Super Arcade Soccer 2021

Rynek gier piłkarskich od czasów szóstej generacji konsol jest trwale zabetonowany przez zaledwie dwie marki. Co ambitniejsi developerzy próbują wprawdzie podbić futbolową scenę swoimi indykami, ale zwykle kończy się to katastrofą. Jak będzie w przypadku świeżo wydanego na Pstryczka Super Arcade Soccer 2021?

Jeszcze za czasów pierwszego PlayStation w świecie gier znajdowało się miejsce dla czegoś innego niż FIFA czy PES. Actua Soccer, Three Lions, Adidas Power Soccer, Ronaldo V-Football, Libero Grande czy Michael Owen’s WLS to tylko niektóre udane tytuły z szaraka, które wymieniłem właśnie z pamięci. Z kolei brak porządnej gry piłkarskiej był wymieniany jako jedna z przyczyn porażki Dreamcasta. Czasy się jednak zmieniają. Miłośnicy wirtualnego kopania od dawna dzielą się już tylko na dwa obozy, zaś w przypadku Switcha – nie wiedzieć czemu – wciąż nie uświadczymy porządnej piłki nożnej (na kolejne FIFY spuszczam zasłonę milczenia…). Lukę starają się uzupełniać niezależni twórcy, którym to wychodzi z mniejszymi lub… jeszcze mniejszymi sukcesami. Przy pierwszym kontakcie z recenzowaną grą wydawało się, że tym razem będzie dla odmiany inaczej!

Pierwsze wrażenie jest naprawdę całkiem udane.

Gra wita nas skromnym, ale czytelnym menu z trzema trybami rozgrywki. Możemy rozegrać tradycyjny mecz towarzyski, wziąć udział w rozgrywce ligowej bądź turniejowej lub też zwyczajnie potrenować. Ciekawostką jest potężna jak na indyka baza danych. W grę zaimplementowano aż 160 drużyn (100 klubów i 60 reprezentacji), które składają się łącznie z 1800 zawodników, spośród których każdy wyróżnia się 7 różnymi statystykami (m.in. wytrzymałość, szybkość, strzał, podanie). Na licencję nie mamy oczywiście co liczyć, ale każdy kto ma jakiekolwiek pojęcie o piłce nożnej bez problemu rozpozna zarówno graczy, którym w nazwiskach przekręcono zazwyczaj ledwie kilka literek, jak i nazwy drużyn czy też klubowe herby. Zdecydowanie widać, że twórca gry – Ruben Alcañiz – solidnie się przyłożył do tej kwestii.

Ilość danych zawartych w grze jest naprawdę imponująca.

Po wybraniu trybu krótszej bądź dłuższej rozgrywki (jeśli idzie o reprezentacje to do zaliczenia są mistrzostwa starego kontynentu oraz rywalizacja o miano najlepszej ekipy Ameryki Południowej, klubowo zaś powalczymy o prymat w ligach: hiszpańskiej, angielskiej, niemieckiej, włoskiej i francuskiej) możemy pobawić się w trenera, który nie tylko dobierze skład ekipy, ale również wybierze dla niej taktykę na spotkanie. Po roszadach w składzie nie pozostaje nam nic innego jak trafić na płytę boiska. Na stadionie czekają na nas nie tylko efektowna oprawa, ale i żywe okrzyki z trybun. Szybki przelot kamery po stadionie, konfetti na rozpoczęcie meczu, pierwszy gwizdek i… cały czar pryska.

Licencji brak, ale fani kopanej bez problemu wszystko rozpoznają.

