Doodle Devil 3volution

Zasiadając kilka tygodni temu do seansu w legendarne Kula World, zastanawiałem się dlaczego gry logiczne praktycznie wymarły na konsolach. Po dwugodzinnej sesji z Doodle Devil 3volution chyba poznałem odpowiedź na to pytanie.

Odwrócona trójeczka w nazwie tytułu może być myląca. Zgodnie z zawartym w niej frazeologizmem, recenzowany kod to tak naprawdę trzecia ewolucja konceptu Doodle God, który ponad dekadę temu zadebiutował na wszystkim, co wyświetlało kolory. Celowo nie używam tutaj słowa „gra”, gdyż twór ten ciężko jest właściwie grą nazwać. To jednorazowa zabawa, w dodatku bardzo mało urozmaicona względem poprzedników, polegająca na łączeniu dostępnych elementów, które po prawidłowym zestawieniu tworzą kolejne. I tak aż do osiągnięcia prawie 200 kombinacji, które zgodnie z para-fabularną otoczką są wytworami diabła, powstałymi przy wykorzystaniu najgorszych cech ludzkiej natury.

Interfejs, mimo że nieskomplikowany, jest mało intuicyjny. Do tego dochodzi kiepskie sterowanie.

Główkowanie na początkowych etapach potrafi zaciekawić, szczególnie że parowanie jest logiczne, proste i przyjemne, a niejednokrotnie nawet zabawne. Wiadomo, woda + ogień = para itp. itd. Dodatkowo, kolejne odkrycia nagradzane są bardziej lub mniej znanymi cytatami, a one z kolei mogą wywołać na naszej twarzy dodatkowy, szczery uśmiech. Niestety, z czasem „rozgrywka” staje się nużąca, a przywołany humor zastępowany jest przez coraz bardziej pokrętną logikę oraz dziwne efekty końcowe naszych połączeń, szczególnie jeśli idzie o demony i inne podobne im kreatury. Mniej więcej w połowie „zabawy” zaczyna się poszukiwanie kolejnych rozwiązań poprzez bezmyślne łączenie wszystkiego ze wszystkim, co w końcówce jest już prawie niemożliwe ze względu na mnogość kombinacji. Nasze cierpienia mogą na moment złagodzić aktywowane z poziomu menu podpowiedzi, ale… po wykorzystaniu przyznanego nam limitu można z nich korzystać dopiero za zawartą w grze walutę. Środki z kolei zdobyć możemy w dwóch innych niż fabularny trybach gry, czyli prostackiej bitwie demonów oraz automacie z jednorękim bandytą. Poza tym, że istnieją, nie warto nic więcej na ich temat dodawać.

Cytaty i powiedzenia towarzyszące nowym odkryciom to najciekawszy element tytułu.

Dodać za to należy całą listę pozostałych wad Doodle Devil 3volution. Podstawowa to sterowanie – obsługa plansz gałkami i przyciskami to istna katastrofa, a developerzy dołożyli wszelkich starań, aby i dotykowo ten element solidnie niedomagał. Na szczęście duży ekran Switcha sprawia, że czcionki są czytelne, w przeciwieństwie do interfejsu trybu głównego. Plusem tytułu na pewno jest polska lokalizacja. Grafikę i dźwięk ciężko z kolei ocenić – poprzestańmy więc na tym, że obie składowe nie przeszkadzają w odkrywaniu kolejnych zestawień. To jednak za mało aby, w mojej opinii, myśleć o wydaniu 36 zł na coś, co rzucimy w przysłowiowy kąt po maksymalnie 1,5 godziny. Uważam, że Doodle Devil 3volution nie ma szans nawet na to, aby osiągnąć sukces na smartfonach, a co dopiero na konsolach. Zresztą, komórki przez lata tak mocno spłycały gry logiczne, że dziś o godnych następcach Bust-A-Move, Super Puzzle Fighter II Turbo czy chociażby Mr. Drillera możemy co najwyżej pomarzyć, nie wspominając już o takich perełkach jak Kurushi czy też przytoczona na wstępie Kula World.


Omijać z daleka…


Serdecznie dziękujemy JoyBits
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: JoyBits
Wydawca: JoyBits
Data wydania: 11 marca 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 352 MB
Cena: 36 zł
Polska wersja językowa: napisy

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.