba mieć głowę. No cóż…

Trzeba przyznać, że jak na produkcję niezależną gra stworzona przez Unfold Games robi wrażenie już od samego początku, i to pomimo faktu, że konkurencję ma niezgorszą. W tym przypadku stylistyka znacząco wybija się ponad przeciętną, zaskakując nawet nie tyle samym kierunkiem stylistycznym, co założeniami fabularnymi, które za nią stoją. Co więcej, ich koncept zostaje później jeszcze rozwinięty o rozwiązania gameplayowe, co ma wpływ na ogólne doświadczenie. W takiej oto grze wcielamy się w Lloyda, któremu zdarzyło się przebudzić we własnym śnie; jest to jednak sen, który prędko przemienia się w nieustannie trwający koszmar. Koszmar, który powtarza się każdej kolejnej nocy, przybierając coraz bardziej odrażające formy, a ucieczka  z niego zdecydowanie nie należy do rzeczy łatwych.

Senna konwencja zawsze niesie ze sobą bardzo dużo potencjału, jeśli chodzi o motywy horrorowe (jak w sesji quasi-psychoanalitycznej z drugiego Silent Hilla), jednak rzadziej kojarzy się z czymś poza zaledwie wyborem estetycznym w przypadku logicznych platformówek, które motywami grozy operują w stopniu delikatnym, a fabuła służy tylko lekkiemu ubarwieniu gameplayu; tymczasem twórcom DARQ udało się to dość integralnie wpasować w samą tkankę rozgrywki. W związku z tym zmienianie układów pomieszczeń czy łażenie po ścianach wbrew zasadom grawitacji to dopiero początek, bo im dalej w las, tym ciekawsze mechaniki się odsłaniają.

Diagnoza: trauma z dzieciństwa po nieudanym podciąganiu na WF-ie.

DARQ to naprawdę majstersztyk w zakresie level designu. Plansz jest bardzo niewiele (sześć, przy czym są na tyle łatwe, że ich przejście zajmuje z 20 minut, ale są też dwa bardziej rozbudowane rozszerzenia dołączone do zestawu), jednak każda z nich oferuje odrębne doznania pod względem klimatu i gameplayu. Ponadto, poza logicznymi elementami związanymi z samym przedzieraniem się przez plansze, zaprojektowane zostało sporo bardziej bezpośrednich zagadek, a nawet i „starcia” z przeciwnikami, które potrafią zadziwić pomysłowością oraz surrealistycznym klimatem. Za przykład niech posłużą żeńskie manekiny z nocnymi lampkami zamiast głowy, które są „czujne” tylko wtedy, gdy same włączają światło. Do tego naprawdę świetne została wykorzystana konwencja 2,5D, która momentami potrafi przyprawić o zawrót głowy związany z wielowymiarowym i przestrzennym pomieszaniem zmysłów.

Głównym atutem pozostaje jednak surrealistyczny klimat i zróżnicowanie otoczenia. Każda lokacja fascynuje samym aspektem „przemienienia jej” w coś znajdującego się „po drugiej stronie lustra”, czyli w coś zupełnie przeinaczonego. Tutaj jednak znajduje się też łyżka dziegciu, która bardzo skutecznie niszczy smak tej beczki miodu – otóż twórcy dość skutecznie przegapili możliwości narracyjne takiego wyboru estetycznego. Oczywiście, można próbować doszukiwać się sensu w sennych treściach, jednak byłaby to nadinterpretacja. Sama gra to bardziej po prostu nagła podróż w zupełnie inny świat, a odbywa ją ktoś, kto zupełnie nie potrafi zdać sobie sprawy z niezwykłości tego świata. W tym układzie ta pozycja po prostu przestaje być doświadczeniem emocjonalnym, co przy tak mocnych wizualiach i koncepcie jest naprawdę przykre.

Czasami warto przyjąć nową perspektywę.

Nie pomaga  w tym nieumiejętność twórcy w podtrzymaniu klimatu grozy. Jest to spowodowe przede wszystkim raczej miernym sound designem. Ścieżki dźwiękowej samej w sobie raczej się nie doświadczy (co nie musi być złe, jednak przy tej lekko przerysowanej stylistyce bardzo by pasowała), zaś udźwiękowienie otoczenia ogranicza się do bardzo typowych dźwięków, i to nawet w przypadku potworów. Jednak przez większość czasu towarzyszy graczowi cisza oraz natrętne wibrowanie kontrolerów. Co prawda wizualia plasują się po dokładnie drugiej stronie kontinuum, sugerując faktyczny geniusz, jednak nie one same tworzą klimat i w rezultacie brakuje po prostu „tego czegoś”, co tworzyłoby charakter tytułu nie tylko w teorii, nie tylko w rozgrywce, ale również w ogólnej otoczce w sposób bardziej wyczuwalny.

Nie chciałabym nadmiernie krytykować producentów, bo zrobili kawał dobrej roboty, wypuszczając bardzo jakościową i przemyślaną pozycję, której jednak przydałoby się trochę więcej nastawienia na klimat i narrację, bo immersja leży i płacze w kącie. Tym bardziej, że łamigłówki, jakkolwiek pomysłowe, nie przedstawiają sobą niemal żadnego wyzwania, czyniąc stosunek ceny do jakości raczej niekorzystnym. Przez to pomimo faktu, że w wielu aspektach DARQ jest grą ponadprzeciętną, nie jestem w stanie jej z czystym sercem polecić.

PS: Ciekawostką jest… zapowiedziany komiks z uniwersum gry. O DARQ: Dream Journal niewiele jeszcze wiadomo, jednak warto mieć go w pamięci.


Trudno powiedzieć…


Serdecznie dziękujemy Feardemic
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Unfold Games
Wydawca: Feardemic
Data wydania: 18 marca 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 5.2 GB
Cena: 80 zł

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.