Zupełnie nie rozumiem dlaczego w grze, która słowo „arcade” ma w tytule, sterowanie zawodnikami skopiowano z wysokobudżetowych gier rodem od EA Sports czy Konami. Moim zdaniem, wzorem zarówno automatowego Virtua Striker, jak i legendarnej serii Sensible Soccer z Amigi, wszystko zostać powinno oparte na jednym, maksymalnie dwóch przyciskach. Hiszpański twórca gry poszedł jednak o krok dalej, przyporządkowując X tylko i wyłącznie do główkowania, jednocześnie zapominając o… sprincie. Mimo zapatrzenia w stronę Amerykanów i Japończyków, całkowicie zapomniano również o automatycznym naprowadzaniu zawodników na koślawo miotającą się po boisku piłkę. Czyli albo trafiasz prosto w gałę, albo przebiegasz tuż obok, co następuje zresztą dużo częściej, gdyż sterowanie jest bardzo mało precyzyjne. Sytuacja powtarza się zarówno przy podawaniu jak i podczas oddawania strzału. Kierowanie piły do współtowarzyszy jest katorgą – musimy to wykonywać w linii prostej, gdyż nasi drużynowi koledzy nigdy nie wpadną na to aby spróbować się wystawić. O takich wirtuozerskich zagraniach jak podanie w uliczkę nawet nie marzcie. Przy strzałach nasi dzielni kopacze również walą tylko prosto przed siebie, więc przed załadowaniem paska mocy trzeba ich nakierować dokładnie w światło bramki. Gole padają więc rzadko, ale jak już się zdarzą to śmiechom czasami nie ma końca. Bramka z wolnego po krzywym dośrodkowaniu? Lob nad golkiperem stojącym w bramce? Zakończony trafieniem strzał tuż przy słupku? To niestety norma w Super Arcade Soccer 2021.

Rasowa wirtualna piłka musi mieć powtórki!

Wspomniany wcześniej rozbudowany aspekt taktyczny działa… tylko przed spotkaniem. Jedyną rzeczą jaką w trakcie meczu można zmienić jest kamera. Teoretycznie, spotkania możemy rozgrywać z poziomu trzech widoków. Tak naprawdę jest to jednak możliwe jedynie w standardowym ustawieniu. Drugie ujęcie oferuje zbyt duże zbliżenie, przez co nie mamy oglądu pola gry, zaś trzecia (nie wiedzieć czemu oznaczona mianem telewizyjnej) zmienia perspektywę w zależności od tego gdzie znajduje się piłka. Wraz ze zmianą kadru zmienia się oczywiście sterowanie (biegniemy w innym kierunku), a te, jak już wspominałem, ssie na maxa.

Karniaki to zdecydowanie najfajniejszy element gry!

Arkejdowa piła kojarzyć się powinna także z szybką rozgrywką. Jak się pewnie domyślacie, nic takiego nie ma tutaj miejsca. Mimo przeróżnych statystyk wszyscy zawodnicy zachowują się na murawie praktycznie tak samo. Same akcje przebiegają ślamazarnie, dzięki czemu większość meczy kończy się wynikiem 0:0. I nawet jeśli w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry piłka minie bramkarza i niechybnie zacznie zmierzać do bramki to mecz i tak zakończy się dokładnie 59 sekund po upływie regulaminowego okresu. Mniejszych i większych elementów trudnych do pojęcia jest jednak więcej. Zupełnie nie zrozumiałem np. algorytmu odpowiedzialnego za wręczanie kartek przez arbitra. Czerwone nagminnie rozdaje na połowie boiska, a w przypadku zakończenia faulem niebezpiecznej akcji pod polem karnym potrafi nie być zbyt skory do wyjęcia nawet żółtego kartonika.

Na co komu licencja? 😉

Jeśli idzie o komputerowego oponenta to jego poziom jest adekwatny do ogólnej oceny gry, czyli kiepściutki. Myślałem, że ratunkiem dla tytułu będzie rozgrywka na kanapie z żywym oponentem, ale nic z tych rzeczy. Chaotyczne spotkania we dwójkę (można również we czwórkę) zazwyczaj polegają jedynie na próbie zdobycia luźno biegającej po boisku piłki, więc o jakichkolwiek strzałach ciężko wówczas mówić. Jako taką radość dają jedynie rzuty karne, nota bene po remisowym meczu obowiązkowo egzekwowane przez pięć serii… nawet jeśli rywal spudłuje trzy razy pod rząd.

Kolega przy piłce biegnie tak samo szybko jak kolega bez niej.

Podsumowując, miało być retro, co potwierdziły bardzo udana oprawa oraz świetny klimat dawnych produkcji. Miało też być nowocześnie, co udowodniono zbyt skomplikowanym sterowaniem oraz statystykami, które niewiele zmieniają obraz meczu. O ile ten pierwszy aspekt daje więc radę, o tyle drugi całkowicie położył Super Arcade Soccer 2021. Niestety, pozostaje nam póki co wrócić do FIFY.


Omijać z daleka…


Serdecznie dziękujemy Ruben Alcaniz
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Ruben Alcaniz
Wydawca: Ruben Alcaniz
Data wydania: 30 kwietnia 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 268 MB
Cena: 32 zł

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.